Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» 2016 » Lipiec Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

Archive for Lipiec, 2016

(Spóźniony) haul wakacyjny.

środa, Lipiec 20th, 2016

Jesteście tu jeszcze? Witam Was po długiej, bo blisko miesięcznej przerwie! Szalenie ciężko mi uwierzyć, że nie było mnie tu aż tyle czasu, ostatnie cztery tygodnie minęły mi dosłownie z prędkością światła… tyle się działo! Końcówka czerwca, któremu już dawno przykleiłam etykietę najpiękniejszego miesiąca w całym roku, nie była dla mnie najłatwiejszym okresem w życiu. Musiałam przepłakać swoje i wylądować kilka razy twarzą w bezradności, ale jak to mówią- zdarza się najlepszym. Lekarstwem na całe zło okazał się być słoneczny lipiec, który zadomowił się nie wiadomo kiedy, i nasze długo wyczekiwane, kolejne już, greckie wakacje. Dokładnie dwa tygodnie temu byliśmy jedenaście kilometrów nad ziemią, by po godzinie dziewiętnastej wylądować na Krecie- królowej greckich wysp. O naszym wyjeździe, podobnie jak rok temu, obiecałam opowiedzieć Wam w oddzielnym poście, który pojawi się prawdopodobnie w następnej kolejności. Cały czas przeżywam jeszcze bolesny powrót do codzienności, a rozczarowania, których nie szczędzi mi ostatnio życie sprawiają, że tak bardzo jak chyba nigdy wcześniej mam ochotę cofnąć się wstecz, wrócić nad piękne morze Libijskie i choć na parę dni zatrzymać czas… To niemożliwe, więc znieczulam się wspomnieniami i gonię kolejne marzenia… bo przecież wszystkie się kiedyś spełnią! :)

A propos spełnienia- udało mi się zrealizować całą listę życzeń, którą stworzyłam z myślą o tegorocznych wakacjach. Nie pytajcie jak długo na to oszczędzałam! Część zakupów zrobiłam już w… marcu! Nie wszystko poleciało jednak ze mną na Kretę i choć więcej wyjazdów nie ma już w tym roku w planach, wierzę że moje wyprzedażowe łupy przydadzą się Wam, może Was zainspirują i uda Wam się znaleźć w tym poście coś dla siebie. Na to liczę i nie przedłużając, zapraszam już do oglądania! 

Na początek stroje kąpielowe, które zakupiłam w ilości… trzech, a dodając do tego jeszcze dwa egzemplarze z zeszłego roku, można spokojnie podejrzewać, że coś ze mną nie tak. ;) Na swoje usprawiedliwienie dodam, że kupiłam je wykorzystując wszystkie możliwe rabaty, a całość wyniosła mnie mniej niż 200 zł. ;)

Powyższego stanika niestety Wam nie polecam, zapięcie rozwaliło mi się już po kilku godzinach noszenia, zdecydowanie nie jest wart zakupu. A szkoda, bo wygląda bosko…

Wspominałam już, że będzie dużo bieli, błękitu i falbanek? Wszyscy ci, którzy znają mnie na co dzień, doskonale wiedzą, że mam świra na punkcie kobiecych fasonów i zgodnie twierdzą, że w koronkach się chyba urodziłam. ;) Muszę przyznać, że coś w tym jest! To w 100% mój styl. :)


Miłość do pasków to też w moim przypadku niekończąca się historia!

Z innych rzeczy, upolowałam w końcu wymarzone, idealne ogrodniczki. Jakiś czas temu pytałam Was na instagramie o radę, który model wybrać, zdania były podzielone, a ja sama nie byłam przekonana ani do jednych, ani do drugich. Jak to mówią „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta” gdyż koniec końców znalazłam zupełnie coś innego w Bershce. :) Mają dokładnie taki kolor, fason i krój o jaki mi chodziło, w dodatku były prawie połowę tańsze. To się chyba nazywa zakup życia. :) Z tego co pamiętam były też dostępne w kolorze jasnego jeansu, więc jeśli lubicie takie klimaty, to koniecznie przyjrzyjcie im się bliżej!

Teraz dla odmiany trochę czerni!
Na długo przed falą wyprzedaży kupiłam też czarny kombinezon w H&M, który chodził za mną od dawien dawna. Trochę żałuję, bo choć wygląda bosko, to zapłaciłam za niego 140 zł, a z tego co mówiła moja siostra, teraz możecie dorwać go za 40zł! Nie kupujcie jednak w ciemno, mierzcie, bo ja mam rozmiar 38, a do przymierzalni wracałam się cztery razy, bo zaczęłam standardowo od 32… :P

Myślę, że posłuży mi na wiele okazji, bo w zestawieniu z fajnymi szpilkami będzie idealnym rozwiązaniem chociażby na większe wyjście, randkę, kolację czy poprawiny.

Dla równowagi, w H&M udało mi się również wyrwać za przysłowiowe grosze cudny wycinany-ażurowy top z falbanką. Widzę go w zestawieniu a asymetryczną, bandażową spódniczką w paski. Mówię Wam, zrobi szał. :)

Prawie zapomniałam o mojej czerwonej maxi dress, którą obok dobrych perfum i ładnej bielizny bez zastanowienia wskazałabym jako odpowiedź na pytanie „co sprawia, że czujesz się jak milion dolarów?” Jest prezentem na Dzień Dziecka od moich rodziców i żałuję tylko, że nieprędko będę miała okazję by ją założyć… Zapomniałam dodać, że kupiona została w New Yorkerze.

Za całe 11 zł kupiłam też nudziakowe japonki, które były jedynymi jakie znalazłam w sieciówce i byłam w stanie zaakceptować (czy tylko mnie nie podobają się żadne klapki?). Te z zeszłego roku były piękne, ale niestety nie przetrwały wakacji… Od dłuższego czasu choruję na melissy, ale nie udało mi się dorwać mojego rozmiaru… Może w przyszłym roku! 

Na koniec dwie małe torebki, które akurat są częścią prezentu od mojej mamy i M.:

Pokażę Wam jeszcze dwie nowości z SheIn(KLIK), które dotarły do mnie dosłownie na chwilę przed naszym wyjazdem. Wybrałam dla siebie czarne koronkowo-bieliźniane spodenki, które wyglądają genialnie, ale w sieciówkach potrafią kosztować kolosalne pieniądze, co jest kompletnie nieadekwatne do ich jakości. Te, które zamówiłam nie różnią się od modeli, które mierzyłam m.in w Mango i Zarze. Dobrze leżą, miałam je na sobie już kilka razy i jestem z nich bardzo zadowolona!
Jeśli natomiast chodzi o białą bluzkę hiszpankę, to niestety dotarła do mnie poplamiona… I po pierwszym praniu plamy do końca nie puściły. :( Szybko pękła w niej też gumka… Jest piękna, ale nie wiem czy do końca mogę ją Wam polecić… W dodatku przeokropnie się gniecie, bo to czysta bawełna.

CZARNE BIELIŹNIANE SPODENKI 
Link do strony

*Właśnie sobie uświadomiłam, że nie pokazałam Wam z bliska tej biało-czarnej bluzki z Zary i moich ulubionych pudrowych szortów (widoczne na kolażu na samym dole), ale będę pamiętać o tym przy kolejnej okazji. ;)

BIAŁA BLUZKA HISZPANKA
Link do strony

*Zamszowe spodenki są z zeszłego roku.

Kończę na dziś i lecę uskuteczniać wieczorne lenistwo, by naładować trochę baterie przed kolejnym dniem praktyk. Oby do weekendu! Ściskam ciepło, dużo uśmiechu dla Was! :)

INSTAGRAM

The Secret Soap Story Masło Shea do ciała i masażu żurawina

wtorek, Lipiec 19th, 2016

Uwielbiam pięknie pachnące rzeczy. Ponieważ nie mam czasubna codzienną pielęgnację na takim poziomie jaki uważałabym za stosowny uwielbiam kosmetyki, które mogę użyć raz na jakiś czas , a i tak je pokocham. I właśnie z takim kosmetykiem przychodzę dzisiaj do Was!

The Secret Soap Stoty Masło Shea do ciała i masażu żurawina

Coraz bardziej zakochuję się w kosmetykach naturalnych lub tych z rodzaju mniej syfu. Marka The Secret Soap Story wychodzi na przeciw naszym oczekiwaniom. Jestem mega dumna, że to właśnie Polska marka staje na wysokości zadania i daje nam świetne produkty.

Masło Shea do masażu jest naprawdę na bazie masła shea ( nie dziwcie się w dzisiejszych czasach nawet w sklepie zastanawiam się czy masło to masło czy małym drukiem pisze tłuszcz masłopodobny). To za co kocham to mega odżywcze właściwości tego składnika. Ma stałą konsystencję , a pod wpływem ciepła zaczyna się rozpuszczać. Na początku jest tępe, następnie coraz bardziej się rozpływa ułatwiając aplikację. Nie wypróbowałam go jako produkt do masażu, bo po prostu nie ma mnie kto masować no cóż mogłam się lepiej w życiu ustawić.

Masło zawarte jest w naprawdę uroczej foremce. Do kompletu dołączono drewniany aplikator- nożyk, który ma nam ułatwić wydobycie produktu ze środka.

Świetnie nawilża skórę, zastąpi wszystkie wasze balsami, masła mleczka i inne. Ja mam skórę normalną, nie mam problemów z przesuszeniem czy podrażnieniem skóry. Spokojnie wystarczy jak wysmaruję się nim raz w tygodniu, aby moja skóra była w dobrej kondycji. Na noc bardzo często nakładam grubszą warstwę na dłonie- także świetnie im robi, lub stopy.

Jest bardzo wydajny, naprawdę niewielka ilośc produktu wystarczy do wysmarowania całego ciała. Ja mam wersję żurawinową -pachnie pięknie choć dość intensywnie,
Do wyboru mamy również wersje zapachowe:
trawa cytrynowa z jęczmieniem ( czaje się na nią )
biała herbata
porzeczka
czekolada z pomarańczą
drzewo sandałowe
Masło ma pojemność 100g i kosztuje 28 zł na stronie producenta. Świetny produkt i na pewno będę do niego wracać. Czekam aż skończy mi się produkt do stóp, aby tym razem wypróbować kremu właśnie tej  firmy.
Co jeszcze polecacie z The Secret Soap Story?

Nacomi Organiczny peeling kokosowy z wiórkami kokosowymi

niedziela, Lipiec 17th, 2016

Hej
Dziś przychodzę do Was po raz kolejny z produktem naturalnym. Był już krem do rąk. Dziś będzie o cudownym peelingu do ciała z dodatkiem organicznego oleju kokosowego.

Nacomi organiczny peeling kokosowy z wiórkami kokosowymi.

Przy zamawianiu peelingu szybko wybrałam zapach- kokos to jeden z zapachów, które bardzo lubię oczywiście jest różnica między jednym zapachem a drugim, ale generalnie lubię :) Peeling zawarty jest w zakręcanym słoiczku- nie za dużym więc spokojnie mieści się na brzegu mojej wanny. Zapach czuć już przez opakowanie. Otwieram i czuję cudowny zapach kokosanek- smakuje tak, że mogłabym go zjeść…..świeżutkie kokosanki prost oz cukierni, Niektórzy porównują ten zapach do środka Rafaelo, może trochę jednak mnie bardziej kojarzy się z tymi pysznymi ciasteczkami.

Na pierwszy rzut oka widać, że zawartość cukru jest konkretna. Drobinki są od razu widoczne.

Peelingów do ciała używam regularnie. Lubię kiedy moje ciało jest gładkie. Fajnie gdy peeling dodatkowo nawilża czy natłuszcza moją skórę. Nienawidzę jednak kiedy zostawia taką ohydną warstwę czegoś co mam ochotę od razu zmyć ze skóry, bo mam wrażenie, że się kiszę.
Z wielką nadzieją otworzyłam ten peeling. Jest dosyć ostry, ale jego użycie to prawdziwa przyjemność. Olej kokosowy, w którym zawieszone są drobinki cukru bardzo szybko rozpuszcza się pod wpływem ciepła naszego ciała. Olej daje świetny poślizg dla cukru i zostawia naszą skórę delikatnie natłuszczoną. W peelingu zawieszone są również wiórki kokosowe. Nie jest ich jednak za dużo, nie są zbyt nachalne.
Używanie peelingu to czysta przyjemność. Nie polecam Wam jesli nie lubicie zapachu kokosa- nie zniesiecie go wtedy, Jeśli jednak zapach Wam odpowiada polecam z całego serca. Jest świetny w użyciu, bardzo dobrze peelinguje- to raczej taki mocny peeeling. Jednocześnie nie zostawia ochydnej tłustej warstwy na ciele i bardzo dobrze się rozpuszcza. Wanna nie wymaga reanimacji po jego użyciu, a zapach kokosanki pozostaje na naszej skórze jeszcze przez jakiś czas. Zdecydowanie trafi do moich ulubieńców.
A wiecie co jest jeszcze lepsze? Skład tego peelingu.

Krótki, zwięzły i na temat, cukier, olej kokosowy, olej ze słodkich migdałów, wiórki kokosowe oraz antyutleniacz.
Wielkie brawo dla firmy za ukazanie, że da się zrobić dobry kosmetyk bez pakowania w niego tego całego gówna obecnego z niektórych peelingach. Na pewno wrócę i do samego peelingu i chętnie poznam inne produkty Nacomi.
150 ml cena 23 zł na stronie producenta 
Ja kupiłam na Grota Bryza  za 22 zł.
Jest wart swojej ceny. Bezapelacyjnie!

Victoria Vynn Gel Polish Color No 077

sobota, Lipiec 16th, 2016

O mojej miłości do hybryd na pewno już słyszałyście :) Myślę, że manicure hybrydowy jest standardem już teraz i pewnie większość z nas choć raz takowy miała. Zdecydowanie przeważa nad manicurem klasycznym pod względem trwałości. Ja stale poszukuje firm , rozwiązań najlepszych. 
O Victorii Vinn dowiedziałam się od dystrybutora poprzedniej firmy. Cały czas próbował przekonać mnie do wyprobowania nowej marki, ale ja uparta nie i koniec. Dałam się przekonaćdopiero na ostatnich targach gdzie wyszłam z zestawem żeli oraz paroma hybrydami od Victorii.
Mają przepiękną game kolorystyczna. Brałabym wszystkie gdybym tylko mogła :)
Dziś o jedym z moich ulubionych kolorów. Niestety zdjęcie nigdy nie odda piękna koloru do końca.
Mam nadzieję, że też lubicie granaty :)
Uwielbiam buteleczki tych hybryd. Są małe, zgrabne i pięknie prezentują się na półce:)
Kolor 077 to przepiękny odcień błękitu. Niezwykły bo metaliczny. Ale nie wieśniacko perłowy tylko przepiękny metaliczny kolor, który swoje uroki wyłania najpiękniej w świetle słonecznym.  Mega cięzko było mi uchwycić te kolor
Lakiery Victorii Vinn mają świetne pędzelki. Nie za krótkie, nie za długie. Ładnie się nimi maluje, łatwo podejść blisko skórek. Nabierają też odpowiednią ilość produktu.Nie  wyciągają z pojemniczka gluta koloru, ktorym ciapnąć można by na wielkiego męskiego paznokciura. 
Myślę, ze te zdjęcia najlepiej oddają piękno koloru. Oczywiście mój osobisty  manicure a’la odrosty pozostawia mega wiele do życzenia, ale umówmy się  że chodzi o ukazanie koloru:)
Nie zawsze mam czas akurat robić zdjęcia świeżo po zrobieniu.
Jedynym minusem tego koloru jaki odnalazłam (mimo iż kocham ten kolor) jest bardzo ciężkie ściąganie pod przymoczką z acetonu.(nie wszystkie kolory mają z tym problem) Albo trzeba bardzo mocno przepiłować kolor, albo ściągać przy pomocy pilniczka. Bardzo ciężko rusza a ja jednak jestem przyzwyczajona ściągać hybrydy acetonem.
Mimo wszystko jakoś mu to wybaczę :)
A Wy miałyście już do czynienia z Victorią? Jesli tak to na które kolory powinnam zwrócić uwagę?

Mirror Powder Nails Company czyli hit w stylizacji paznokci

poniedziałek, Lipiec 11th, 2016

Chyba każda hybrydo i paznokcio maniaczka widziała tą piękna lustrzaną taflę na paznokaciach. I ja się nią zachwyciłam. Pierwszym pyłkiem mirror powder jaki wpadł mi w oczy był właśnie ten z Nails Company. Ze względu na to iż nie pracuje na ich produktach nie mam stałego dostępu o dystrybutora i musiałam chwilę czekać na niego. 
Czy było warto ?
Jak wykonać stylizację z efektem lustrzanym?
W roli modela wystąpi wzornik :)  
Przygotowujemy płytkę paznokcia, matowimy odtłuszczamy, nakładamy bazę
Nakładamy czarną hybrydę moja jak widać wymaga 2 warstw. Nakładamy i utwardzamy w lampie.
Nakładamy top coat chrome. Nieżle śmierdzi- kojarzy mi się ze spalonym plastikiem ale cóż :) Jest to top bez warstwy dyspersyjnej. Jeśli macie jakiś inny chromowy top możecie spróbować. Szczerze mi Pani w hurtowni poleciła jednak zakup ich topa.
Top utwardzamy i NIE PRZEMYWAMY,
Bardzo niewielką ilość pyłku nabieramy na aplikator- ja akurat użyłam klasycznej pacynki do makijażu, Niestety jedyna jaka znalazłam była wątpliwej jakości. Wydaje mi się, że im miększa tym efekt będzie ładniejszy.
Pyłek wcieramy na nieprzemyty top coat chrome do momentu aż powstanie ładna, gładka powierzchnia. Bardzo istotne jest ładne, równomierne rozłożenie hybrydy i topu, gdyż mirro ukaże wszelkie nierówności i efekt będzie średni.
Na koniec nakładamy top klasyczny- taki jakiego normalnie używacie do nabłyszczenia. Trzeba bardzo dobrze zabezpieczyć wolny brzeg. Jeśli chcecie nałożcie top podwójnie- ja tam robie dla pewności. 
A tak prezentował się na pazurkach :)
Pyłek nie jest najtanszy kosztuje 25 zł. Jest za to bardzo bardzo wydajny.
Muszę znależć aplikator miększy który będzie bardziej polerowal mirror powder. A Wy co myślicie hit czy kit?

Scandia Cosmetics Krem do rąk liczi

niedziela, Lipiec 10th, 2016

Temat ekologii , zgody z naturą jest coraz bliżej nas. Coraz więcej osób wybiera produkty naturalne , ekologiczne niektórzy organiczne zarówno w codziennym życiu jak i pielęgnacji.
Jedną z moich klientek jest osoba bardzo związana z branżą organiczną. Osoba o ogromnej świadomości zdrowia i ekologii. Dość specyficzna i zwariowana ale cenie ja za ogrom wiedzy jaki posiada. Ponieważ korzysta z niektórych naszych usług zaczęłam szukać produktów również dla niej.
Prostych bo ona nigdy nie ma czasu. Tak więc rozpoczęłam od poszukiwań kremu do rąk.
Moja koleżka w swoim salonie ma półkę z kosmetykami. Jako. że nie można przejść obok takich półek obojętnie znalazłam cudo do rąk. W dodatku produkt zaakceptowany przez naszą Panią eko;p]
Scandia Cosmetics Krem do rąk liczi
Krem zamkniętym w ciekawym opakowaniu.
Oryginalnie w zakupie zapakowane w kartonowe pudełeczko.
Krem zawiera 25% masła shea. To bardzo odżywczy krem. Od razu po nałożeniu na dłonie czuć jak intensywnie nawilża naszą skórę. 
Ma porządną konsystencję. Czasem cięzko go wycisnąć z opakowania. 
Jednocześnie nie zostawia tej okropnej warściochy lepkiego czegoś na naszych rękach po którym jedynym wyjsciem z sytuacji jest przeważnie umycie rąk. Ma cudowny zapach. Ja wybrałam akurat wersję liczi choć do gustu bardzo przypadła mi wersja wiśniowa- ale to następnym razem :) Zapach zostaje z nami na  długo więc dość ważny jest wybór swojego ulubieńca.
Mam go w torebce i mogłabym smarować nim ręce non stop chociaż nie ma takiej potrzeby.
Krem naprawdę świetnie nawilża skórę. Daje radę nawet w przypadku bardzo przesuszonych rąk.
Jest dość wydany a przy tym tak cudowny w użytkowaniu, że na pewno zużyjecie go do końca:)
Skład produktu:
Krem można zakupić tu w cenie 22 zł i na prawdę jest wart swojej ceny
Dostępny w wielu wersjach zapachowych m.in wiśnia, melon, morela :)

Scandia Cosmetics Krem do rąk liczi

niedziela, Lipiec 10th, 2016

Temat ekologii , zgody z naturą jest coraz bliżej nas. Coraz więcej osób wybiera produkty naturalne , ekologiczne niektórzy organiczne zarówno w codziennym życiu jak i pielęgnacji.
Jedną z moich klientek jest osoba bardzo związana z branżą organiczną. Osoba o ogromnej świadomości zdrowia i ekologii. Dość specyficzna i zwariowana ale cenie ja za ogrom wiedzy jaki posiada. Ponieważ korzysta z niektórych naszych usług zaczęłam szukać produktów również dla niej.
Prostych bo ona nigdy nie ma czasu. Tak więc rozpoczęłam od poszukiwań kremu do rąk.
Moja koleżka w swoim salonie ma półkę z kosmetykami. Jako. że nie można przejść obok takich półek obojętnie znalazłam cudo do rąk. W dodatku produkt zaakceptowany przez naszą Panią eko;p]
Scandia Cosmetics Krem do rąk liczi
Krem zamkniętym w ciekawym opakowaniu.
Oryginalnie w zakupie zapakowane w kartonowe pudełeczko.
Krem zawiera 25% masła shea. To bardzo odżywczy krem. Od razu po nałożeniu na dłonie czuć jak intensywnie nawilża naszą skórę. 
Ma porządną konsystencję. Czasem cięzko go wycisnąć z opakowania. 
Jednocześnie nie zostawia tej okropnej warściochy lepkiego czegoś na naszych rękach po którym jedynym wyjsciem z sytuacji jest przeważnie umycie rąk. Ma cudowny zapach. Ja wybrałam akurat wersję liczi choć do gustu bardzo przypadła mi wersja wiśniowa- ale to następnym razem :) Zapach zostaje z nami na  długo więc dość ważny jest wybór swojego ulubieńca.
Mam go w torebce i mogłabym smarować nim ręce non stop chociaż nie ma takiej potrzeby.
Krem naprawdę świetnie nawilża skórę. Daje radę nawet w przypadku bardzo przesuszonych rąk.
Jest dość wydany a przy tym tak cudowny w użytkowaniu, że na pewno zużyjecie go do końca:)
Skład produktu:
Krem można zakupić tu w cenie 22 zł i na prawdę jest wart swojej ceny
Dostępny w wielu wersjach zapachowych m.in wiśnia, melon, morela :)

Powrót

niedziela, Lipiec 10th, 2016

Hej kochani!
Nie było mnie tutaj pół roku. Skupiłam się na pisaniu pracy i dodatkowo miałam mega sajgon w pracy,  Padałam na pysk po powrocie do domu. Do tego komunia syna i inne tego typu zajęcia. Teraz mam trochę więcej czasu i powiem szczerze, że się za Wami stęskniłam :)
Jeśli jeszcze ktokolwiek tutaj zagląda to chętnie wrócę do blogowania no i oczywiście mam zaległe rozdanie….
Wiem, że wiele dziewczyn już dawno zapomniało, że było jakiekolwiek rozdanie u jakiejś baby, ale może jeszcze ktoś czeka. 
Z góry przepraszam bo widzę po komenatarzach, że niektórzy stracili cierpliwość i nie ma się co dziwić. 
Mimo wszytsko może ktoś się ucieszy, że jednak wyniki są. 
Ponieważ każdą prosiłam o napisanie dlaczego wybieracie dany zestaw postanowiłam, że docenię to. Ponieważ chciałam, żeby rozdanie było fer wasze wypowiedzi wybrała moja koleżanka z pracy nie zwiazana z blogowaniem choć absolutnie związana z włosami :)
I tak zestaw do wypadających włosów leci do:

Komputeromaniaczka

A zestaw do ekstramalnie zniszcoznych włósów leci do:
kwiatowa isaura

Ponieważ nie liczę, że ktoś przeczyta te wypociny meile do dziewczyn wyslę sama.
Do następnego!

Powrót

niedziela, Lipiec 10th, 2016

Hej kochani!
Nie było mnie tutaj pół roku. Skupiłam się na pisaniu pracy i dodatkowo miałam mega sajgon w pracy,  Padałam na pysk po powrocie do domu. Do tego komunia syna i inne tego typu zajęcia. Teraz mam trochę więcej czasu i powiem szczerze, że się za Wami stęskniłam :)
Jeśli jeszcze ktokolwiek tutaj zagląda to chętnie wrócę do blogowania no i oczywiście mam zaległe rozdanie….
Wiem, że wiele dziewczyn już dawno zapomniało, że było jakiekolwiek rozdanie u jakiejś baby, ale może jeszcze ktoś czeka. 
Z góry przepraszam bo widzę po komenatarzach, że niektórzy stracili cierpliwość i nie ma się co dziwić. 
Mimo wszytsko może ktoś się ucieszy, że jednak wyniki są. 
Ponieważ każdą prosiłam o napisanie dlaczego wybieracie dany zestaw postanowiłam, że docenię to. Ponieważ chciałam, żeby rozdanie było fer wasze wypowiedzi wybrała moja koleżanka z pracy nie zwiazana z blogowaniem choć absolutnie związana z włosami :)
I tak zestaw do wypadających włosów leci do:

Komputeromaniaczka

A zestaw do ekstramalnie zniszcoznych włósów leci do:
kwiatowa isaura

Ponieważ nie liczę, że ktoś przeczyta te wypociny meile do dziewczyn wyslę sama.
Do następnego!