Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» 2017 » Luty Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

Archive for Luty, 2017

Aqua Pi Woda Micelarna

poniedziałek, Luty 27th, 2017

Jak wiecie już lub jeszcze nie moim ulubionym płynem micelarnym do demakijażu jest Bioderma czerwona. Widzę, że zrecenzowałam ją w 2013 roku ;p i Od tej pory z małymi przerwami na nowości jest ze mną.

Po spotkaniu blogerek dostałam przesyłkę z kosmetykami Aqua Pi. O innym produkcie, czyli ich kremie, który absolutnie rozwalił mnie opisem pisałam tutaj. Mimo wszystko krem był całkiem dobry więc pokusiłam się o otwarcie płynu micelarnego i balsamu do ciała. 
Ale dziś o tym pierwszym.

Formuła 5 w 1 pomaga: 
usunąć makijaż i zanieczyszczenia z twarzy, oczu i ust
oczyścić i odblokować pory
złagodzić podrażnienia
przywrócić fizjologiczne pH skóry
polecana w pielęgnacji każdego typu skóry nawet najbardziej wrażliwej

Substancja myjąca w 100% pochodzenia naturalnego z certfikatem Ecocert. Bez sls/sles. Bez barwników. Bez alkoholu. Bez parabenów. Bez dodatku sztucznych substancji zapachowych. 


Nie będę się jakoś bardzo roztkliwiać nad tym płynem. Bardzo dobrze radzi sobie z makijażem i zanieczyszczeniami.  Ja niestety odczuwam pieczenie oczu, a bardzo tego nie lubię. Przy demakijażu twarzy sprawdza się świetnie i nie mam tu nic do zarzucenia. Skóra jest oczyszczona, odświeżona i bez podrażnień. Nie ma uczucia ściągnięcia i spięcia.
Ja dostałam małe opakowanie 70 ml. Wystarczyło mi na trochę, ale pozostanę wierna Biodermie. 
Produkt pełnowymiarowy możecie kupić na stronie producenta w całkiem dobrej cenie 34,90 za 400 ml.

Kobo Professional Perfect Gel Eyeliner

sobota, Luty 25th, 2017

Ze względu na bliską obecność drogerii Natura od jakiegoś czasu często kuszę się na jakieś nowości. Ten eyeliner wpadł mi w ręce, bo akurat nie było innego linera w słoiczku, a mój wcześniejszy zaniemógł.
Eyeliner zawarty w słoiczku zrobionym w całości z plastiku. Trochęmnie to zdziwiło, bo zazwyczaj eyelinery są w szklanych słoiczkach ale co tam. Zaklejony był oczywiście sreberkiem przed paluchami macających ludzi. Zastanawialiście się kiedyś czemu ludzie nie korzystają z testerów? Jasne nie zawsze są, ale czasem są a i tak cześć kosmetyków jest zmacana. Oczywiście nagminne jest to podczas kultowych już wyprzedaży Rossmanowskich. Swoją droga kiedy teraz wypadają?
Ale miało być o eyelinerze. Mój pierwszy kontakt z nim był nieco dziwny. Zanurzyłam pędzelek i okazało się ze liner jest dużo miększy niż się spodziwałam. Zazwyczaj jest to właśnie taka żelo-kremowa konsystencja. Ten akurat był strasznie miękki. Wydobywał dużo produktu na pędzelek.
Ale od początku się polubiliśmy.Łatwo się nim maluje. I jest czarno- czarny, a nie jak czasem bywa szarawy czy grafitowy. Zastanawiałam się tylko czy zbyt miękka konsystencja nie wpłynie na trwałość produktu. Utrzymywał się normalnie. Czasem maluje się o 7:00, a w pracy jestem do 20-stej więc makijaż musi wytrzymać. Powiedziałabym, że jakość jest przyzwoita. W miarę wytrzymuje dzień.
Z czasem zauważyłam, że lekko zesztywniał, ale nie całkiem. Teraz maluje się nim trochę łatwiej, a i komfort aplikacji się nie zmienił. Na pewno pędzelek nie wpada już do środka. 
Zastyga na tyle powoli,że możemy sobie pozwolić na poprawki :)
Nie jest jednak moim ideałem. Chociaż nie mam do niego zastrzeżeń. Szukam czegoś co zastygnie na amen na powiece i wytrzyma wszystko.
Kosztuje 17,99 ale w Naturze często są promocje na produkty Kobo
Może któraś z Was ma swój eyeliner idealny?

Yankee Candle kominek Rustin Modern Wood

wtorek, Luty 21st, 2017

W czymś te woski trzeba palić. Nie wiem czy pamiętacie, ale na mojej wish liście na ten rok był również kominek do wosków. Mój poprzedni zdegradowały koty biegając po domu i niszcząc wszystko na swojej drodze. Lubię rzeczy proste. Tak więc ten kominek od razu mi się spodobał. Przede wszystkim dlatego, że wygląda inaczej niż poprzednie wersje od Yankee
Ja mam jasną wersję tego kominka. Pasuje mi do mojego misz maszu w domu. Generalnie ciężko mówić o jakimś wystroju jak się jest w zawieszeniu, że milion rzeczy jest nie zrobionych. Może następny urlop wykorzystam na jakiś remoncik;p

\

Ale miało być o kominku. Jest absolutnie piękny. Miseczka jest ściągana więc bez problemu można  zutylizować resztki wosku.Bardzo mi się to podoba. Oczywiście przy łobuzach w domu trzeba uważać, żeby nie spadła, ale póki co są średnio zainteresowane kominkiem.
Brzegi kominka delikatnie się tylko nagrzewają.  Jestem absolutnie zauroczona tym kominkiem- największy urok w jego inności. 
Kominek w innej wersji kolorystycznej możecie kupić na goodies.pl
Widziałyście już ten kominek ?
Podoba się Wam?

Bania Agafii wygładzający peeling-masaż do ciała

niedziela, Luty 19th, 2017

Znów mnie chwilę nie było. Zakręcony był to tydzień. Poza tym mój otworzył mini piekarnię i często jeżdżę pomagać. A poza tym oczywiście swoja praca. Ale już się pozbierałam – mam nadzieję, że ten tydzień będzie spokojniejszy :)
Dziś przylatuję z szybką recenzją peelingu.
Bania Agafii wygładzający peeling-masaż do ciała.
Dzięki swojej konsystencji i aktywnym naturalnym komponentom wchodzących w jego skład, stosowanie peelingu daje efekt masażu, przynosząc skórze gładkość i miękkość. Organiczne pestki maliny arktycznej skutecznie złuszczają naskórek i wyrównują powierzchnię skóry, a 5 aktywnych olejków obficie odżywia i nawilża.

Peeling w swoim składzie zawiera olejek z nasion rokotnika, cedru syberyjskiego, rumianku, nagietka.
Zawarty jest w dość fajnej formie saszetki z zakrętką. opakowanie jest odporne na wodę i zajmuje mało miejsca dzięki czemu można go zawsze gdzieś w łazience wcisnąć.

Ma bardzo ładny- owocowo jagodowy zapach. Przynajmniej dla mnie jest to zapach jagód. I na tym kończą się jego zalety. Niestety peeling jest bardziej żelem z drobinkami niż typowym peelingiem. Konsystencja jest dosyć lekka, a drobinek peelingujacych mało. Przez to jest kompletnie niewydajny, żeby zrobić porządny peeling trzeba go zużyć dużo. Plus za to, że nie zostawia tłustej powłoki. Zdecydowanie wypada słabo przy peelingach Organic Shop czy The Secret Soap Story.

Kupiłam kilka wersji tych peelingów. Zobaczymy czy z innymi też będzie słabo.

Organic Shop Organic raspberyy & sugar body scrub

czwartek, Luty 9th, 2017

Pokazywałam Wam niedawno jakie zakupy peelingowe poczyniłam. Było w nich kilka sztuk peelingów od Babci Agafii oraz Organic shop. I właśnie o jednym z nich dzisiaj
Organic Shop Organic rapberry & sugar body scrub


Scrub peeling do ciała Organiczna Malina & Cukier. Zapewnia skuteczną pielęgnację skóry Ekstrakt z malin dostarczy Twojej skórze witamin i składników odżywczych. Nada jej elastyczność, jędrność jakiej jeszcze nigdy nie doznałaś. Sprawi, że stanie się miękka, gładka, nawilżona i oczaruje wszystkich dokoła Ciebie. Cukier trzcinowy poprawi właściwości ochronne skóry.


Malinowy krem- tak nazwali tą wersję zapachową peelingu. I faktycznie tak pachnie jak malinowy krem, może trochę podkręcony zapachowo ;) .Opakowanie jest super proste bardzo praktyczne. To po prostu plastikowy kubeczek z pokrywką. Da się ? Da się. A  nie  upychać w piętnasto warstwowe opakowania. W jakiś sposób to  opakowanie pasuje mi do produktów ekologicznych. Na dobrą sprawę taki pojemniczek można podrzucić mężowi ( chyba, że sama się tym zajmujesz) na śrubki czy inne pierdoły( zalatuje zbieractwem wiem, ale  pamiętam, że mój ojciec zawsze szukał pojemniczków na te nakrętki itp).

Papierowa etykietka z opisem trochę niszczeje w łazience- nie jest ofoliowana. Ale jakoś mi to specjalnie nie przeszkadza.
Substancją ścierającą jest cukier. Dużo cukru. Bo to peeling z serii konkret. Czyli takie jakie lubię najbardziej. Nie jest tez bardzo suchy jak peelingi z The Secret Soap Story. Bardzo dobrze się rozpuszcza Przede wszystkim peeling nie zostawia tłustej warstwy i za to wielki plus. Jeśli nie lubicie słodkich zapachów to wersja malinowa nie przypadnie Wam do gustu. No cóż ale są inne- kusi mnie otworzyć teraz pomarańcze. Póki co nie mam dość jej zapachu. Poza tym zapach pomarańczy podobno działa antydepresyjnie a to się przydaje w te ciemne dni.

Jest dość wydajny przez swoją konsystencję. Wystarczył mi na około 7 razy.
kosztuje od 7-11 zł w drogeriach internetowych.

Skład: Sucrose, Glycerin, Cetearyl alcohol, Butyrospermum Parkii Butter,Rubus Idaeus Fruit Extract, cocamidopropyl Betaine, Aqua, Parfum, Limonene, Linalool, CI77742, Ci 77491

Organic Shop Organic raspberyy & sugar body scrub

czwartek, Luty 9th, 2017

Pokazywałam Wam niedawno jakie zakupy peelingowe poczyniłam. Było w nich kilka sztuk peelingów od Babci Agafii oraz Organic shop. I właśnie o jednym z nich dzisiaj
Organic Shop Organic rapberry & sugar body scrub


Scrub peeling do ciała Organiczna Malina & Cukier. Zapewnia skuteczną pielęgnację skóry Ekstrakt z malin dostarczy Twojej skórze witamin i składników odżywczych. Nada jej elastyczność, jędrność jakiej jeszcze nigdy nie doznałaś. Sprawi, że stanie się miękka, gładka, nawilżona i oczaruje wszystkich dokoła Ciebie. Cukier trzcinowy poprawi właściwości ochronne skóry.


Malinowy krem- tak nazwali tą wersję zapachową peelingu. I faktycznie tak pachnie jak malinowy krem, może trochę podkręcony zapachowo ;) .Opakowanie jest super proste bardzo praktyczne. To po prostu plastikowy kubeczek z pokrywką. Da się ? Da się. A  nie  upychać w piętnasto warstwowe opakowania. W jakiś sposób to  opakowanie pasuje mi do produktów ekologicznych. Na dobrą sprawę taki pojemniczek można podrzucić mężowi ( chyba, że sama się tym zajmujesz) na śrubki czy inne pierdoły( zalatuje zbieractwem wiem, ale  pamiętam, że mój ojciec zawsze szukał pojemniczków na te nakrętki itp).

Papierowa etykietka z opisem trochę niszczeje w łazience- nie jest ofoliowana. Ale jakoś mi to specjalnie nie przeszkadza.
Substancją ścierającą jest cukier. Dużo cukru. Bo to peeling z serii konkret. Czyli takie jakie lubię najbardziej. Nie jest tez bardzo suchy jak peelingi z The Secret Soap Story. Bardzo dobrze się rozpuszcza Przede wszystkim peeling nie zostawia tłustej warstwy i za to wielki plus. Jeśli nie lubicie słodkich zapachów to wersja malinowa nie przypadnie Wam do gustu. No cóż ale są inne- kusi mnie otworzyć teraz pomarańcze. Póki co nie mam dość jej zapachu. Poza tym zapach pomarańczy podobno działa antydepresyjnie a to się przydaje w te ciemne dni.

Jest dość wydajny przez swoją konsystencję. Wystarczył mi na około 7 razy.
kosztuje od 7-11 zł w drogeriach internetowych.

Skład: Sucrose, Glycerin, Cetearyl alcohol, Butyrospermum Parkii Butter,Rubus Idaeus Fruit Extract, cocamidopropyl Betaine, Aqua, Parfum, Limonene, Linalool, CI77742, Ci 77491

Dlaczego ludzie się zmieniają?

środa, Luty 8th, 2017

Ale ona się zmieniła….
On nie jest już taki jaki był
Ile razy słyszeliście lub wypowiedzieliście takie słowa? Myślę, że co najmniej raz, Często ludzie po jakiś zdarzeniach , sytuacjach życiowych zmieniają się. Ale nie zawsze tak jest czasem sami dochodzą do wniosku, że trzeba coś poprawić.
Czy to źle, że się zmieniamy ?

Kiedyś byłam inną osobą , pewnie każdy z Was może pomyśleć to samo o sobie. Co mnie zmieniło ?
Po częsci ludzie po częsci plany.A tak naprawdę zdarzenia.

Nie mamy wpływu na to kogo spotkamy na naszej drodze, nie mamy wpływu na zdarzenia, ale mamy wpływ na to co z tym dalej zrobimy.

Spotkaliście kiedyś w życiu wampirów energetycznych ? To określenie ludzi, którzy powodują ze po spotkaniu z nimi czujemy się zmęczeni, zdołowani. Często są to osoby blisko nas. Może się zdarzyć na nawet nasz przyjaciel powoduje, że czujemy się gorzej. Znasz to uczucie, kiedy przez znajomość z kimś czujesz się gorsza? Porównując się z nim wypadasz słabo?

Czy to znaczy, że trzeba wyrzucić takich ludzi ze swojego życia? Nie. Bo pewnie poza tą cechą mają inne, które sprawiają, że są świetnymi ludźmi. Chyba, że dalej czujemy się sflustrowani przy nich….i dalej czujemy się gorsi. Często się wtedy odsuwamy, żeby się nie udusić

Ale czemu masz się z kimś porównywać- każdy z nas jest inny. Jeden jest bardziej wrażliwy, drugi bardziej ekspresyjny, jeden potrzebuje uwagi, inny woli stać z boku, jeden jest świetnym sportowcem, a drugi nieźle robi na drutach,

Ale czy to znaczy, że ten malujący obrazy jest gorszy od budowlańca? Nie- oznacza to, że  jest inny,

Na pewnym etapie życia doszłam do wniosku, że istnieje jedna osoba do której chcę się porównywać. I jestem nią ja sama. Czy jestem lepsza niż rok temu? Czy lepiej podejmuję decyzje?

Wiele razy zarzucali mi pracoholizm, zarzucali, że nic tylko praca.Że daję się wykorzystywać, że zostaje po godzinach. A co jeśli ta praca daje mi cholerną satysfakcję?Co jeśli cholera jasna chce zostawać po godzinach, chcę wyciągać jak najwięcej. Co jeśli kręci mnie to na tyle, że będę siedzieć w pieprzoną niedziele i czytać o tym co mnie w niej jara?
Jasne początki były trudne, chodziłam sflustrowana jeśli mi coś nie szło. Zaczęłam słuchać głosów bliskich, że nie powinnam, że po co to robię. I gryzłam się w środku miedzy sobą,a nimi.
A dziś wiem, że to była dobra droga, bo stanęłam w punkcie kiedy mogę sobie popatrzeć prosto w oczy i powiedzieć- dziewczyno dałaś z siebie wszystko i dziś jesteś tam gdzie chciałaś!

To nie jest tak, że wystarczy sobie powiedzieć za rok stanę w tym miejscu. Trzeba w to szczerze uwierzyć.

Wierzysz w to, że jesteś zajebiście wartościowym człowiekiem-jedynym w swoim rodzaju?

To weź kartkę i napisz 10 swoich zalet.

Udało się? Było ciężko?Czy bez problemu możesz stwierdzić jakie są Twoje mocne strony?

Mam nadzieję, że się udało bez problemu( o ile ktokolwiek pokusił się by to zrobić;P)

To nie chodzi o bycie zadufanym w sobie- to chodzi o poczucie własnej wartości. Może zalatuje egoizmem. Trudno.

Jest jeszcze jedna rzecz, która pcha nas w zmiany siebie na lepsze. Nasze  spojrzenie na świat. Widujecie czasem ludzi, którzy uśmiechają się idąc ulica? Którzy są szczerze uprzejmi wobec Was? Od razu ich zauważamy, choć to nieliczni. I nasuwa się pytanie ” Co on kuźwa bierze? Co się tak cieszy jak jest tak chujowo, pada, zimno, piździ lub gorąco, leje się z ludzi, śmierdzimy upoceni.
Powiem Wam szczerze, że ja kiedy uśmiecham się do ekspedientki w sklepie spotykam się czasem z mija- pojebana co się tak szczerzy. Ale co mi ta kobieta winna? Czemu mam się do niej nie uśmiechnąć. Ot taki ludzki odruch.

Spróbuj wsiąść kartkę i napisać 10 świetnych, miłych rzeczy, które spotkały Cię w tym tygodniu.

Kiedy pierwszy raz próbowałam to zrobić udało mi się wypisać 4 rzeczy. Uświadomiłam sobie, że nie zauważamy rzeczy, które nas spotykają. Za to,że nas ktoś wkurwił pamiętamy jeszcze przez tydzień;p Nie zauważamy rzeczy fajnych, bo naturalne jest to, że ma być dobrze. A kiedy nie jest możemy ponarzekać i zapamiętać!

Ludzie chcą być lepsi, starają się samorealizować. I czasem się zmieniają -są inni. Postawienie sobie pytania- czego chcesz w życiu jest trudne, ale cholernie ważne. Bo może to postawić świat do góry nogami. I często tak bywa…

I wiecie co? Jeżdzę starą Carismą, mieszkam w malutkim mieszkanku, nie stać mnie na co miesięczne zakupy w Sephorze i często muszę sobie czegoś odmówić, ale mam koło siebie fajnego faceta i świetnego syna i to jest to co jest dla mnie ważne. Idę do pracy z uśmiechem.Są również koło mnie ludzie, którzy są czasem ze mnie dumni. I ja sama bywam z siebie dumna.

Może więc osoba, która się zmieniła tak naprawdę postawiła sobie plany i marzenia i idzie do celu? Nie zawsze ta droga prowadzi koło Was.. i nie zawsze Wasza droga będzie przechodzić koło nich, ale to nie znaczy, że jakieś Wasze trasy się nie krzyżują- np na kawie.

Ot taki wywód mnie natknął dziejszego wieczoru. Dzięki jeśli ktoś to przeczyta!

Dlaczego ludzie się zmieniają?

środa, Luty 8th, 2017

Ale ona się zmieniła….
On nie jest już taki jaki był
Ile razy słyszeliście lub wypowiedzieliście takie słowa? Myślę, że co najmniej raz, Często ludzie po jakiś zdarzeniach , sytuacjach życiowych zmieniają się. Ale nie zawsze tak jest czasem sami dochodzą do wniosku, że trzeba coś poprawić.
Czy to źle, że się zmieniamy ?

Kiedyś byłam inną osobą , pewnie każdy z Was może pomyśleć to samo o sobie. Co mnie zmieniło ?
Po częsci ludzie po częsci plany.A tak naprawdę zdarzenia.

Nie mamy wpływu na to kogo spotkamy na naszej drodze, nie mamy wpływu na zdarzenia, ale mamy wpływ na to co z tym dalej zrobimy.

Spotkaliście kiedyś w życiu wampirów energetycznych ? To określenie ludzi, którzy powodują ze po spotkaniu z nimi czujemy się zmęczeni, zdołowani. Często są to osoby blisko nas. Może się zdarzyć na nawet nasz przyjaciel powoduje, że czujemy się gorzej. Znasz to uczucie, kiedy przez znajomość z kimś czujesz się gorsza? Porównując się z nim wypadasz słabo?

Czy to znaczy, że trzeba wyrzucić takich ludzi ze swojego życia? Nie. Bo pewnie poza tą cechą mają inne, które sprawiają, że są świetnymi ludźmi. Chyba, że dalej czujemy się sflustrowani przy nich….i dalej czujemy się gorsi. Często się wtedy odsuwamy, żeby się nie udusić

Ale czemu masz się z kimś porównywać- każdy z nas jest inny. Jeden jest bardziej wrażliwy, drugi bardziej ekspresyjny, jeden potrzebuje uwagi, inny woli stać z boku, jeden jest świetnym sportowcem, a drugi nieźle robi na drutach,

Ale czy to znaczy, że ten malujący obrazy jest gorszy od budowlańca? Nie- oznacza to, że  jest inny,

Na pewnym etapie życia doszłam do wniosku, że istnieje jedna osoba do której chcę się porównywać. I jestem nią ja sama. Czy jestem lepsza niż rok temu? Czy lepiej podejmuję decyzje?

Wiele razy zarzucali mi pracoholizm, zarzucali, że nic tylko praca.Że daję się wykorzystywać, że zostaje po godzinach. A co jeśli ta praca daje mi cholerną satysfakcję?Co jeśli cholera jasna chce zostawać po godzinach, chcę wyciągać jak najwięcej. Co jeśli kręci mnie to na tyle, że będę siedzieć w pieprzoną niedziele i czytać o tym co mnie w niej jara?
Jasne początki były trudne, chodziłam sflustrowana jeśli mi coś nie szło. Zaczęłam słuchać głosów bliskich, że nie powinnam, że po co to robię. I gryzłam się w środku miedzy sobą,a nimi.
A dziś wiem, że to była dobra droga, bo stanęłam w punkcie kiedy mogę sobie popatrzeć prosto w oczy i powiedzieć- dziewczyno dałaś z siebie wszystko i dziś jesteś tam gdzie chciałaś!

To nie jest tak, że wystarczy sobie powiedzieć za rok stanę w tym miejscu. Trzeba w to szczerze uwierzyć.

Wierzysz w to, że jesteś zajebiście wartościowym człowiekiem-jedynym w swoim rodzaju?

To weź kartkę i napisz 10 swoich zalet.

Udało się? Było ciężko?Czy bez problemu możesz stwierdzić jakie są Twoje mocne strony?

Mam nadzieję, że się udało bez problemu( o ile ktokolwiek pokusił się by to zrobić;P)

To nie chodzi o bycie zadufanym w sobie- to chodzi o poczucie własnej wartości. Może zalatuje egoizmem. Trudno.

Jest jeszcze jedna rzecz, która pcha nas w zmiany siebie na lepsze. Nasze  spojrzenie na świat. Widujecie czasem ludzi, którzy uśmiechają się idąc ulica? Którzy są szczerze uprzejmi wobec Was? Od razu ich zauważamy, choć to nieliczni. I nasuwa się pytanie ” Co on kuźwa bierze? Co się tak cieszy jak jest tak chujowo, pada, zimno, piździ lub gorąco, leje się z ludzi, śmierdzimy upoceni.
Powiem Wam szczerze, że ja kiedy uśmiecham się do ekspedientki w sklepie spotykam się czasem z mija- pojebana co się tak szczerzy. Ale co mi ta kobieta winna? Czemu mam się do niej nie uśmiechnąć. Ot taki ludzki odruch.

Spróbuj wsiąść kartkę i napisać 10 świetnych, miłych rzeczy, które spotkały Cię w tym tygodniu.

Kiedy pierwszy raz próbowałam to zrobić udało mi się wypisać 4 rzeczy. Uświadomiłam sobie, że nie zauważamy rzeczy, które nas spotykają. Za to,że nas ktoś wkurwił pamiętamy jeszcze przez tydzień;p Nie zauważamy rzeczy fajnych, bo naturalne jest to, że ma być dobrze. A kiedy nie jest możemy ponarzekać i zapamiętać!

Ludzie chcą być lepsi, starają się samorealizować. I czasem się zmieniają -są inni. Postawienie sobie pytania- czego chcesz w życiu jest trudne, ale cholernie ważne. Bo może to postawić świat do góry nogami. I często tak bywa…

I wiecie co? Jeżdzę starą Carismą, mieszkam w malutkim mieszkanku, nie stać mnie na co miesięczne zakupy w Sephorze i często muszę sobie czegoś odmówić, ale mam koło siebie fajnego faceta i świetnego syna i to jest to co jest dla mnie ważne. Idę do pracy z uśmiechem.Są również koło mnie ludzie, którzy są czasem ze mnie dumni. I ja sama bywam z siebie dumna.

Może więc osoba, która się zmieniła tak naprawdę postawiła sobie plany i marzenia i idzie do celu? Nie zawsze ta droga prowadzi koło Was.. i nie zawsze Wasza droga będzie przechodzić koło nich, ale to nie znaczy, że jakieś Wasze trasy się nie krzyżują- np na kawie.

Ot taki wywód mnie natknął dziejszego wieczoru. Dzięki jeśli ktoś to przeczyta!

Yankee Candle Snow in Love

wtorek, Luty 7th, 2017

No i znów przepadłam… po zakupie nowego kominka zaczęło się… palę i wypróbowuję woski na potęgę.. aż syn pyta mnie po co to robię a chłop nie chce słuchać… no ale cóż gadać z chłopem o kolorach i zapachach chyba się nie da. Oni nie do końca rozumieją naszą podnietę odnośnie bibelotów, zapaszków i świec… ot taki zbędny gadżet…

Pozostajemy w klimatach zimy dlatego złapałam na Snow in Love, który wpadł w moje ręce już jakiś czas temu,ale nie miałam jak go palić, bo koty rozwaliły mi kominek.

Zima lubi dzieci najbardziej na świecie, a Yankee Candle potrafi wszystkich, nawet największych zmarzluchów przekonać do tego, że nawet największy śnieg i mróz można pokochać. Wszystko za sprawą snow in love- zjawiskowej, zamkniętej w jasnym wosku mieszkanki, która pachnie jak poranny, grudniowy spacer, albo jak szalona przejażdżka na sankach. A to przez obecność nut nawiązujących do zapachu leśnych, przykrytych śnieżna kołdra drzew połączonych ze świeżym aromatem mroźnego powietrza. Tak przygotowana kompozycja pobudza, napawa energią i sprawia,że nawet największy śnieg i mróz zaczynamy postrzegać w innym, zdecydowanie bardziej pozytywnym świetle.

Producent twierdzi, że ma w sobie leśną nutę . Ja jej kompletnie nie wyczuwam. Dla mnie jest to zapach lekko pudrowy. Słodki. Kojarzy mi się z delikatnie męską nutą. Bardzo szybko wypełnia pomieszczenie aromatem. To zapach, który zdecydowanie otuli w mroźne dni. Nie jest mdły- ale na dłuższą metę może się znudzić. Mimo iż jestem miłośniczką owocowych i orzeźwiających nut w zapachach do domu to polubiłam Snow i love:)

Ten i inne zapachy możecie zakupić na goodies.pl

Yankee Candle Snow in Love

wtorek, Luty 7th, 2017

No i znów przepadłam… po zakupie nowego kominka zaczęło się… palę i wypróbowuję woski na potęgę.. aż syn pyta mnie po co to robię a chłop nie chce słuchać… no ale cóż gadać z chłopem o kolorach i zapachach chyba się nie da. Oni nie do końca rozumieją naszą podnietę odnośnie bibelotów, zapaszków i świec… ot taki zbędny gadżet…

Pozostajemy w klimatach zimy dlatego złapałam na Snow in Love, który wpadł w moje ręce już jakiś czas temu,ale nie miałam jak go palić, bo koty rozwaliły mi kominek.

Zima lubi dzieci najbardziej na świecie, a Yankee Candle potrafi wszystkich, nawet największych zmarzluchów przekonać do tego, że nawet największy śnieg i mróz można pokochać. Wszystko za sprawą snow in love- zjawiskowej, zamkniętej w jasnym wosku mieszkanki, która pachnie jak poranny, grudniowy spacer, albo jak szalona przejażdżka na sankach. A to przez obecność nut nawiązujących do zapachu leśnych, przykrytych śnieżna kołdra drzew połączonych ze świeżym aromatem mroźnego powietrza. Tak przygotowana kompozycja pobudza, napawa energią i sprawia,że nawet największy śnieg i mróz zaczynamy postrzegać w innym, zdecydowanie bardziej pozytywnym świetle.

Producent twierdzi, że ma w sobie leśną nutę . Ja jej kompletnie nie wyczuwam. Dla mnie jest to zapach lekko pudrowy. Słodki. Kojarzy mi się z delikatnie męską nutą. Bardzo szybko wypełnia pomieszczenie aromatem. To zapach, który zdecydowanie otuli w mroźne dni. Nie jest mdły- ale na dłuższą metę może się znudzić. Mimo iż jestem miłośniczką owocowych i orzeźwiających nut w zapachach do domu to polubiłam Snow i love:)

Ten i inne zapachy możecie zakupić na goodies.pl