Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» Lipcowo-sierpniowi ulubieńcy. Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

» Lipcowo-sierpniowi ulubieńcy.

Lipcowo-sierpniowi ulubieńcy.

Sierpień co prawda jeszcze się nie skończył, ale jako że moje życie kręci się ostatnio wokół wydarzeń, które dosłownie przeganiają czas, postanowiłam wpaść do Was z tym postem trochę wcześniej niż zamierzałam. Leniwie budząca się do życia kolejna wakacyjna niedziela, to dobry moment, by podzielić się z Wami czterema kosmetycznymi produktami, z którymi wyjątkowo polubiłam się w ostatnich dwóch miesiącach. Zapraszam do czytania!

1) Odżywczo-regenerujący balsam do włosów Bania Agaffi- z rosyjskimi kosmetykami jakoś ciągle jest mi nie po drodze. Już jakiś czas przymierzam się do złożenia większego zamówienia na jednej z oferujących je stron, ale zawsze są ważniejsze wydatki. ;) Obiecałam sobie jednak, że gdy wrócę we wrześniu z wymarzonych wakacji i nie będę zmuszona już oszczędzać (aż do kolejnych :P ), w końcu się za to zabiorę. Balsam, który dla mnie spełniał po prostu funkcje odżywki, znalazłam w którymś z pudełek ShinyBox. Muszę Wam powiedzieć, że baaaardzo przypadł do gustu mnie i moim włosom. Odkąd trzy lata temu pożegnałam się z prostownicą i comiesięcznym farbowaniem, moje włosy są w bardzo dobrej kondycji (oczywiście gdyby przymknąć oko na fakt, że wypadają) i nie mają zbyt dużych wymagań. Są miękkie, sypkie i lśniące. Po użyciu tego balsamu wyglądają jeszcze lepiej, są jeszcze przyjemniejsze w dotyku i jeszcze bardziej się błyszczą. Produkt ma super lekką konsystencję i co dla mnie niesamowicie ważne, zupełnie nie obciąża włosów. Nakładam go od ucha w dół i niemal od razu spłukuję, nie ma potrzeby trzymania odżywki nie wiadomo ile, co dla włosowego leniucha, który ogranicza pielęgnację włosów do niezbędnego minimum jest ogromnym plusem. Jeśli już mowa o plusach, to warto wspomnieć też o bardzo wygodnym i praktycznym opakowaniu, które nie dość że super sprawdzi się na wyjazdach, bo praktycznie nie zajmuje miejsca, to jeszcze pozwala wycisnąć produkt tak naprawdę do ostatniej kropli. Saszetka o pojemności 100ml kosztuje około 5-6 zł. Biorąc pod uwagę genialny skład (i super zapach!), to przysłowiowe grosze. :) Spróbujcie koniecznie!

2) Oczyszczający peeling do twarzy z korundem Sylveco- jestem ogromną fanką peelingów enzymatycznych, a moim bezwzględnym numerem jeden jest piekielnie drogi, ale wart każdej złotówki peeling ziołowy Organique. Jako posiadaczka cery problematycznej, ale jednocześnie naczynkowej zawsze stroniłam od peelingów mechanicznych, dlatego z dużą rezerwą podeszłam do produktu marki Sylveco. Muszę jednak przyznać, że to naprawdę dobry produkt. Bardzo dobrze oczyszcza skórę, ale niewielkiej wielkości drobinki korundu sprawiają, że robi to w sposób na tyle delikatny, że zupełnie jej nie podrażnia. Świetnie radzi sobie nie tylko z martwym naskórkiem, ale też z oczyszczaniem porów. Cera po jego użyciu jest widocznie odświeżona. :) Aplikacja jest szybka i bajecznie prosta (kremowa konsystencja sprawia, że produkt nie spływa nam z dłoni i twarzy), a cały zabieg zajmuje mniej niż pięć minut. Na plus zaliczam również przyjemny skład i piękne opakowanie, w których firma Sylveco chyba nie ma sobie równych. :) Jedyne co może przeszkadzać to ziołowy zapach (ja akurat takie lubię, ale wiem że nie wszyscy za nimi przepadają), bo wyraźnie czuć tutaj olejek z drzewa herbacianego i delikatna, jakby olejkowa warstwa, którą pozostawia po sobie peeling już po zmyciu. Nie mniej jednak jeśli lubicie peelingi mechaniczne, albo wręcz przeciwnie, do tej pory nie mogłyście się do nich przekonać to mogę Wam ten produkt śmiało polecić. Odradzam go natomiast jeśli macie problem z wykwitami i ropnymi zmianami na skórze, może wyrządzić więcej złego niż dobrego.

3) Szminka Rimmell Apocalips w odcieniu #100 Phenomenon- sięgałam po nią za każdym razem kiedy nakładałam w ostatnich dwóch miesiącach jakikolwiek makijaż. To idealny, lekko brzoskwiniowy nudziak dla wszystkich bladziochów. Wygląda na ustach super naturalnie, dobrze współgra z każdym makijażem oczu i naprawdę nieźle się trzyma. Co prawda lubi przesuszać usta, ale zwykła wazelina załatwia sprawę. Jeżeli tak jak ja nie lubicie mocnych kolorów na ustach, nawet latem i jeszcze tego produktu nie znacie, to koniecznie przyjrzyjcie mu się bliżej.

4) Maskara VML So Couture L’Oreal- to już moje drugie opakowanie tej maskary. Pierwsze recenzowałam Wam w TYM poście, ale nie byłam nim jakoś szczególnie zachwycona. Na drugie skusiłam się z uwagi na dobrą cenę i stale rosnącą popularność w blogosferze. Z racji tego, że cały czas używam odżywek stymulujących wzrost rzęs i widzę w ich wyglądzie sporą różnicę, postanowiłam dać temu produktowi jeszcze jedną szansę. I nie żałuję! Wydłużenie i pogrubienie, którego brakowało mi poprzednim razem, tym razem bardzo mnie satysfakcjonuje. Doceniłam tę maskarę szczególnie w czasie upałów, bo jest naprawdę bardzo trwała i nie straszna jej żadna temperatura. Jeśli macie krótkie i ledwo widoczne rzęsy, to może Was nie zachwycić, ale jeśli matka natura obdarzyła Was niezłym wachlarzem, to gorąco polecam, bo na pewno będziecie zadowolone. Po więcej szczegółów odsyłam do wyżej wspomnianego posta.

A Was co zachwyciło w ostatnim miesiącu?

Na dziś to już wszystko. Czeka mnie dość intensywny tydzień, więc nie mam pojęcia jak będzie z moją obecnością tutaj, ale na pewno jeszcze odezwę się do Was przed moim wyjazdem. Gdybyście tęsknili, to cały czas działam na instagramie. Ściskam ciepło!

https://instagram.com/soonnaaillee/

Lipcowo-sierpniowi ulubieńcy.
Polub strone i wez udzial w Lipcowo-sierpniowi ulubieńcy.:


Lipcowo-sierpniowi ulubieńcy.




Szukaj

Kringle coveeres bridge

Wosk (Breakable Wax Potpourri) marki Kringle Candle o zapachu kwiatów z aromatami jesiennego, leśnego powietrza. Zapach kojarzący się zdecydowanie z jesienią. Wyczuwam w nim męskie nuty. Nie do końca jestem w stanie go rozgryźć. Szybko rozprzestrzenia się po pomieszczeniu. Dostępny na goodies.pl

You-niverse odżywka zdrowa skóra glowy

O tym ze staram się dbać o swój skalp już pisałam wielokrotnie. Na co dzień czas to używam maski od Kerastase o której pisałam. Chętnie jednak sięgam po nowości. W moje łapki tym razem wpadła odżywka do skóry głowy. Jednocześnie można ja nakładać na długości i końce włosów od takie 2 w 1. Przede wszystkim ostatnio trochę zmieniła się moja pielęgnacja włosów. Zaczęłam używać mocniejszych masek i w większej ilości skóra głowy nieco mi się przetłuszcza, co skutkuje częstym myciem głowie, a więc czasem bywają podrażnienia. Odżywka You-niverse zawartą jest w zwykłej tubie. Zamykanie jest na dole dzięki czemu można…..

Balea żel do golenia Pink grapefriut

Baby to mają przerąbane…. w myśl panującym regułom kobieta powinna być zadbana, a o włosiskach pod paszkami czy na łydkach nawet nie ma mowy ! Oczywiście są już skuteczne metody pozbywania się owłosienia jednak niezmiennie od wielu lat swoje triumfy w większości łazienek w Polsce wieńczy klasyczna metoda -na maszynkę. Zdecydowanie jest to sposób łatwy i szybki pod warunkiem ze nie mamy po takiej depilacji podrażnień. Ja osobiście nie mam z tym większego problemu. Dlatego zaopatruje się we wszelkie żele do golenia czy inne specyfiki, które zmiękczą włos i dadzą poślizg maszynce. Oczywiście najlepiej jeśli ładnie pachną. Baleowy żel właśnie…..

Yankee candle Rainbow cookie

Ciasteczka nadziewane musem cytrusowo- brzoskwiniowym z chrupką „skórką” z waniliowego lukru, tak lekkie i delikatne, że natychmiast roztapiaja się w ustach. Zdecydowanie słodki.  Okropnie słodko jak dla mnie i długo ze sobą nie wytrzymaliśmy.  Moc ma faktycznie niezła. Raczej dla fanek miasteczkowych klimatów. Jakoś niespecjalnie wyczuwam cytrusowość musu. Dostępny na goodies.pl

Yankee Candle Dreamy Summer Night

Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu relaksującej mieszanki wanilii z heliotropem i odrobiną drzewnych nut. Dreamy Summer Nights roztoczy przed Tobą magię ciepłych, gwiaździstych letnich nocy… Zapach ten jest raczej słodki. Zdecydowanie wyczuwalna nuta waniliowego zapachu przełamana drewnianym aromatem. Dosyć zagadkowy aromat, który do końca ciężko sprecyzować. Ma w sobie coś co przypomina trochę bajkowe klimaty, trochę ciepłe, letnie noce. Myślę ze aromat do palenia w chłodniejsze dni będzie przypominać nam błogość lata. Zakupić go możecie na goodies.pl


Leave a Reply