Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» 2017 » Styczeń Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

Archive for Styczeń, 2017

Pierre Rene Professional Royal Eyeliner

poniedziałek, Styczeń 30th, 2017

Kreska na oku-  potrafi diametralnie zmienić optycznie jego kształt. Ponadto zagęszcza rzęsy. Może być również „kropką nad i” w wykończeniu makijażu oka. Na rynku jest wiele rodzajów eyelinerów. Od tych w słoiczku, pisaku , flamastrze, pędzelku. Dziś pod lupą

Pierre Rene Royal Liner

Royal liner to płynna formuła zawarta w buteleczce z pędzelkiem. Kolor czysto czarny. Jest to typowe opakowanie płynnych eyelinerów w jakimi się do tej pory spotkałam.

Aplikator jest dosyć wygodny- nie za twardy, nie za miękki. Kolor czarny. Niestety po żachnięciu nieco blednie., co udało mi się uchwycić na zdjęciu.

Zakłada się dosyć przyjemnie. Konsystencja nie jest za sucha ani za morka dzięki temu płynie za pędzelkiem nie robiąc dziwnych smug. Wysycha dość szybko, więc przy głęboko osadzonych oczach nie powinno być problemu z odbijaniem na powiece nieruchomej.

Wytrzymuje raczej cały dzień. Czasem końcówka nieco się przeciera. Wiadomo, że dużo zależy od budowy oka. Generalnie jestem z niego zadowolona.

Jest wodoodporny, ale nie ma problemu ze zmyciem go przy pomocy płynu micelarnego- ja osobiście używam zazwyczaj Biodermy.

Kosztuje 18,99- więc nie jest to koszt wielki biorąc pod uwagę, że zazwyczaj takie produkty starczają na dość długi czas. Ostatnio męczyłam się z pisaniem od Eveline… może Wam o nim napisze chociaż jak zwykle nie zrobiłam zdjęć- a opakowanie się przetarło. W porównaniu z pisakiem od Eveline wypadł bardzo dobrze :)

Jednak chyba najlepiej używa mi się eyelinerów w słoiczku, ale zależy co kto lubi :)

Rozdanie z lakierami Vinylux

sobota, Styczeń 28th, 2017

Tym razem mam dla Was zestaw z lakierami Vinylux. Dostałam ten zestaw na spotkaniu blogerek w Krakowie. Z racji zawodu, tego, że cały dzień czasem przesiedzę w rękawiczkach oraz często myję i dezynfekuje ręce, lakiery inne niż hybrydowe nie zdają u mnie egzaminu. Nie chciałabym jednak by ten zestaw się zmarnował. Po uzgodnieniu z Panią Martą reprezentującą markę uznałyśmy, że przekażemy ten zestaw dalej.

Rozdanie trwa od dzisiaj czyli 28.01.2017 do 28,02,2017
Co trzeba zrobić by wziąć udział w rozdaniu?
1.Trzeba być publicznym obserwatorem mojego bloga
2.Wyrazić chęć wzięcia udziału w rozdaniu w komentarzu
3.Polubić mój profil na facebooku
4.Polubić na facebooku profil Ekert Nails
5.W dowolny sposób udostępnić informację o rozdaniu( Instagram, Facebook, Info na blogu)
6.Napisać jaki jest Twój sposób na ładne paznokcie- na tej podstawie wybiorę do kogo wyślę zestaw
REGULAMIN
1.Ponoszę koszty wysyłki dla wybranej osoby
2.Do rozdania można zgłosić się tylko raz
3.Paczkę wysyłam tylko na terenie Polski
4.Rozdanie trwa od 28.01.2017 do 28,02,2017
5.Wyniki ogłoszone będą do 10.03.2017
6.Sponsorem nagrody jest Ekert Nails.
Zapraszam :)

The Secret Soap Story Peeling do ciała róża z migdałami

czwartek, Styczeń 19th, 2017

Pisałam Wam w poście podsumowującym zeszły rok o firmie Scandia Cosmetics producentowi marki The Secret Soap Story. Opisywałam Wam świetny peeling do ciała pomarańcza z kokosem, który rozkochał mnie swoim zapachem. Postanowiłam wypróbować inną wersję tego peelingu.

Peeling jest mocnym zdzierakiem. Tak samo jak wersja pomarańczowa jest dosyć suchy i treściwy. Świetnie peelinguje pozostawiając delikatny film na skórze. Nie jest to jednak tłusta, ohydna warstwa. Jest dosyć wydajny, przez to, że ma dużo drobinek zdzierających.

Byłby kolejnym moim ulubionym peelingiem, ale niestety jego zapach mnie odtrąca. Nie jestem w stanie znieść jego wersji zapachowej na dłuższą metę. Na szczęście nie pozostaje długo na skórze, a po posmarowaniu się olejkiem lub balsamem znika całkowicie.

Ale zapach jest ocena subiektywną więc jeśli lubicie różane nuty to zachęcam do spróbowania bo samemu peelingowi nie mam nic do zarzucenia :)

Dostępny na stronie producenta za 24 zł.

Kerastase Hydra-Apaisant Mask- maska kojąca do wrażliwej skóry głowy

wtorek, Styczeń 17th, 2017

Często mam problemy ze skórą głowy. Zima również nie jest dla niej łaskawa- zmiany temperatury i suche powietrze potęgują przesuszanie. Ponadto muszę myć włosy codziennie- udało mi się ostatnio przeciągnąć ten okres do 2 dni. Staram się tez wybierać szampony mające w składzie delikatne detergenty, by dodatkowo nie uwrażliwiać skalpu.

Z kosmetykami Kerastase mam do czynienia na co dzień w pracy. Polubiłam w szczególności produkty przeznaczone dla skory głowy.

O szamponie nawilżającym skórę głowy pisałam tu.

Okey. Szampon szamponem, ale co jeśli to nie wystarcza? Tak jak jak na twarzy i ciele nasza skora wymaga nawilżania na skalpie. Lubię raz na jakiś czas zrobić sobie peeling skóry głowy- czuję, że jest wtedy czysta i odświeżona. Miałam również glinkę na skórę głowy. Ale do tej pory wydawało mi się, że maski będą obciążać skórę głowy. Ale ta jest zupełnie inna. Jest maską stworzoną do łagodzenia skóry głowy, a przy okazji odżywia włosy.

Zawarta jest w uroczym słoiku. Lubię takie proste choć eleganckie opakowania. Oryginalnie zapakowana w zafoliowany kartonik. Sama zawartość opakowania zabezpieczona jest zaślepką. Maska stoi u mnie wannie i przechodzi tam niezły test :) Po pierwsze opakowanie jest odporne na wodę- nic się nie odkleja. Poza tym moje spacerujące po wannie koty często wrzucają ją do środka- przetrwała ! Opakowanie jest solidne, nie pękło ani się nie połamało.

Ma lekką żelowo- kremową konsystencję. Zapach jest delikatny. Pachnie świeżością jak większość kosmetyków z linii Specyfique od Kerastase.

Jak sprawdziła się u mnie ta maska ?
Używam jej do każdego mycia. Należy ją najpierw rozprowadzić przy nasadzie i wmasować w skórę głowy. Kolejno należy rozprowadzić ją na długości i końce. Sprawa świetna! Mam rozjaśniane włosy. Do tego są one krótkie, a w zasadzie połowę głowy mam wygoloną. Z maskami zawsze miała problem bo nałożone zbyt blisko nasady włosów powodowały obciążenie i nadmierne przetłuszczanie, Włosy rozjaśnione wymagają jednak odżywienia. Do tej pory radziłam sobie z odzywkami w sprayu lub nakładałam maskę na same końce. Przetłuszczająca się skóra głowy powodowała, że codziennie musiałam je myć. Ale wiedziałam, że to nie jest rozwiązanie- bo częste mycie nasilało problem. Najpierw szukałam szamponów z delikatnymi detergentami, potem trafiłam na szampon nawilżające skórę od Kerastase. Zaczęłam również w pracy robić sobie peelingi na skórę głowy. I wreszcie trafiłam na tą maskę. Miałam okazję ją wypróbować przed zakupem.
Moje pierwsze wrażenie to natychmiastowa ulga w napięciu skóry. Zauważyłam, że skalp przestał mnie swędzieć. Ostatnio miałam też parę wolnych dni. Takich kiedy mogłam spokojnie poparadować w piżamie. Okazało się, że na 3 dzień skóra mojej głowy była w miarę świeża. Dzięki tej masce udało mi się ograniczyć przetłuszczanie skóry głowy i zredukować mycie z codziennego do 3 dni. Wg mnie to bardzo dużo. Przynosi natychmiastową ulgę na głowie. Nic mnie nie swędzi, nie piecze, skóra nie jest tak spięta.

Jesli chodzi o wpływ na włosy również jestem zadowolona. Włosy są miękkie, a przede wszystkim lekkie. Nie są obciążone jak po ciężkich maskach. Nie mam żadnego problemu z rozczesywaniem.Nie elektryzują się również tak jak wcześniej.
Jestem nią absolutnie zachwycona- jest również wydana. Stosuje ją do każdego mycia.  Widząc zużycie, myślę, że przy korzystaniu co 2-3 dni wystarczy mi na przynajmniej 4 miesiące.

Nie jest tania.
Cena oscyluje między 130-170 zł za 200 ml. Jest bardzo dobra i biorąc pod uwagę i słysząc ile klienci wydają pieniędzy na leki od dermatologa, które często nie są trafione, nie ma tragedii. Chętnie jednak poeksperymentuje z innymi metodami nawilżania skóry głowy.

Póki co jednak pozostaje idealną dla mnie maską, która pomaga i na skórę głowy i włosy.

Wish lista na ten rok

niedziela, Styczeń 15th, 2017

Dziś będzie o rzeczach, które bardzo chciałabym przygarnąć w tym roku. Mam nadzieję, że sukcesywnie uda mi się je zdobywać;p A jest tego troszkę :)
Wszystkie zdjęcia zapożyczone.

Pierwszą rzeczą na moje wish liście jest zapach. Zapach, który chodzi już za mną jakiś czas a mianowicie Thierry Mugler Alien Eau Extraordinaire

No i zapach, do którego wzdycham już długo czyli Giorgio Armani Code Woman

Chciałabym w końcu przekonać się do zamówienia kultowego już Beauty Blendera. Chcę, ale jakoś cały czas rezygnuję z zakupu.
Sprzęt Rucka chodzi też za mną już jakiś czas. Jakość tych produktów jest naprawdę wysoka, a jako, że coraz bardziej kręci mnie podologia wzdycham do nich coraz częściej.
Paletki The Balm przekonują mnie do siebie coraz bardziej. Wraz z wszechobecnymi pozytywnymi opiniami na ich temat mam na nie coraz większą ochotę.
Nie pogardziłabym także paletką Zoevy.
A ponieważ makijaż nie ma racji bytu bez pędzli, chciałabym moim zakupić taki ładny stojaczek do suszenia. Co by mi służyły jak najdłużej :)
Marzy mi się również jakiś ładny kominek od Yanke Candle, gdyż mój wcześniejszy uległ zniszczeniu przez kocurki, więc jak wymieniać to na coś dobrego :)
Lista nie jest długa… ale pewnie z czasem będzie przybywać mi produktów do których będę wzdychać.  A Wy Jakie macie listy zdobyczy na ten rok ?

Isana płyn do kąpieli na dobranoc

piątek, Styczeń 13th, 2017

Kto z nas nie lubi zanurzyć się w wannie pełnej ciepłej wody i piany i po prostu odpocząć. Na rynku jest szeroki wachlarz produktów do kąpieli. W moje łapki wpadł ostatnio płyn od Isany Czas snu.

Płyn do kąpieli na dobranoc, zawiera delikatny kompleks pielęgnacyjny oraz ekstrakt z wanilii, pomaga utrzymać odpowiednie nawilżenie skóry, chroniąc przed jej wysuszaniem. Wyważona kompozycja zapachowa z lawendy i aromatycznej wanilii odpręża Twoje zmysły, podczas gdy delikatna piana otula Twoje ciało. Ciesz się wieczorem pełnym  harmonii, relaksu i spokoju. 

No to polecieli z tym opisem … :) Dla mnie płyn jak płyn. Faktycznie z opakowaniu czuć zapach lawendy z wanilią. Dodany do kąpieli wytwarza gęstą pianę i daje zapach w całej łazience. Po wejściu do wanny zapach nie jest już tak wyczuwalny. Nie zostaje także na skórze, ale to dobrze – trochę za dużo tej wanilii jak dla mnie. Wystarczył na parę dobrych kąpieli. Średnio gęsty, ale dziurka wylotowa stosunkowo duża.

Jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne- nie zauważyłam żadnych. Wręcz przeciwnie mam wrażenie, że płyn nieco wysusza skórę.

Kosztuje 5,99 za 750 ml. Cena przystępna, ale jakoś mnie nie zachwycił. Wypróbowałabym jednak chętnie inną wersję.

Iva Natura Organiczny krem pod oczy

środa, Styczeń 11th, 2017

Oczy są zwierciadłem naszej duszy. Powinnyśmy więc dbać o nie jak najmocniej. O okolicę oczu też. Ona jako pierwsze zdradza nasz wiek, zmęczenie lub choroby. Skóra wokół oczu jest szczególnie delikatna i wymaga specjalnej troski. Kremu powinny być bogate. Ważne też aby się nie rolowały pod makijażem. Gdy w moje ręce wpadł krem pod oczy Iva Natura od razu wzięłam się za testowanie.

Z kosmetykami Iva Natura miałam styczność po raz pierwszy. Oczywiście już z opakowania wiedziałam, że są to kosmetyki organiczne- ostatnio coraz częściej u mnie obecne :) . Weszłam na stronę firm i znalazłam taki oto opis.

Certyfikowane, organiczne kosmetyki Iva Natura powstają na bazie esencji ziołowych i olejków roślin uprawianych w naturalnych ekosystemach Anatolii. Większość nich  jest uprawiania na dużych wysokościach i nawadniana najczystszą źródlaną wodą, płynącą z odludnych górskich źródeł. To właśnie tam, w górskim ekosystemie, rozwijają się w bogatej w tlej atmosferze. Dzięki wyjątkowym cechom regionu Anatolii, wykorzystywane w kosmetykach Iva Natura rośliny dostarczają naszym produktom unikalnych i wyjątkowych cech. 

Organiczny certyfikowany krem pod oczy o potrójnym działaniu z wykorzystaniem ekstraktów papryki z okolic Samandagu. Papryczki zbierane są w Samandragu w prowincji Hatay są bogatę w kapsaicynę, witaminę A, B1, B2, B3, B5, B6 B9 oraz C. Dzieki temu okolice oczu stają się promienne i wypoczete. Krem zalecany dla osób pragnących pozbyć się cieni pod oczami , worków oraz zmarszczek.

Opakowanie kremu trochę mnie zaskoczyło. Niby krem organiczny, niby krótka data po otwarciu, a krem klasycznie zawarty w szklanym słoiku w którym grzebiemy paluchem. Krem ma bardzo delikatny zapach. Jego konsystencja jest ciężka, treściwa- niezbyt typowa dla kremów pod oczy z którymi miałam styczność. Zaczęłam od stosowania go na noc, bo bałam się, że pod makijaż się nie nada.

Producent zaleca jednak stosowanie zarówno na dzień. Jak się okazało moje obawy były bezpodstawne. Krem jest treściwy i odżywczy, ale świetnie się wchłania. Jest bardzo wydajny. Naprawdę niewielka ilość wystarczy by wypielęgnować okolicę oczu. Skóra jest mocno odżywiona, nawilżona. Po około 2 tygodniach stosowania zauważyłam zdecydowaną poprawę w wyglądzie skóry pod oczami. Zniknęło zmęczenie i cienie. Skóra jest napięta i nawilżona. Krem nie roluje się pod makijażem i w żaden sposób nie przeszkadza w jego zrobieniu.  To naprawdę świetny krem! Nie spodziewałam się takich efektów. Jest niesamowicie wydajny i przyjemny w użytkowaniu.

Dostępny na stronie producenta za 79 zł. Wg mnie jest wart ceny.
Pozwoliłam sobie skopiować ze strony skład, bo pozbyłam się już pudełka.

Skład: Aqua, Rosa damascena (Rose) Flower Distillate*, Caprylic/Capric Triglyceride**, Cetearyl Alcohol**, Glyceryl Stearate Se**, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Sodium Lauroyl Glutamate**, Myrtus communis*, Glycerin, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Hydrolyzed Rice protein, Hyaluronic acid**, Olea europaea Fruit Oil*, Argania spinosa Kernel Oil*, Shea Butter* Thymus vulgaris*, Benzyl Alcohol (And) Dehydroacetic Acid**, Propanediol (1) (And) Lecithin (2) **, Sodium Benzoate**, Citric Acid**, Capsicum annuum (Pepper) Extract (AP), Pinus pinea Kernel Oil (AP), Lonicera caprifolium (Honeysuckle)Flower Extract (AP), Triticum vulgare (Wheat) Germ Extract (AP)

Podopharm Krem do stóp w piance z aktywną spiruliną

poniedziałek, Styczeń 9th, 2017

O stopy staram się dbać. Nie mam większych problemów ze stopami. Kiedy jednak nie nawilżam ich dostatecznie skóra staje się sucha i potrafi obudzić mnie to w nocy. Poza tym stopy niosą nas przez całe życie więc powinniśmy o nie dbać. Wiele osób tłumaczy się, że nie smaruje stóp bo nie lubi czekać,aż krem się wchłonie. Mam dla Was rozwiązanie!

Podopharm Podoflex Krem do stóp w piance z aktywną spiruliną

Podopharm do Polska marka, która jest dla mnie odkryciem ubiegłego roku.  Jest firmą , która powstała na potrzeby ciągle rozwijającej się podologii. Miałam okazję poznać założycielkę firmy i jestem szczerze zachwycona energią jaka bije od tej kobiety. Cudownie zakręcona na punkcie stóp osoba. Tak pozytywna, że życzę jej z całego serca więcej sukcesów chociaż produkty marki bronią się same.

„Skoncentrowany preparat w formie lekkiej pianki. Zawiera skwalan, który stabilizuje strukturę lipidów skórnych doskonale regenerując naskórek. Jest również substancją wchodzącą w skład ludzkiego sebum. Jego rola w utrzymaniu kondycji ludzkiej skóry jest bardzo ważna. Obecna w preparacie spirulina to bogactwo minerałów, aminokwasów, witamin, protein. Zawartość alantoiny łagodzi podrażnienia i wspomaga regenerację naskórka. Pianka przyjemnie pachnie, a dzięki swojej konsystencji idealnie się wchłania. Pozostawia stopy nawilżone i gładkie. Można stosować na przestrzenie międzypalcowe stóp”

Krem zawarty jest w formie pianki-cudownie puszystej i zielonej. Swój kolor zawdzięcza zawartości spiruliny. Jest ona glonem bogatym w makro i mikroelementy. Ma delikatny zapach. Trochę ziołowy, trochę wyczuwam w nim spirulinę- boże w końcu krem nie pachnący lawendą lub miętą;) Podczas rozsmarowywania pianka zmienia się w konsystencję kremu. Genialnie się wchłania i nie pozostawia delikatny film. Nie jest jednak produktem lepkim, ciężkim i utrudniającym funkcjonowanie. Parę chwil wystarczy aby produkt się wchłonął i możemy wracać do zajęć- koniec z wymówkami o czekaniu aż preparat się wchłonie. Stosuje go regularnie. Skóra na stopach jest odżywiona i nawilżona. Pozostawia na nich zapach dzięki czemu pozostają świeże. Polecany jest także dla diabetyków, a jak wiadomo muszą oni szczególnie dbać o stopy i nie wszystkie produkty do stóp są dla nich odpowiednie. Ma pojemność 125 ml- jednak jest bardzo wydajna. Myślę, że jest odpowiednikiem dużego kremu takiego- 250 ml. Bo jest, jest i jest. Marka dostępna jest w hurtowniach kosmetycznych stacjonarnych i internetowych. Jeśli tylko uda Wam się kiedyś spotkać z tym produktem to serdecznie polecam!

Swederm Hud Salva silnie natłuszczająca maść do suchej skóry

sobota, Styczeń 7th, 2017

Choć o ich produktach już słyszałam , pierwszy raz spotkałam się z marką na targach, kiedy zakupiłam Bronzing Stone, o którym napiszę Wam wkrótce. O tej maści słyszałam wiele dobrego. Ucieszyłam się gdy dostałam ją od koleżanki i mogłam sama wypróbować.




Swederm Hud Salvwa silnie natłuszczająca maść do suchej skóry. Dla każdego do codziennej pielęgnacji skóry suchej i ekstremalnie suchej( dłonie, stopy, całe ciało). Dla osób ze zrogowaciałym naskórkiem, zaczerwienioną i popękaną skórą. Chroni skórę przed przesuszeniem i szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych (zimno, słońce, woda). Łagodzi podrażnienia. Hypoalergiczna, nieperfumowana. Odpowiednia do pielęgnacji skóry dzieci. Polecana przez dermatologów.



Maść zawiera takie substancje jak gliceryna, alantoina, bisabolol i lanolina. Zawarta jest w białej, matowej odkręcanej tubce. Wiele dobrego słyszałam na temat tej maści. u mnie również sprawdziła się dobrze. Tworzy na skórze, powłokę, niewidzialny film, ale nie taki który się klei i mam ochotę umyć ręce. Ten film jest jakby jedwabisty. Jakbyśmy nałożyły cieniuteńkie ochronne rękawiczki. Bardzo dobrze sprawdza się w zimne czy wietrzne dni. Mojemu przynosiła szybka ulgę, kiedy jego ręce po pracy były spierzchnięte, suche i spękane.  Faktycznie jest bezzapachowa , jej struktura zbita, ale w miarę rozsmarowywania robi się delikatniejsza. Wygląd ma kompletnie nie typowy dla maści jest biała i błyszcząca. 
Całkiem nieźle się u mnie sprawdziła. Chętnie do niej wrócę.
Możecie ja kupić na stronie producenta Swederm za 36,90. 
Podobno bardzo dobrze sprawdza się w przypadku suchej skóry łokci i kolan jakie jakie np bywają u chorych na tarczycę. Mój młody także się nim smaruje, ale on ostatnio ma jakąś fazę smarowania się- na pewno mu nie zaszkodziła :)

Wyniki Rozdania

piątek, Styczeń 6th, 2017

Przychodzę dzisiaj do Was z wynikami rozdania. Przeanalizowałam Wasze odpowiedzi dlaczego chciałybyście dostać ten zestaw. Było mi bardzo ciężko się zdecydować. Widzę, że ostatnio wiele osób ma problem z wypadaniem włosów. Starałam się wybrać osobę dla której ten zestaw będzie naprawdę przydatny. 
Wybrałam więc Paulina Anna. Bardzo proszę Cię o kontakt w celu podania adresu do wysyłki.
Pozdrawiam!