Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» Bioderma photoderm bronze SPF 30 Olejek przyspieszający opalanie oraz Photoderm bronz 50+ Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

» Bioderma photoderm bronze SPF 30 Olejek przyspieszający opalanie oraz Photoderm bronz 50+

Bioderma photoderm bronze SPF 30 Olejek przyspieszający opalanie oraz Photoderm bronz 50+

Lato, słońce, piękna pogoda i piękna opalenizna. Z tym właśnie kojarzy nam się urlop- a przynajmniej większości z nas.

Są osoby które leżą plackiem na słońcu oraz takie, które z różnych powodów go unikają. Są też tacy jak ja, którzy nie dadzą rady wysiedzieć w pełnym słońcu gdy żar leje się z nieba. Wiecznie słysze- ale blada jesteś, w ogóle się nie opalasz, idż poleż trochę na słońcu. No tak… ale po co zawsze pytam ? Bo ładniej wygląda opalenizna- ok zgodzę się. Pięknie muśnięta, oliwkowa skóra pięknie komponuje się z letnimi sukienkami. Tylko czy warto?

Solarium działa na mnie jak płachta na byka. Nie dlatego, że zazdroszczę laseczkom, które wyglądają jak skwarki i wyglądają na 10 lat starsze ode mnie.
Po pierwsze większość solariów nie spełnia wymogów, lampy są przestarzałe , solaria kuszą nas cena, a nie wszystkie z nich stać na regularne wymienianie żarówek. Montowane są mocne żarówki, aby wzmocnić efekty opalania, a nie każdy z nas może sobie pozwolić na taką moc.
Po drugie siedzimy bezkarnie, bez żadnej osłony w zamkniętych kabinach. Wychodząc na plażę, nad jeziora w góry używamy filtrów- przynajmniej w większości- a w solarium nie- dlaczego? Bo się nie opalimy- totalna bzdura.W solariach znajduje się dosyć szeroka gama kosmetyków ochronnych do opalania specjalnie w solarium, ale mało kto z tego korzysta.
Po trzecie- to my decydujemy ile siedzimy w solarium. Pracownicy często nie posiadają podstawowej  wiedzy na temat skóry, procesu opalania i zagrożeń z nim związanych.
Po czwarte w naszym klimacie mamy również takie pory roku jak zima- oznacza to, że chodzimy wyubierani a nasza skóra jest osłonięta od promieni tak więc blada – pamietajmy opalenizna jest efektem obrony organizmu przed promieniowaniem UV. Wytworzona w skórę melanina jest naturalnym czynnikiem chroniącym w pewnym stopniu przed promieniami.
Większość osób w naszej szerokości geograficznej ma II fototyp skory wg skali Fitzpatricka. Ten typ skóry charakteryzuje się dosyć dużą podatnością na poparzenia. Wg WHO typ I i II powinny unikać korzystania z solarium.

A co do samego słońca i plażowania w lecie. Mniej więcej od czerwca do sierpnia czasem nawet września słońce jest dosyć intensywne, my coraz mniej ub rani i łapiemy promienie. Często, żeby się szybciej opalić stosujemy oliwki, oleje, przyspieszacze opalania o tym podobne. Najczęściej wieczorem zdychamy i nie możemy się dotknąć.

Po co właściwie nam krem w filtrem?
Kremy w filtrem chronią nas przed niekorzystnym wpływem promieniowania UV takim jak poparzenie czy fotostarzenie skóry. Nie spowodują, że się nie opalimy a ochronią nas przed cierpieniem z powodu poparzenia. Częste a bezpieczne opalanie jest zdecydowanie lepsze niż leżenie plackiem na leżaku bez żadnej ochrony.

Okey to czym właściwie jest ta opalenizna?
Opalenizna to naturalny proces obronny naszej skóry. Jest tak naprawdę efektem ubocznym naszych słonecznych kąpieli. Pod wpływem promieniowania UV w naszej skórze przez melanocyty produkowana jest melanina .
Skojarzcie sytuacje. Codziennie wychodzicie do pracy , Powiedzmy, że na słońcu przebywacie kilka minut podczas drogi do pracy np w drodze- dom przystanek przystanek praca. Jest stosunkowo ciepło więc chodzicie na co dzień w krótkim rękawku. Czy Wasze przedramiona nie są bardziej opalone niż  brzuch ? Dlaczego przecież się nie opalacie? Otóż dlatego, że systematycznie zapewniacie niskie dawki promieni, a wasza skóra uruchomiła swoje naturalna mechanizmy obronne. Nie było zaczerwienienia ani oparzenia a jednak opalenizna się pojawiła. Tak bo nasza skóra ma w sobie zasoby własne  które działają podobnie do filtrów.
Reasumując stosując filtr podczas długiej ekspozycji na słońce nie spowodujemy , że się nie opalimy- unikniemy tylko natychmiastowych powikłań związanych w poparzeniem. Nasza skóra będzie opalać się dłużej- ale wieczorem spokojnie usiądziemy na niepoparzonych półdupkach.

Mnie to przekonuje- nie po to czekam cały czas na urlop,żeby na samym jego początku nie móc się dotknąć bo walczyłam jak lwica o opaleniznę.

Wiele z Was napewno uwielbia oliwki, olejki- przyspieszające opalanie.
Mam więc dla Was świetny produkt godny polecenia:)
Przyspieszający olejek do opalania o SPF 30 od Biodermy,

Wiele kremów z filtrem przetestowałam,a ten naprawdę mi odpowiada :)

Konsystencja olejkowa tak uwielbiana przez miłośniczki smażingu :) Jest to forma olejku w wygodnym aplikatorze. Pryskamy,rozsmarowujemy i tyle. Bardzo ładnie pachnie. Zapach jest przyjemny i delikatny, Nie pozostawia ohydnej, tłustej, klejącej się do wszystkiego warstwy. Posiada filtr 30. Filty takie zaliczane są do wysokich protekcji. Dla mnie idealnie. Cały rok siedzę raczej zamknięta w czterech ścianach. Więc gdy wystawie już swoje szanowne dupsko na słońce, chcę mieć pewność, że usiądę na nim wieczorem bezboleśnie. Świetnie się rozprowadza i stosunkowo ładnie wchłania. 
Jest tez dosyć wydajny- jeżli planujecie 2-3 tygodniowy urlop smażingowy z leżeniem na plaży powinien wystarczyć spokojnie . Pamiętajcie, ze filtry należy wymieniać co sezon. Mają zwykle półroczną datę gwarantującą działanie po otwarciu. 

Maksymalnie co 2 godzinki należy powtórzyć aplikację filtra. SPF 30 nie oznacza , że możemy siedzieć 30 razy dłużej na słońcu. Co godzinę utlenianie filtra powoduje zmniejszenie jego skuteczności.

Co najlepsze mimo iż mam II fototyp skóry, nie chodziłam czerwona jak raczek. Opalenizna była delikatna, ale jednak muśnięta na brązowo;)

Olejek jest świetny!!! Kosztuje około 70 zł więc cena może wielu odstraszać, ale jeśli jesteście w stanie zapłacić tyle za bezpieczną opeleniznę to serdecznie polecam!!!

A co z twarzą?
Ja mam nawracającą opryszczkę aktywowana głownie słońcem. Jest to dosyć upierdliwa przypadłośc bo po pierwsze wychodzi na czole a po drugie towarzyszy temu opuchlizna i nerwobóle. Dlatego też w sezonie używam filtrów o faktorze 50+. Większość z nich ma dosyć ciężką konsystencję. Jednak znalazłam taki, który ładnie się wchłania i ma wysoką ochronę.

Krem zawarty jest w tubce o pojemnosci 40 ml. Jego konsystencja jest dość lekka i ładnie wchłaniająca się.  Jest  to również krem przyspieszający opalania. Dla mnie jednak najważniejsze jest ze ma wysoki filtr , dzięki czmeu opryszczka mi nie straszna. Świetnie się rozprowadza.

Nie jest tępy jak niektóre preparaty. Nie pozostawia białego filtru. Można bez obaw stosować go pod makijaż. Podkład się nie roluje.  Czego chcieć więcej ?

Kosztuje około 70 zł. Nie mało, ale starczy również na cały sezon :)

W tym roku królowała u mnie Bioderma. A wy macie jakieś ulubione filtry ?


Bioderma photoderm bronze SPF 30 Olejek przyspieszający opalanie oraz Photoderm bronz 50+
Polub strone i wez udzial w Bioderma photoderm bronze SPF 30 Olejek przyspieszający opalanie oraz Photoderm bronz 50+:


Bioderma photoderm bronze SPF 30 Olejek przyspieszający opalanie oraz Photoderm bronz 50+




Szukaj

Kringle winter wonderland

Pozostanę w klimatach świąteczno-zimowych, choć do zimy chyba jeszcze trochę nam brakuje Tym razem propozycja od Kringle- daylght o zapachu Winter Wonderland. Świeczka marki Kringle Candle. Wybierz się na uroczy spacer pośród niezwykłego krajobrazu zimowego lasu. Pośród aromatu sosny i świerku zanurzysz się w magicznej krainie czarów. Ta świeczka pachnie bardzo zimowo. Kiedy zamkniesz oczy wyobrazić możesz sobie baśniową, mroźną zimę. Dokładnie taką jaka na myśl przywodzą nam bajki. Pachnie przymrożonym, zaśnieżonym lasem. Zdecydowanie wyczuwam w nim leśne aromaty. Bardzo przyjemny zapach na zimowe wieczory. Kupić możecie go na goodies.pl

Tołpa Nature Story Woda micealarna do demakijażu twarzy i oczu

Dziś będzie krótko. Tołpa nie zawiodła mnie nigdy. Aż do tego produktu. Uwielbiałam wszelkie kosmetyki. Zresztą o wielu tu pisałam.  Płynów micelarnych stosuję dość dużo. Często zmywam nimi makijaż lub odświeżam skórę rano. Tym razem 3 użycie produktu za skutkowało reakcją alergiczną. Momentalnie skóra zrobiła się czerwona, wyskoczyły place i uczucie ciepła. Po przemyciu zimną wodą dopiero uczucie ciepła i plamy zaczęły odpuszczać. Nie zdecydowałam się na dalsze używanie. Nie jestem alergikiem, ale tym razem coś poszło nie tak.

Pierre Rene Performance Podrubiający tusz do rzęs

Makijaż oka to podstawa. Wystarczy mi, że podkreślę rzęsy i od razu lepiej się czuję.  Nasze początku z tuszem od Pierre Rene nie były łatwe. Dwa pierwsze razy skleiło mi rzęsy masakrycznie. Wydawało mi się, że mam tonę tuszu  pajęcze nóżki zamiast rzęs. Dałam mu parę dni na lekkie podeschnięcie i dałam kolejną szanse. Szczoteczka jest tak skonstruowana,że nabiera sporą ilość tuszu. Trzeba troszkę nią popracować, żeby nam nie posklejała rzęs, ale wszystko jest do zrobienia. Szczerze powiedziawszy im dłużej go używałam tym stawał się lepszy. Mega wielki plus za trwałość. Rzęs spokojnie wytrzymywały do samego demakijażu. Nie było efektu…..

In Sight szapon energetyzujący i odżywka nawilżająca

Bardzo dużą wagę przywiązuję ostatnio do włosów. Jestem w trakcie ich zapuszczania i tak naprawdę każdy centymetr jest ważny. Jako posiadaczka włosów rozjaśnianych liczyć muszę się z kruszeniem końców. In sight to włoska  marka, którą spotkać możecie w salonach fryzjerskich. Ich produkty inspirowane są naturą. Bazą kosmetyków jest ozonowana woda. Marka zrezygnowała z używania środków myjących SLS i SLES.  Zamiennikiem detergentu jest siarczan sodu, który jest łagodniejszy dla skóry głowy. Są tokosmetyki bez olejów mineralnych, silikonów, parabenów, sztucznych barwników. Szampon z serii Daily use przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji. Odżywka anti-frizz, to odżywka do włosów suchych. Przede wszystkim bardzo odpowiadają…..

Yankee Candle christmas magic

Tak wiem wszędzie już nas bombardują na święta, tak, żeby cały klimat uleciał jak najdalej. Ale część z nas przygotowuje się wcześniej do świąt.  Może myślicie też o zapachu w domu ? Dzić Christmas magic od Yankee Candle. „Tradycyjny zapach Świąt. Połączenie magicznej woni kadzidła i aromatu jodły balsamicznej wprowadzi ciepły świąteczny nastrój do Twojego domu.” Dość mocny zapach. Radzę go rozdzielić na części po max 1/4. Zdecydowanie czuć święta. Jodłowy zapach wychodzi po czasie w palonego wosku. Wosk ma dość ciężki aromat. Gdzieś tam w tle czuć w nim zapach gorzko cytrusowy. Kadzidła tez są wyczuwalne. Dla miłośników ciężkich…..


Leave a Reply

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

  • Archiwa

  • Kategorie