Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» Wracam z nowościami! Super Pharm ♦ Rossmann ♦ Biochemia Urody ♦ ShinyBox Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

» Wracam z nowościami! Super Pharm ♦ Rossmann ♦ Biochemia Urody ♦ ShinyBox

Wracam z nowościami! Super Pharm ♦ Rossmann ♦ Biochemia Urody ♦ ShinyBox

Nie było mnie tu prawie półtora miesiąca i muszę przyznać, że odczuwam dziś wyjątkową tremę przed tym pierwszym po tak długiej przerwie postem… Szczerze? Nie wiem od czego zacząć, myślałam że pójdzie trochę łatwiej…
Pojawiło się sporo pytań, czy wrócę… a ja przecież wcale nie miałam zamiaru stąd odchodzić… Tak wyszło… Nie powiem, że dużo się działo, bo wierzcie lub nie, ale przez ostatnie tygodnie żyłam (dosłownie!) od środy do środy (bądź jak kto woli od farmakologii do farmakologii) z nosem w książce i z małą przerwą na weekend, który niewiele różnił się od zapracowanego tygodnia i niestety nie zapowiada się na to, by cokolwiek miało się w tej kwestii zmienić do czerwca… Głupia myślałam, że najgorsze za mną, że teraz to już z górki, a tu końca szczytu nie widać. :P

Wspominałam Wam w ostatnim poście (swoją drogą dziękuję za tak ciepły jego odbiór!), że najgorsze uczucie w życiu to dla mnie niezadowolenie z samej siebie. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam z siebie tak niezadowolona… Tonę w zaległościach i mam wrażenie, że nawet kiedy doba trwałaby teraz dwa razy dłużej, to i tak brakowałoby mi czasu na sen… Nie wiem czy bardziej złoszczę się siebie, że moje 150% normy nie wystarcza, czy na fakt, że nic nie jestem w stanie z tym zrobić. Wstałam dziś ewidentnie lewą nogą i obiecałam sobie, że jeśli nie teraz, to chyba już nigdy. Odłożyłam zatem na bok moją farmakologiczną biblię mocy (fundując sobie przy okazji kilkugodzinne „opóźnienie”) i zanim jej miejsce zajmie moja druga połówka, która dzielnie wspiera mnie w drodze na sam szczyt i jakimś cudem jeszcze ze mną wytrzymuje (:*), wracam do Was z nowym postem… :) W końcu!

Miałam ochotę na post zakupowy, więc zebrałam kosmetyczne nowości, które przywędrowały ze mną w ostatnim czasie do domu i jeszcze nie trafiły do użytku. Po sześciu tygodniach nieobecności nie jestem w stanie pokazać Wam wszystkiego co kupiłam w tym czasie, ale na pewno wspomnę o tych produktach przy okazji kolejnych projektów denko.

Dziś natomiast na tapecie pielęgnacyjne zakupy z Rossmanna (na promocji kolorówkowej nie byłam i wcale tego nie żałuję) i Super Pharm oraz moje zamówienie z BU. Na koniec opowiem Wam jeszcze o produktach, które znalazłam we wrześniowej edycji pudełka ShinyBox, które swoją drogą jest chyba jednym z najlepszych jakie trafiło w moje ręce. Zapraszam do dalszej lektury!

* Płyn micelarny Bourjois- znany i wychwalany chyba przez wszystkich, a ja sięgam po niego dopiero po raz pierwszy. Nie mogę dorwać ostatnio micela BeBeauty, a że ten był w promocji i cenowo wypadał całkiem fajnie, postanowiłam spróbować.

Szampon + maska Alterra granat&aloes- uwielbiam ten duet i bardzo często do niego wracam. :) Maska jest absolutnie genialna, natomiast z szamponem muszę uważać. Jako posiadaczka włosów przetłuszczających się, staram się nie sięgać po niego zbyt często i zawsze używać go dopiero do tzw „drugiego mycia”. Do „pierwszego” cały czas używam szamponu Ziaja (z miętą, do włosów tłustych).

* Maszynki jednorazowe Gillete Simply Venus- w kategorii gładkie ciało uwielbiam Wilkinsona, ale tym razem dla odmiany postanowiłam spróbować czegoś nowego. Mają bardzo dobre opinie, zobaczymy jak się u mnie sprawdzą.

I jeśli chodzi o Rossmanna to tyle, przechodzimy do moich zakupów z apteki Super Pharm:

* Zestaw La Roche Posay z Effaclarem Duo [+]- wychodził super cenowo, więc się skusiłam, miniaturki na pewno przydadzą mi się na wyjazdy. Sam krem natomiast uwielbiam i używam go namiętnie od ponad roku. Więcej o nim w TYM poście.

* Krem Effaclar K La Roche Posay- mój kolejny must have. :) Nie wyobrażam sobie już codziennej pielęgnacji bez tych produktów…

* Krem z 10% kwasem migdałowym Pharmaceris- miałam kiedyś wersję 5%, teraz skusiłam się na coś mocniejszego. Wcześniejsza nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia, ale była całkiem ok. Teraz moja cera jest w zdecydowanie lepszym stanie, więc liczę na to, że efekty też będą lepsze niż poprzednio.


* Tabletki Revalid- to jeden z niewielu preparatów doustnych na wypadanie włosów, który został zarejestrowany jako lek i nie jest suplementem diety. Z moimi włosami nie jest ostatnio niestety najlepiej, mam wrażenie, że wróciłam do punktu wyjścia, więc walczę dalej… Cały czas dostaję od Was bardzo dużo pytań dotyczących mojego leczenia, wiem że jestem winna Wam post na ten temat, ale muszę Was poprosić jeszcze o chwilę cierpliwości.

* Specjalistyczny szampon stymulujący wzrost włosów Pharmaceris- lubię szampony Pharmaceris, a ta seria bardzo pomogła mojej bratowej, która też od lat walczy z wypadaniem włosów, więc się skusiłam. Nie liczę na żadne spektakularne rezultaty, bo osobiście nie wierzę w magiczną moc szamponu przy takim wypadaniu włosów z jakim się ja się zmagam, ale zaszkodzić raczej nie zaszkodzi… Planuję kupić jeszcze maskę z tej serii, ale póki co kończę BioVax i mam jeszcze w kolejce maskę drożdżową, więc na razie się powstrzymałam. Próbuję oduczyć się chomikowania zapasów, powiem Wam, że o dziwo idzie mi całkiem nieźle. ;)

Zamówiłam również moje ulubione serum do twarzy z kwasem salicylowym z Biochemii Urody, do którego wracam dwa razy w roku. Serum LEMON oprócz kwasu zawiera jeszcze olejek z kocanki, olejek jojoba i olejek tamanu. Bardzo jestem z niego zadowolona i zdecydowanie mogę je Wam polecić jeśli zmagacie się z niedoskonałościami i lubicie tego typu produkty. Więcej opowiadałam Wam o nim w TYM poście w zeszłym roku.

Na koniec obiecany wcześniej genialny ShinyBox, z którego jestem naprawdę wyjątkowo zadowolona. :)

W pudełku „Beauty & The Box” znalazły się same pełnowymiarowe produkty. Niestety, box jest już wyprzedany, ale powiem Wam szczerze, że listopadowa edycja również bardzo mi się podoba. Zauważyłam, że pielęgnacja stała się ostatnio moim zdecydowanym numerem jeden i tego typu kosmetyki dużo bardziej mnie cieszą, tym bardziej że jesienna aura i chłodne wieczory sprzyjają dbaniu o skórę.

Ale dość tego gadania, zajrzyjmy do środka. ;)

1) VEDARA złoty peeling do ciała (48,00 zł/150 ml) 
Uwielbiam peelingi, więc z przyjemnością sięgnęłam po ten. Marka Vedara nie jest mi obca, miałam wcześniej balsam do ust z tej samej serii o dokładnie takim zapachu (swoją drogą świetnym, przypomina mi dobre perfumy) i fajnie się u mnie sprawdzał. Peeling też jest bardzo dobry. Zawiera olejek karotenowy i drobinki cukru, które sprawiają, że jest to mój ulubiony rodzaj peelingu. Całkiem nieźle zdziera, a przy tym bosko nawilża skórę i zdecydowanie ląduje na liście moich ulubieńców ostatniego miesiąca. No i opakowanie, uwielbiam metalowe puszki. ;)

2) ORIENTANA olejek do twarzy (21,00 zł/55 ml)
Jedyny produkt z pudełka, którego jeszcze nie otworzyłam, ale czeka na swoją kolej.

3) SYIS krem pod oczy (29,00 zł/15 ml)
Naładowany fajnymi składnikami i to zdecydowanie czuć. :) Moje okolice oczu nie mają ze mną ostatnio najłatwiej, męczę je całodniowym makijażem, brakiem snu i przewlekłym zmęczeniem, skóra jest szara, zmęczona a sińce pod oczami sprawiają, że przypominam zombie, ale muszę Wam powiedzieć, że ten krem daje radę. Uwielbiam go nie tylko za nawilżenie, ale również za rozświetlające drobinki, które w połączeniu z nałożonym później korektorem sprawiają, że nadaję się by „wyjść do ludzi”. Na plus zaliczam również wygodne i higieniczne opakowanie z pompką. Produkt nie jest szalenie drogi, więc myślę że warto się skusić, sama też rozważę jego ponowny zakup.

4) VASELINE balsam do ciała w sprayu masło kakaowe (26,00 zł/190 ml)
Matko, jak to pachnie! Nie nawilża co prawda jakoś specjalnie, ale zapach i forma aplikacji sprawiają, że jestem kupiona w 100%. Dosłownie chce się go zjeść, serio. ;)

5) EVREE serum do skórek i paznokci (15,00 zł/8 ml)
Od trzech miesięcy „noszę” hybrydy, a w przerwie między nimi stosuję ten produkt i jestem nim zachwycona. Używam go też do pielęgnacji skórek i po prostu go uwielbiam. Nigdy nie miałam takich długich, mocnych paznokci i zadbanych dłoni jak teraz. Aplikacja jest niesamowicie przyjemna i szybka, a produkt według mnie wygrywa bezapelacyjnie chociażby ze słynnymi odżywkami Eveline, których fenomenu zupełnie nie rozumiem. W składzie znajdziemy m.in olejek oliwkowy, olejek winogronowy, olejek makadamia, olejek ostropestowy, olejek avocado, olejek abisyński, olejek arganowy i olejek jojoba. Spróbujcie, polecam. :)

6) BIAŁY JELEŃ emulsja do higieny intymnej (8,00 zł/265 ml)
Tego typu produktów nigdy za wiele. :) Używałam, jest delikatny i bardzo dobrze się sprawdza.

7) EFEKTIMA peeling+maska+krem myjący do twarzy (2,50 zł/10 ml)
Szczerze mówiąc traktuję to bardziej jako gratis, bo pozostałe produkty całkowicie mnie kupiły. ;) Nie pamiętam kiedy ostatnio sięgnęłam po gotowe maseczki w saszetkach, od jakiegoś czasu jestem wierna glinkom i tego typu produkty zwyczajnie średnio mnie kuszą, ale zabiorę tę saszetkę ze sobą na jakiś wyjazd i na pewno dam Wam znać czy się sprawdziła. 

+ próbka balsamu brązującego Efektima

PODSUMOWUJĄC: ogólna ocena 5/5
Nie mam się do czego przyczepić. :)

I to już wszystko na dziś. :) Dajcie znać czy znacie bohaterów dzisiejszego posta i czy miałyście okazję ich używać? Zainteresowało Was coś szczególnego?

Nie mogę obiecać Wam poprawy, ale postaram się dać z siebie wszystko nie pozwolić Wam o sobie zapomnieć na zbyt długo. :) Trzymajcie za mnie kciuki! Dobrej nocy! :*

INSTAGRAM

https://www.instagram.com/soonnaaillee/

Wracam z nowościami! Super Pharm ♦ Rossmann ♦ Biochemia Urody ♦ ShinyBox
Polub strone i wez udzial w Wracam z nowościami! Super Pharm ♦ Rossmann ♦ Biochemia Urody ♦ ShinyBox:


Wracam z nowościami! Super Pharm ♦ Rossmann ♦ Biochemia Urody ♦ ShinyBox




Szukaj

Kringle coveeres bridge

Wosk (Breakable Wax Potpourri) marki Kringle Candle o zapachu kwiatów z aromatami jesiennego, leśnego powietrza. Zapach kojarzący się zdecydowanie z jesienią. Wyczuwam w nim męskie nuty. Nie do końca jestem w stanie go rozgryźć. Szybko rozprzestrzenia się po pomieszczeniu. Dostępny na goodies.pl

You-niverse odżywka zdrowa skóra glowy

O tym ze staram się dbać o swój skalp już pisałam wielokrotnie. Na co dzień czas to używam maski od Kerastase o której pisałam. Chętnie jednak sięgam po nowości. W moje łapki tym razem wpadła odżywka do skóry głowy. Jednocześnie można ja nakładać na długości i końce włosów od takie 2 w 1. Przede wszystkim ostatnio trochę zmieniła się moja pielęgnacja włosów. Zaczęłam używać mocniejszych masek i w większej ilości skóra głowy nieco mi się przetłuszcza, co skutkuje częstym myciem głowie, a więc czasem bywają podrażnienia. Odżywka You-niverse zawartą jest w zwykłej tubie. Zamykanie jest na dole dzięki czemu można…..

Balea żel do golenia Pink grapefriut

Baby to mają przerąbane…. w myśl panującym regułom kobieta powinna być zadbana, a o włosiskach pod paszkami czy na łydkach nawet nie ma mowy ! Oczywiście są już skuteczne metody pozbywania się owłosienia jednak niezmiennie od wielu lat swoje triumfy w większości łazienek w Polsce wieńczy klasyczna metoda -na maszynkę. Zdecydowanie jest to sposób łatwy i szybki pod warunkiem ze nie mamy po takiej depilacji podrażnień. Ja osobiście nie mam z tym większego problemu. Dlatego zaopatruje się we wszelkie żele do golenia czy inne specyfiki, które zmiękczą włos i dadzą poślizg maszynce. Oczywiście najlepiej jeśli ładnie pachną. Baleowy żel właśnie…..

Yankee candle Rainbow cookie

Ciasteczka nadziewane musem cytrusowo- brzoskwiniowym z chrupką „skórką” z waniliowego lukru, tak lekkie i delikatne, że natychmiast roztapiaja się w ustach. Zdecydowanie słodki.  Okropnie słodko jak dla mnie i długo ze sobą nie wytrzymaliśmy.  Moc ma faktycznie niezła. Raczej dla fanek miasteczkowych klimatów. Jakoś niespecjalnie wyczuwam cytrusowość musu. Dostępny na goodies.pl

Yankee Candle Dreamy Summer Night

Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu relaksującej mieszanki wanilii z heliotropem i odrobiną drzewnych nut. Dreamy Summer Nights roztoczy przed Tobą magię ciepłych, gwiaździstych letnich nocy… Zapach ten jest raczej słodki. Zdecydowanie wyczuwalna nuta waniliowego zapachu przełamana drewnianym aromatem. Dosyć zagadkowy aromat, który do końca ciężko sprecyzować. Ma w sobie coś co przypomina trochę bajkowe klimaty, trochę ciepłe, letnie noce. Myślę ze aromat do palenia w chłodniejsze dni będzie przypominać nam błogość lata. Zakupić go możecie na goodies.pl


Leave a Reply