Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» 2015 » Lipiec Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

Archive for Lipiec, 2015

WYBIELAJĄCA PASTA do ZĘBÓW ‚BEVERLY HILLS FORMULA’

czwartek, Lipiec 30th, 2015

Witam serdecznie,

dzisiejszy post poświęcę zrecenzowaniu wybielającej pasty do zębów ‚Beverly Hills Formula’.

Informacje producenta:

‚Wybielająca pasta do zębów zawiera aktywny węgiel drzewny, który nie tylko eliminuje bakterie powodujące nieświeży oddech i neutralizuje pozostałe zapachy, pozostawiając uczucie świeżego oddechu przez cały dzień, lecz także ma działanie wybielające. Dzięki

Denkomaniczka- wiosenne zużycia.

środa, Lipiec 29th, 2015

Przyznaję się bez bicia- wraz z nadejściem wakacji zachorowałam na przewlekłego lenia, który wraz z nastaniem poranka, doszczętnie zabija wszystkie ambitne plany i zamiary, które zrodziły się w mojej głowie poprzedniego wieczoru. Lipcowe przedpołudnia spędzam w aptecznych murach, „bawiąc się” recepturą, przekładając z ręki do ręki setki opakowań leków, których nazwy handlowe jeszcze cały niewiele mi mówią i przyglądając się zaciekle relacji pacjent-aptekarz (nie jestem pewna, czy to aby na pewno do końca moja bajka, ale wrócę jeszcze do tego tematu na blogu). Popołudniami zawzięcie wędruję palcem po mapie i walczę z własną naturą perfekcjonistki, która doprowadza do szału mnie i moje marzenia. Nim się obejrzę nadchodzi wieczór, a migający na ekranie komputera kursor, zdradzam z ramionami swojego faceta, odcinkiem serialu czy kilkoma stronami wakacyjnej lektury. Czasami, tak jak dziś, dopadają mnie wyrzuty sumienia, że pomimo wakacyjnej beztroski, znowu dałam Wam od siebie odpocząć na ponad dwa tygodnie. Podejmuję więc działania leniobójcze i oto jestem. ;)

Przygotowałam dla Was garść mini recenzji produktów, które dzielnie zużywałam w przeciągu ostatnich kilku miesięcy. Nazwałam je wiosennym projektem DENKO, mam nadzieję, że wypatrzycie dla siebie coś ciekawego! Zapraszam do czytania. ;)


Kremowy żel pod prysznic z olejkiem makadamia i masłem kakaowym Palmolive- biorąc pod uwagę zależność jakość-cena muszę przyznać, że olbrzymia butla o pojemności 500 ml mieściła w sobie naprawdę niezły produkt. Na plus zaliczam gęstą, kremową i nieprzesuszającą skóry formułę i przyjemny, ciepły, ale jednocześnie bardzo delikatny i nienachalny zapach. Byłam z tego żelu naprawdę zadowolona i bardzo możliwe, że wrócę do niego w okresie jesienno-zimowym.

Kremowy żel pod prysznic pistacja i magnolia Dove- znalazł się w moich ulubieńcach, pachnie tak że dosłownie chce się go zjeść, a to chyba najlepsza rekomendacja do zakupu dla takich słodyczoholików jak ja. ;) Pod względem właściwości pielęgnacyjnych również nie można mu nic zarzucić. Na pewno jeszcze nie raz zawita w mojej łazience.

Płyn do higieny intymnej Ziaja Intima (brzoskwinia)- spisywał się bez zarzutów. Mam kolejne opakowanie tym razem innej wersji zapachowej. :)

Zmysłowy solny peeling do ciała DelaWell- również znalazł się w moich ulubieńcach. Jeden z najlepszych peelingów do ciała jakiego miałam okazję używać. Po pierwsze- zapach. Jest obłędny, przypomina dobre, markowe perfumy. To bardzo mocny zdzierak, drobinki które zawiera są ostre (i nie rozpuszczają się pod wpływem wody tak jak w peelingach cukrowych) dlatego nie używałam go na uda, na których mam problem z naczynkami. Wszędzie indziej sprawdzał się idealnie. :) Pięknie wygładzał skórę i świetnie ją nawilżał (ma genialny skład, zawiera masło shea, olej jojoba i makadamia), traktowałam go jako małą dawkę luksusu i relaksu po ciężkim tygodniu i jeśli i Wy potrzebujecie czegoś podobno, to strasznie go Wam polecam.

Szarlotkowe masło do ciała Sweet Secret Farmona-  nie będę pisać Wam, że to masło pachnie genialnie. Wystarczy chyba komentarz mojego chłopaka, który za każdym razem kiedy go użyłam mówił, że „przyszło ciastko”. ;) Wbrew pozorom nie jest to produkt, który poza tym, że zostawia na skórze ładny zapach, nie robi nic. Masło przy regularnym stosowaniu bardzo fajnie dbało o moją skórę i pozostawiało ją nawilżoną przez większą część dnia. Przyjemnie się rozprowadzało, nie ma najgorszego składu, a do tego jest niedrogie i każda z nas może sobie taki smakołyk bez kalorii bez problemu pozwolić. :)

Pianka do golenia Isana (jabłko)- niedroga, całkiem wydajna i spełniająca swoje zadania. Lubię i polecam.

Szampon do włosów tłustych Ziaja- też już niejednokrotnie przewijał się na moim blogu. Używam go od ponad roku i jestem z niego bardzo zadowolona. Dobrze oczyszcza skórę głowy, nie podrażnia jej, nie przesusza, jest niedrogi, wydajny i super pachnie. Niczego więcej nie potrzebuję. :)

Odżywka do włosów lśniący blask z różą Jerycha Timotei- całkiem przyjemna odżywka, ale trzeba zaznaczyć, że ja nie wymagam od produktów tego typu zbyt wiele. Moje włosy są w bardzo dobrej kondycji, szukam jedynie czegoś co ułatwi ich rozczesywanie, a przy okazji ich nie obciąży. Produkt Timotei spełnił moje wymagania, a przy okazji bardzo ładnie pachniał i miał wygodne opakowanie, więc jestem na tak.

Regenerujący krem do rąk Dermedic Emolient Linum*- recenzja TUTAJ, moje zdanie na jego temat nie uległo zmianie
Balsam pod prysznic Nivea- należę do osób, które zupełnie nie rozumieją fenomenu tego produktu. Poza pięknym zapachem ten produkt nie ma według mnie żadnego pozytywnego działania…
Antyperspirant Rexona (wersja aloesowa)- był jak najbardziej ok, w przypadku antyperspirantów podobnie jak w przypadku odżywek do włosów, moje wymagania nie są szczególnie wygórowane, gdyż większość produktów sprawdza się u mnie dobrze. Jeśli chodzi o Rexonę, to wersje w kulce są moimi ulubionymi.
Mleczko do ciała Au Lait Scottish- zabrałam je ze sobą na jakiś wyjazd, ale powiem Wam szczerze, że strasznie mnie denerwowało. Pięknie pachnie, ale to chyba jedyny plus jaki jestem w stanie dostrzec w tym produkcie. Okropna, bardzo płynna konsystencja… mleczko dosłownie przelatuje przez palce. Nie nawilża też jakość specjalnie, nie powala składem, więc zupełnie nie rozumiem dlaczego pełnowymiarowe opakowanie kosztuje ponad 40 zł.

Krem pod oczy Dermedic Tolerans Sensitive*- mój ulubieniec, po szczegółową recenzję odsyłam Was TUTAJ
Lekki krem ochronny Dermedic Angio Preventi*- wcześniej uważałam, że mnie zapycha, ale kiedy stan mojej cery znacznie się poprawił, sprawdzał się naprawdę bardzo, bardzo dobrze. Myślę, że pomimo niezbyt pochlebnej recenzji (KLIK) wrócę do niego zimą.
Nawilżający krem pod oczy 25+ Bioliq- kolejny bardzo dobry krem pod oczy, muszę przyznać, że podobnie jak produkt Dermedic (który wygrywa jednak w kategorii konsystencja i opakowanie) bije na głowę wszystkie drogeryjne kremy pod oczy, których miałam okazję używać. Bardzo, bardzo go Wam polecam! Jest treściwy, robi to co ma robić, a przede wszystkim nie podrażnia oczu.

Płyn micelarny 3 w 1 Green Pharmacy (wersja rumiankowa)- bardzo, bardzo dobry i bardzo niedoceniany płyn micelarny. Miałam jeszcze wersję z owsem i obie sprawdzają się tak samo świetnie. Myślę, że z czystym sumieniem można postawić go obok słynnego płynu z Garniera, o którym huczy cała blogosfera. Jest bardzo delikatny, ale skutecznie radzi sobie z każdym makijażem. Duży plus za pojemność (500 ml) i niską cenę (mniej niż 10 zł). Niestety nie można dorwać go w Rossmannie. :( Jeśli jesteście zainteresowane, to zróbcie rundkę po aptekach albo supermarketach typu Leclerc, tam na pewno te płyny widziałam. :)

Energetyzująca pianka do mycia twarzy Youngy 20 Lirene- przyjemny zapach, fajna konsystencja i jeszcze fajniejsza aplikacja, ale jak dla mnie… nic poza tym. Mam wrażenie, że pianka jednak słabo oczyszczała skórę i zużyłam ją w czasie porannej pielęgnacji. Jeśli chodzi o demakijaż do była zdecydowanie za słaba.

Żel do mycia twarzy liście manuka Ziaja- ten produkt z kolei wspominam bardzo dobrze i na pewno jeszcze nie raz zawita w mojej łazience. Delikatny, ale skuteczny. A przy tym śmiesznie tani i dostępny tak naprawdę na każdym kroku. Skusiłam się na niego chyba jako ostatnia, mam wrażenie że każdy zna już te produkty, a ja jak zwykle jestem sto lat za murzynami. ;P

Płyn micelarny BeBeauty- lubię i ja. :)

Zmywacz do paznokci w chusteczkach NJ- na wyjazdy fajna sprawa, ale na co dzień zdecydowanie wolę tradycyjne zmywacze. Chusteczki są szalenie niewydajne i nie radzą sobie najlepiej z ciemnymi lakierami.

Maseczka Peel Off z wyciągiem z grejpfruta, papają i D-panthenolem Efektima- nie wiem co mnie podkusiło, żeby wrzucić do koszyka tego małego koszmarka. Maseczka jest tragiczna. Nie dość, że zwyczajnie nie działa, to zapycha i cholernie ciężko jest ją ściągnąć. Polecam trzymać się od niej z daleka. ;) Szkoda pieniędzy.

Udało mi się też zużyć podkład Revlon Color Stay do cery tłustej i mieszanej w najjaśniejszym odcieniu #150 Buff, który mieszam z kremami BB i uzyskuję idealne dla mnie połączenie pod względem koloru, trwałości i naturalnego efektu. Bardzo polecam Wam spróbować takiej kombinacji, jeśli CS solo się u Was nie sprawdza. :)

Wykończyłam dwie maskary: Wibo Growing lashes, nad którą zachwytów też niestety nie rozumiem (moim zdaniem żółta maskara Lovely bije tę na głowę) oraz Build Up Mascara Extra Volum marki Isadora z bardzo tradycyjną „włochatą” szczoteczką, której również daleko do moich KWC od Maybelline czy L’Oreala. :P

Pozostałe produkty: baza pod cienie Grashka (totalna porażka), szminka Paese (nie zużyłam, bo zupełnie nie czuję się w czerwonych pomadkach) i nudziak z Rimmella (kiedyś ją lubiłam, teraz mam w swojej kolekcji lepsze „nudne” egzemplarze) wyrzucam z powodu kończącej się daty przydatności.

Na deser zostawiłam sobie jeszcze dwa puste opakowania, do których wrócę przy następnej okazji. Najwyższy czas żeby doczekały się oddzielnej recenzji. :)

Dajcie znać czy miałyście okazję używać któregoś z bohaterów dzisiejszego posta. Jestem ciekawa Waszej opinii na ich temat.

Dobrej nocy :*

MÓJ INSTAGRAM
https://instagram.com/soonnaaillee/

* produkt otrzymałam w ramach współpracy

PS. Kończę właśnie nadrabiać zaległości w odpisywaniu na Wasze maile i mam prośbę do Moniki, która jeszcze nie dostała odpowiedzi (wiem, że to czytasz!): bardzo Cię proszę o ponowną wiadomość (albo komentarz) i podanie innego adresu mailowego, bo na ten wysłany przez Ciebie w ostatnim formularzu, niestety nie jestem w stanie odpisać. Wyskakuje błąd, którego nie mogę zweryfikować. :(

‚PINK DRAGON FRUIT’ od YANKEE CANDLE

wtorek, Lipiec 28th, 2015

Witam serdecznie! Zapraszam na dużą dawkę słodyczy przełamaną kwaskową nutą z woskiem ‚PINK DRAGON FRUIT’ od Yankee Candle. Wosk do kupienia w sklepie internetowym ‚Goodies.pl’

http://www.goodies.pl/woski-zapachowe/110-smoczy-owoc-pink-dragon-fruit.html

Moja opinia:

Jakiś czas temu miałam okazję spróbować pitaję czyli smoczy owoc. Zarówno smak jak i zapach tego egzotycznego owocu

‚PINK DRAGON FRUIT’ od YANKEE CANDLE

wtorek, Lipiec 28th, 2015

Witam serdecznie! Zapraszam na dużą dawkę słodyczy przełamaną kwaskową nutą z woskiem ‚PINK DRAGON FRUIT’ od Yankee Candle. Wosk do kupienia w sklepie internetowym ‚Goodies.pl’

http://www.goodies.pl/woski-zapachowe/110-smoczy-owoc-pink-dragon-fruit.html

Moja opinia:

Jakiś czas temu miałam okazję spróbować pitaję czyli smoczy owoc. Zarówno smak jak i zapach tego egzotycznego owocu

‚KARPATKA na HERBATNIKACH od CUKRY NYSKIE’

poniedziałek, Lipiec 27th, 2015

Witam serdecznie! :)

Przychodzę do Was z kolejnym pysznym przepisem. Biorąc pod uwagę panujące upały postawiłam tym razem na ciasto bez pieczenia. Do zrobienia ciasta postanowiłam wykorzystać otrzymane herbatniki od ‚Cukry Nyskie’ tj. blacky, kakaowe oraz maślane. 

 Przepis na ‚karpatkę na herbatnikach’:

Do przygotowania ciasta potrzebujemy:

- krem karpatkowy,

- ok. 3 opakowania

LEŚNA TARTA na HERBATNIKACH od ‚CUKRY NYSKIE’

piątek, Lipiec 24th, 2015

Witam serdecznie! :)

Dziś przedstawię Wam szybką tartę w wersji na słodko. Najważniejszym składnikiem tarty będą ‚herbatniki regionalne pełnoziarniste z dodatkiem masła’ od ‚Cukry Nyskie’.

Przepis na kruchy spód do tarty:

Dokładnie 350 g rozdrobnionych herbatników łączymy z 160 g uprzednio roztopionego masła. 

Całość zagniatamy i wykładamy idealnie na formę (najlepiej silikonową)

PINK SANDS od YANKEE CANDLE

czwartek, Lipiec 23rd, 2015

Witam serdecznie! Zapraszam do zapoznania się z jednym z lepszych zapachów Yankee Candle – ‚PINK SANDS’. Wosk do kupienia w sklepie internetowym ‚Goodies.pl’

http://www.goodies.pl/woski-zapachowe/111-rozowe-piaski-pink-sands.html

Moja opinia:

Wosk ‚pink sands’ wybrałam ze względu na wysoką ocenę oraz ciekawy opis. Od samego początku od tarty oczekiwałam przyjemnego, rześkiego

KOLEJNA SMACZNA PACZKA od ‚CUKRY NYSKIE’

środa, Lipiec 22nd, 2015

Cześć! :)

W dzisiejszym poście przedstawię Wam zawartość przesyłki od firmy ‚Cukry Nyskie’. 

W paczce znalazłam 2 opakowania herbatników biszkoptowych oraz po 3 opakowania herbatników regionalnych: 
pełnoziarnistych, kakaowych, maślanych i blacky.

Już dziś zapraszam na piątkowy wpis, w którym przedstawię Wam przepis z wykorzystaniem powyższych herbatników

pozdrawiam serdecznie :)

NASIONA CHIA od VIVIO.PL

wtorek, Lipiec 21st, 2015

Witam serdecznie,

przygotowałam dla Was wpis na temat ‚nasion chia’. Produkt możecie kupić na stronie ‚ViVio.pl’.

Nasiona Chia powinno stosować się regularnie ponieważ usprawniają funkcjonowanie układu nerwowego oraz w korzystny sposób oddziaływają na strukturę kości i mięśni. Oprócz tego wchłaniają i zatrzymują wodę w organizmie co jest istotną informacją dla osób odchudzających się czy

Tołpa botanic amarantus- nektar dla ciała

piątek, Lipiec 17th, 2015

Nie wiem jak wy ale ja w ogóle nie jestem systematyczna jeśli chodzi o stosowanie balsamów do ciała. Musi mieć to coś ;)
Czy Tołpa Amarantus ma to coś ?
Wyobraź sobie,że…..
istnieje roślina, która ma w sobie tyle energii, że musi się nią dzielić. I wszystko pod jej wpływem staje się aksamitne, dobrze nawilżone, pełne blasku.
Nawilżające mleczko-nektar 
skóra: wrażliwa, odwodniona
ps amarantus uważany jest za roślinę nieśmiertelną. Nawet sobie nie wyobrażasz, że może być coś lepszego dla Twojej skóry, bo po prostu nie ma…
Tubka jak tubka-typowa dla Tołpy.  Konsystencja mleczka jest bardzo lekka- myślę, że mleczko to najodpowiedniejsze określenie. Zabrałam się za niego po przygodzie z czarna różą i sprawdzam po kolei czy Tołpa będzie moją ulubioną firmą :)
Przetestowałam balsam w normalnych warunkach dla mojej skóry , ale także po spieczeniu- wtedy kiedy nasza skóra spija kosmetyki.
Musze przyznać, że z wszystkich balsamów, którymi się smarowałam po spaleniu na słoneczku, ten najlepiej nawilżał i nie powodował uczucia zapchania skóry.
Lekka kosnystencja, szybkie wchłanianie, uczucie nawilżenia skóry ….
Czego chcieć więcej ?
Wydajności- balsam jest średnio wydajny chociaż w moim przypadku to nie jest tak źle- strasznie cięzko mi zużywać balsamy.
Czy kupiłabym jeszcze raz ?
Tak, ale inną wersję :)
cena na stronie :24,99