This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» Małe zakupy z Hebe i garść nowości makijażowych. Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

» Małe zakupy z Hebe i garść nowości makijażowych.

Małe zakupy z Hebe i garść nowości makijażowych.

Wszystko zaczęło się od niewinnego spojrzenia zza szyby na szyld drogerii Hebe, której w Bydgoszczy niestety nie mamy. W trakcie drogi z zakopiańskich Krupówek do miejsca naszego pobytu, moja głowa przeżyła prawdziwe oblężenie planów zakupowych. Przejrzałam gazetkę i oferty promocyjne, pobiłam się trochę z myślami, po czym sprowadzona na ziemię przez swojego chłopaka (który twierdzi, że mamy z moją współlokatorką w domu Rossmanna) zaprzyjaźniłam się z zdrowym rozsądkiem i obiecałam sobie, że wejdę tam TYLKO raz i TYLKO popatrzeć. Obiecanki cacanki. ;) Przyznaję się bez bicia, że trochę mi nie wyszło, ale założę się że większa część z Was zrozumie moją niesłowność. Nie będę ściemniać, że nie mam wyrzutów sumienia, bo gdyby się tak zastanowić i spojrzeć prawdzie w oczy, to z całej gromadki, którą przytargałam ze sobą do pokoju, w gruncie rzeczy potrzebowałam aż… jednego produktu.

A mowa o szczotce Tangle Teezer, którą już kiedyś posiadałam, ale po tym jak włosy zaczęły lecieć mi garściami, a włosomaniactwo całkowicie mi przeszło, oddałam ją siostrze. Teraz znowu zapragnęłam ją mieć. ;) Skusiłam się na wersję Orginal w fioletowo-różowym kolorze. Nie będę się zbytnio rozwodzić na jej temat, bo wieki temu poświeciłam jej oddzielny post na moim blogu, więc wszystkich bliżej zainteresowanych odsyłam TUTAJ. Moja opinia na temat tej szczotki jest cały czas taka sama. Muszę jednak przyznać, że wersja Orginal jest trochę mniejsza i jak dla mnie- wygodniejsza, zdecydowanie lepiej leży w dłoni. Zapłaciłam za nią 34,90 zł.

Do koszyka wrzuciłam również:

- lakier Essence w odcieniu #106 – słodki, cukierkowy róż, którego brakowało w mojej „kolekcji”.  Dawno nie używałam lakierów z essence, a swego czasu bardzo je lubiłam, mają fajne kolory i wygodny pędzelek, a do tego są niedrogie. Za swój egzemplarz zapłaciłam mniej niż 6 zł.

- maseczka Strawberry Souffle Montagne Jeunesse (truskawkowa maseczka głęboko oczyszczająca)- od zawsze chciałam spróbować tych maseczek (bardziej za sprawą przyciągających wzrok opakowań aniżeli ich popularności), ale cena (6 zł za opakowanie 15ml), trochę mnie jednak zniechęcała. Wzięłam jedną na próbę, jestem ciekawa jak się sprawdzi. Jestem prawie pewna, że pachnieć będzie genialnie. ;)

- Mleczna maska do włosów z proteinami Kallos - miałam swego czasu wielkie, litrowe opakowanie tej maski i bardzo fajnie mi się sprawdzała, a ostatnio trochę się za nią stęskniłam. Tym razem postawiłam na mniejsze. To jeden z najładniej pachnących kosmetyków, jakie miałam okazję używać. Wierzcie lub nie, ale dosłownie chce się ją zjeść. :)

- Krem do rąk z olejkiem arganowym Hand Sand- był w promocji za niecałe 5 zł, więc się skusiłam. Uwielbiam wszelkiego rodzaju mazidła do ciała, a kremy do rąk dosłownie idą u mnie jak woda, więc się przyda. Jeszcze go nie używałam.

Dwa żele pod prysznic w wielkich, półlitrowych opakowaniach (nie chcę już nawet liczyć ile ich mam w zapasach…):

- Kremowy żel pod prysznic mandarynka&imbir Fresh Juice- szczerze powiedziawszy trochę inaczej wyobrażałam sobie ten zapach i trochę się nim zawiodłam. (cena: 8,99 zł)
- Kremowy żel pod prysznic z olejkiem arganowym Joanna Sensual- tutaj dla odmiany zapach bardzo przyjemnie mnie zaskoczył, jest przepiękny. (cena: 5,99 zł)

Nowe owocowe peelingi z Farmony Let’s celebrate

Peelingów mi nie brakuje, ale kupiłam z ciekawości, bo malinowo-jeżynowy peeling z serii Tutti Frutti tej marki (recenzja TU) sprawdzał mi się bardzo dobrze. Jeszcze ich nie używałam, bo cały czas czekają na swoją kolej, ale muszę Wam powiedzieć, że podobnie jak ich poprzednik, zapachy mają obłędne. Z czterech dostępnych wersji skusiłam się na dwie:
- Sunrise (pachnie jak perfumy Beyonce Heat Rush :P )
- Pinacolada (ananas+kokos) 

Na koniec chciałam pokazać Wam jeszcze cztery nowości makijażowe, które kupiłam w ostatnim czasie w Rossmannie. 

- Poczwórne cienie do powiek Eveline #01- cieni do powiek mam pod dostatkiem, a tę mini paletkę kupiłam wyłącznie z myślą o studenckim półmetku i mojej błyszczącej, granatowej sukience. Następnym razem użyję jej może przy okazji jakiegoś wesela. ;)  
W zestawie mamy kolor biały, średnią szarość, błyszczący granat i delikatnie połyskującą czerń. Generalnie nie mam tym cieniom nic do zarzucenia, dobrze się rozcierają i ładnie wyglądały na powiekach przez całą imprezę, ale nie jestem makijażowym frickiem i nie będę sięgać po nie zbyt często. Za paletkę zapłaciłam około 17-18 zł. 

- Krem CC Bourjois w odcieniu #31- chorowałam na niego całe wieki i powiem Wam, że jest naprawdę całkiem fajny. :) Ma bardzo ładny, wpadający w żółć odcień, który teraz jest dla mnie jeszcze trochę za ciemny, ale na lato będzie jak znalazł (póki co mieszam go z Revlonem CS w odcieniu #150 Buff i kolor jest idealny, a przy tym uzyskuję większe krycie i lepszą trwałość). Lubię go, bo daje bardzo naturalny efekt, nie podkreśla suchych skórek i ładnie maskuje wszelkiego rodzaju zaczerwienienia czy drobne niedoskonałości nie tworząc efektu maski. Mógłby być trochę trwalszy, ale dobrze przypudrowany zdecydowanie daje radę. Potrzebowałam takiego produktu i muszę przyznać, że początki naszej znajomości zapowiadają się całkiem obiecująco. :)  

- Żelowy eyeliner Scandaleyes Rimmel- w okresie liceum nie rozstawałam się z czarnym linerem, później przerzuciłam się na kredki, a przez ostatnie półtora roku na czarną kreskę stawiam dosłownie od święta. Studniówka mojej siostry była dobrym pretekstem to uzupełnienia luki w kosmetyczce. Żelowego linera nie używałam całe wieki i jakoś nie mogę się do niego przyzwyczaić. Bardzo odpowiada mi jego konsystencja i trzeba przyznać, że jest szalenie trwały. Na plus zaliczam również dołączony do niego pędzelek, o dziwo jest naprawdę całkiem przyzwoity i fajnie się z nim pracuje. 

- Maskara pogrubiająca i stymulująca wzrost rzęs Wibo- w blogosferze zachwytom nad nią nie ma końca, a ja jakoś nie mogę dołączyć do grona fanek. Zdecydowanie lepiej sprawdzała się u mnie popularna żółta maskara Lovely (recenzja KLIK), ta według mnie jest bardzo, bardzo przeciętna. Może trafiłam na jakiś wadliwy egzemplarz? Średnio się trzyma, lubi się kruszyć i osypywać się w ciągu dnia, ale przede wszystkim mam wrażenie, że nie nie wyciąga z rzęs wszystkiego… Nie wydłuża ich i nie pogrubia tak jak robią to inne tusze. Zużyć zużyję, ale raczej nie skuszę się ponownie.

Miałyście do czynienia z którymś z bohaterów dzisiejszego posta? Lubicie drogerię Hebe? Na co polecacie zwrócić tam uwagę?

Czekam na Wasze komentarze i kończę już zanim wyprodukuję prawdziwego tasiemca. ;) Ściskam ciepło!

PS. Pytałyście co u mnie. Wróciłam z Zakopanego wypoczęta, cała i zdrowa i choć po powrocie zaliczyłam już pierwsze wejściówki, nadal nie mogę odnaleźć się w studenckiej codzienności. Chwilami nadal jestem 500 km stąd, w miejscu gdzie kilka lat temu między moimi stopami, a śniegiem pojawiły się narty. Latem zupełnie nie potrafię się tam odnaleźć, ale zimą nie ma dla mnie piękniejszego miejsca na ziemi. Co jeszcze? Po drodze skończyłam dwadzieścia dwa lata, a dzień moich urodzin, to kolejna dawka niezapomnianych przeżyć. Mam ochotę wykrzyczeć całemu światu jak jest dobrze. A potem powrócić chociaż na chwilę do białych chwil zasypanym po kolana beztroską. Piękny jest luty w tym roku, piękny…

MÓJ INSTAGRAM
https://instagram.com/sonnaillee/

Małe zakupy z Hebe i garść nowości makijażowych.
Polub strone i wez udzial w Małe zakupy z Hebe i garść nowości makijażowych.:


Małe zakupy z Hebe i garść nowości makijażowych.




Szukaj

Relacja ze spotkania blogerek i upominki

Przychodzę dzisiaj do Was z relacją ze spotkania blogerek, które było w sierpniu…. tak wiem. Wpadłam znów w wir zajęć i zajątek. Dodatkowo zepsuł mi się tablet. A ponieważ całe życie mam za dużo czasu wolnego to postanowiłam pójść na studia. Także teraz nie tylko doba jest za krótka, ale i cały tydzień. Wracając do tematu. Spotkanie odbyło się w 31 sierpnia. Spotkałyśmy się w pizzerii Banolli. Jak zawsze były plotki. Tym razem odwiedziły nas też Panie z nieznanej mi wcześniej marki Uzdrovisko. Można było sluchać ich bez końca. Kobiety pełne pasji i wiedzy. To kosmetyki tworzone przez osoby z…..

Denko lipcowe

W lipcu to mi się nawet udało. Nie do wiary, że czas tak leci, że wielkimi krokami zbliżamy się do końca wakacji.Trzeba wykorzystywać ostatnie dni pogody. Ale wracając do tematu . Pokaże Wam jak poszło lipcowe zużycie. 1. Tołpa nawilżający żel pod prysznic- żel jak żel. Bardzo ładny i delikatny zapach. Nie wysuszał i nie podrażniał skóry. Zresztą mam raczej dobre relacje z Tołpą  2.Marion hialuronowe serum do twarzy- mam mieszane uczucia, tzn nie był to ani zły, ani świetny kosmetyk  3.Nutka emulsja do higieny intymnej- więcej w recenzji. Emulsja wydajna, nie podrażnia. 4.Szampon i odżywka InSight- Recenzja pojawiła się już…..

Denko lipcowe

W lipcu to mi się nawet udało. Nie do wiary, że czas tak leci, że wielkimi krokami zbliżamy się do końca wakacji.Trzeba wykorzystywać ostatnie dni pogody. Ale wracając do tematu . Pokaże Wam jak poszło lipcowe zużycie. 1. Tołpa nawilżający żel pod prysznic- żel jak żel. Bardzo ładny i delikatny zapach. Nie wysuszał i nie podrażniał skóry. Zresztą mam raczej dobre relacje z Tołpą  2.Marion hialuronowe serum do twarzy- mam mieszane uczucia, tzn nie był to ani zły, ani świetny kosmetyk  3.Nutka emulsja do higieny intymnej- więcej w recenzji. Emulsja wydajna, nie podrażnia. 4.Szampon i odżywka InSight- Recenzja pojawiła się już…..

Bielenda Highlight & contour Płynne rozświetlacze

Zwykle używam rozświetlaczy i róży w formie prasowanej. Zawsze bałam się mokrych produktów. Zdecydowanie łatwiej zrobić nimi plamy. Ale kiedy jak nie podczas lata poszaleć trochę z makijażem. Promienie słoneczne nadają wyrazistości naszym błyszczącym make’upom. Dziś o rozświetlaczach od arki Bielenda w odcieniu peach i pink. Urocze małe buteleczki z aplikatorami skrywają urocze rozświetalcze. Jeden w odcieniu brzoskiniowym drugi rożowym. Pierwszy traktowałam jako standardowy rozświetlacz drugi jako róż Moja pierwsza aplikacja to był niezły eksperyment, Nie bardzo wiedziałam ile produktu nałożyć i jak rozetrzeć go, by nie było plam. Szybko przekonałam się jednak, że zabawa nimi jest bardzo prosta. Nabierać…..

Nutka emulsja do higieny intymnej

O higienie intymnej krążą różne opinie. Ja staram się, żeby zawierała przede wszystkim łagodny środek myjący. Nie ufam zbyt pachnącym i zbyt pieniącym się płynom. Parę użyć zazwyczaj weryfikuje, czy jest to kosmetyk dla mnie czy niekoniecznie.  Tą emulsję udało mi się zdenkować. Nutka Emulsja do higieny intymnej len/echinacea. Klasyczne opakowanie jak na kosmetyk tego typu. Pompka zdecydowanie ułatwia aplikację pod prysznicem. 1 pompka zdecydowanie wystarcza. Dzięki temu emulsja jest bardzo wydajna. Bardzo muszę używać jakich produktów do higieny intymnej używaniem. Nie mogę pozwolić sobie na agresywne środki myjące, b bardzo szybko występuje u mnie podrażnienie i nawroty infekcji. Nie…..


Leave a Reply

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

  • Archiwa

  • Kategorie