Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» 2014 » Luty Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

Archive for Luty, 2014

RECENZJA WOSKU FLUFFY TOWELS od YANKEE CANDLE

sobota, Luty 22nd, 2014

Witajcie! Dziś zapraszam Was na recenzje wosku, który otrzymałam w ramach współpracy z YankeeStore.pl. O podjęciu współpracy pisałam tu.

SKLEP INTERNETOWY     lub     FACEBOOK

Informacja producenta:

Świeżo wyprane, mięciutkie i przyjemne w dotyku ręczniki – przypominają obraz matczynej pracy, by dzieci czuły się bezpiecznie, czysto. Wysuszone i układane równiutko w szafie sobotnim popołudniem. Za każdym razem, gdy ją otwieramy, czuć jeszcze ten powiew świeżości – to aromatyczne wyobrażenie, zamknięte jest w słoiku, pod postacią świecy o zapachu puszystych ręczników.


Moja opinia:

Fluffy Towels jest zdecydowanie mniej intensywny w porównaniu do Black Cherry, od którego zaczęłam przygodę z woskami Yankee Candle.  Nie jest mocny i nie przytłacza.  Wosk roztapia się szybko, uwalniając świeży i delikatny zapach czystego prania. Osobiście kojarzy mi się z proszkiem Vizir. Zakwalifikowałabym go do łagodnych zapachów, które pozwalają na zrelaksowanie się po męczącym dniu. Polecam wszystkim, którzy chcą na chwilę oderwać się od codziennych obowiązków. Wosk obecnie kosztuje 5,25 zł, zważając na rewelacyjną wydajność jest wart każdej złotówki :)

Moja ocena: 5/5!

LINK DO WOSKU FLUFFY TOWELS

RECENZJA KALENDARZA JEŹDZIECKIEGO od TEBRA

piątek, Luty 21st, 2014

Witajcie! Dziś post poświęcony recenzji kalendarza, który otrzymałam w ramach współpracy z Tebra. O podjęciu współpracy pisałam Wam tu. Zapraszam Was do zapoznania się z ofertą sklepu oraz do polubienia ich fanpage’u.
KLIKNIJ TUTAJ     lub     FACEBOOK

Informacje producenta:

Terminarz Jeździecki to niepowtarzalny kalendarz książkowy wydawany od 2006 r. Zawiera praktyczne informacje dla miłośników koni (np.: budowa anatomiczna konia, kościec konia, zęby konia …), dane teleadresowe i informacyjne (adresy ośrodków jeździeckich, stadnin, hodowców koni itp.)
Kalendarium jeden tydzień na rozkładówce.Oprawa twarda, szyta, foliowana, zmiękczona obustronnie gąbką.

Format: 17x 23,5 cm
Ilość stron: 144
Papier: chamois
Cena: 29,99 zł

Moja opinia:


Okładka kalendarza jest twarda, wykonana w sposób solidny i staranny. Na początku kalendarza znajdują się strony umożliwiające zapisanie naszych danych osobistych, ważnych telefonów oraz tygodniowego rozkładu zajęć. Na następnych stronach uwzględnione są praktyczne informacje dla miłośników koni ( tj. opis budowy anatomicznej, opis budowy szkieletu, oznaczenia koni, rozpoznanie wieku konia po uzębieniu, sposoby wiązania konia, temat bezpieczeństwa, słownik podstawowych terminów oraz tabela do uzupełnienia informacji związanych z odrobaczeniem, szczepieniem koni itp.). Najbardziej zaciekawił mnie temat o uzębieniu konia, mianowicie im bardziej wysunięte zęby do przodu tym koń jest starszy :)  
Kolejne strony poświęcone są skróconemu kalendarzowi na rok 2014 i 2015. Następnie po lewej stronie znajduje się kalendarium ( w każdym dniu uwzględnione są: imieniny, dokładna godzina wchodu i zachodu słońca, ewentualne święta, wolne miejsce na krótkie notatki ). Największą zaletą dla mnie jest prawa strona, która jest w całości przeznaczona na nasze notatki. W innych kalendarzach zawsze brakowało mi miejsca na zapiski, na szczęście w tym kalendarzu nie mam z tym żadnego problemu. Na kilku stronach możemy zauważyć przepiękne fotografie koni. Na ostatnich stronach terminarza znajdują się dane informacyjne i teleadresowe ( adresy ośrodków jeździeckich, hodowców koni, stadnin itp. ) oraz miejsce na adresy i numery telefonów znajomych. Podsumowując kalendarz rzeczywiście przyciąga uwagę, zawiera w sobie sporo miejsca na własne zapiski, potrzebne informacje, a przede wszystkim największy plus za to, że jest lekki. Uważam, że cena 29,99 zł jest adekwatna do jakości produktu. Polecam nie tylko miłośnikom koni, a wszystkim, dla których ważna jest dobra organizacja w kalendarzu.

Moja ocena: 5/5!
LINK DO TERMINARZU JEŹDZIECKIEGO

RECENZJA CHANEL COCO MADEMOISELLE od PERFUMERIA.IN

czwartek, Luty 20th, 2014

Witajcie! Dziś kolejna pachnąca recenzja tym razem trochę o testerze Chanel Coco Mademoiselle, który otrzymałam w ramach współpracy z Perfumeria.in. O podjęciu współpracy pisałam Wam tuZapraszam Was do zapoznania się z atrakcyjną ofertą sklepu.
SKLEP INTERNETOWY

Informacja producenta:

Najnowsze dziecko Chanel i młodsze a zarazem bardziej nowoczesna wersja znanych niemal wszystkim perfum Coco. Twórcą jest Jaques Polge. Zapach jest nowym ucieleśnieniem ducha Coco Chanel. Śmiała i zdecydowana, udowodniła, że elegancja tkwi w prostocie. Niezależna, aczkolwiek wykorzystująca swój urok do fascynowania i wpływania na mężczyzn. Coco Mademoiselle jest świeży i orientalny. Dla nowoczesnej kobiety, której zmysłowość i sukces uzupełniają się.

Nuty zapachowe:

nuta głowy: sycylijska pomarańcza, kalambriańska bergamota

nuta serca: róża, orientalny jaśmin

nuta bazy: indonezyjska paczula, haitańska wetiweria, wanilia z Réunion, białe piżmo


Moja opinia:

Ze względu na możliwość wybrania testera o pojemności 20 ml, zdecydowałam się na Chanel Coco Mademoiselle pod wpływem przeczytania wielu pozytywnych opinii. Zapach jest niesamowicie trwały, ponad pół dnia utrzymuje się na skórze i ubraniach. Po pierwszej aplikacji wydał mi się zbyt pudrowy i ciężki, jednak po dłuższej chwili staje się o wiele lżejszy. Zapach bardzo elegancki, kobiecy, zmysłowy, seksowny, a zarazem nienachalny. Doskonale sprawdza się zarówno na co dzień jak i na większe okazje. Zaciekawia i podoba się mężczyznom. Biorąc pod uwagę wydajność posłuży nam bardzo długo. Buteleczka mała, zgrabna, która jest idealna do torebki, a atomizer nie zacina się podczas aplikacji. Według mnie Coco Mademoiselle to klasa sama w sobie, wart każdej złotówki. Cena testera 20 ml to 16 zł, polecam zakupić, a zapewniam, że zachwycisz się tym przepięknym zapachem!

Moja ocena: 5/5!
LINK DO TESTERA CHANEL COCO MADEMOISELLE

Testowanie smoczków Nuk

środa, Luty 19th, 2014

 
Do przetestowania 100 smoczków uspokoajajacych NUK freestyle
Aby zgłosic sie do testów trzeba wypełnic formularz i odpowiedziec na pytanie
Zostan testerem

RECENZJA 100 % NATURALNEGO MYDŁA Z BOROWINĄ

środa, Luty 19th, 2014

Witajcie! Dziś zapraszam Was na recenzje 100 % naturalnego mydła z borowiną, które otrzymałam w ramach współpracy z Mydlarnią Powrót do natury. O podjęciu współpracy pisałam tu. Zapraszam Was do polubienia fanpage’u firmy.


STRONA INTERNETOWA     lub     FACEBOOK

Informacja producenta:

Borowina pobudza odnowę komórkową oraz wspomaga szybszą regenerację skóry, jest to bardzo silny naturalny antyoksydant. Naturalnie pobudza do produkcji włókien kolagenowych i elastynowych, dzięki temu dłużej możemy cieszyć się napiętą, jędrną, elastyczną i pozbawioną zmarszczek skórą. Działa przeciwzapalnie, a także wspomaga procesy gojenia się i zmniejsza skłonność do podrażnień. Odtruwa i oczyszcza skórę, czyli przeprowadza jej naturalny detoks. W efekcie skóra pozostaje zdrowsza i przygotowana na przyjęcie aktywnych składników. 

Mydło zawiera naturalną borowinę. Nie zawiera dodatków chemicznych: konserwantów, wybielaczy, wypełniaczy. Delikatnie myje i pielęgnuje skórę nie powodując podrażnień.

Moja opinia:

Testowanie zaczęłam od 100 % naturalnego mydła z borowiną. Wolę używać mydełek niż żeli pod prysznic ponieważ widzę ogromną różnicę w wyglądzie mojej skóry. Tego mydełka nie stosowałam do mycia twarzy tylko do mycia reszty ciała, a także do robienia masażu. Mydło znajduje się w kartonowym opakowaniuProdukt pachnie bardzo delikatnie i przyjemnie. Dobrze się pieni i wystarcza na bardzo długo. Skóra po użyciu mydełka jest doskonale oczyszczona, wygładzona i odrobinę ujędrniona. Nie zauważyłam, żeby mnie uczuliło czy też wysuszyło moją skórę. Po umyciu stosuję balsam do ciała ze względu na brak jakiegokolwiek stopnia nawilżenia. Polecam wszystkim przede wszystkim za bardzo dobre działanie, wydajność oraz naturalny skład :)

Moja ocena: 5/5!

Bebilon- kolejny konkurs

wtorek, Luty 18th, 2014

Kolejny konkurs na Bebiprogram.
Aby wziac udział wystarczy sie zarejestrowac i wziac udział w konkursie. wiecec nie czekajcie
Biore udział konkurs 

RECENZJA AKTYWNEJ PIANY do CZYSZCZENIA MIKROFALÓWEK BETTERWARE

wtorek, Luty 18th, 2014

Dziś zapraszam Was na recenzje aktywnej piany do czyszczenia mikrofalówek firmy Betterware. Produkt otrzymałam w ramach współpracy z Betterware, o podjęciu współpracy pisałam tu. Dla przypomnienia w katalogu Betterware znajdziesz kosmetyki, akcesoria kuchenne, łazienkowe, środki czystości itp. Zapraszam do zapoznania się z atrakcyjną ofertą katalogową firmy.

STRONA INTERNETOWA     lub    KOSMETYKI BOTTEGA VERDE

 KATALOG ONLINE


Informacja producenta:

Usuwa lepki i tłusty brud oraz przypalone jedzenie. Skutecznie czyści nie tylko kuchenki mikrofalowe, ale także zlewozmywaki, okapy, płyty grzewcze. Możesz myć nią także blaty, meble kuchenne, glazurę. Pozostawia połysk na czyszczonych powierzchniach, nie powoduje ich zarysowania. Nie wymaga ponownego zmywania wodą. Pojemność 500 ml.

Moja opinia:

Aktywnej piany używałam do czyszczenia zlewozmywaka, kuchenki mikrofalowej oraz blatów kuchennych. Produkt bardzo dobrze radził sobie z brudem i kurzem pozostawiając po sobie ładny połysk. Podczas aplikacji można wyczuć dość przyjemny zapach cytrynowy jak na środek czyszczący. Podczas mycia jakiś przedmiotów z zastosowaniem tego produktu nie zauważyłam, żeby mocno podrażnił moją skórę rąk. Jestem bardzo zadowolona z dobrego działania jak i wydajności otrzymanego produktu. Cena regularna to około 15 zł, często można zakupić go o wiele taniej. Polecam z czystym sumieniem każdej gospodyni domowej :)

Moja ocena: 5/5!





Ostatni miesiąc w zdjęciach.

wtorek, Luty 18th, 2014

Wiem, że lubicie te posty i cieszę się podwójnie, bo i mnie ich pisanie sprawia niezłą frajdę. Zachęcam Was do tego typu blogowej aktywności, sama długi czas nie mogłam się do niej przekonać, a teraz z przyjemnością wracam do wcześniejszych zdjęciowych migawek i czerpię z tego więcej niż mogłoby się wydawać.

Dzisiaj z wielkim poślizgiem o moim styczniu w zdjęciach. Przygotowując dla Was ten mały zdjęciowy kolaż doszłam do wniosku, że moje życie jest tak nudne i wypchane po brzegi szarą codziennością, że czasami nie ma się nad czym rozwodzić. ;) Może stąd to osiemnastodniowe opóźnienie? Jeśli mimo wszystko macie ochotę przyjrzeć się przez chwilę mojej styczniowej rutynie, na którą składała się głównie nauka i która do złudzenia przypomina fragment z pamiętnika pracoholika, to zapraszam do dalszej części posta!

1) Nowy rok to i nowy kalendarz. ;) Ten jest mały, lekki i co ważne- problemu mieści mi się w torebce, w której i tak dźwigam ze sobą pół świata. Bez kalendarza w moim przypadku to jak bez ręki. ;)
2) Jeansowa koszula to jeden z moich ulubionych elementów garderoby. Już choruję na kolejną, a Reserved pod tym względem jak dla mnie wymiata.
3) Trochę tu ogarnęłam…  :P Chcecie room tour?
4) Czy to już malinowy? ;) ) Oznaczanie twardości wody.
5) Nie znoszę zimy!
6) Przez pierwszą część miesiąca walczyłam z nerką, którą mimo plotek, że „to koło poprawia się po osiemnaście (!!!) razy”, udało mi się zdać za … pierwszym. :D
7) Fibrynoliza, hemostaza, leki przeciwzakrzepowe i … mamusine kanapki. :) )
8) Bo mojej siostrze zamarzył się kożuch!
9) Opuszczam Bydgoszcz na weekend i wracam do domu… ♥

1) Kolacja na bogato! Dobrze, że nie każdy jest takim antytalentem kulinarnym jak ja… :D
2) Znalazłam biały odpowiednim Milki Oreo! Jeśli tak jak ja wariujecie na punkcie tej czekolady, to koniecznie musicie spróbować „footballowej” Pasji Smaku.
3) Moje włosy znowu zaczęły lecieć na potęgę (nie żeby wcześniej było dobrze, ale to co się działo ostatnio to już była prawdziwa masakra) i postanowiłam oprócz dermatologicznego leczenia, wspomóc się jeszcze jakimś suplementem. Ostatni łykałam chyba rok temu… Tym razem padło na Vitapil.
4) Ostatnie w tym semestrze ćwiczenia z chemii organicznej: analiza grup funkcyjnych. Nie myślałam, że to powiem, ale polubiłam te zajęcia. :P
5) Po całym tygodniu jedzenia makaronu z sosem z paczki i suchych bułek, fajnie jest zjeść normalny obiad. :D D Przepisem na zapiekankę warzywną z ryżem dzieliłam się już z Wami w TYM poście.
6) Często pytacie mnie jak wyglądają nasze ćwiczenia z fizjologii. Czasami są bardziej praktyczne (np. spirometria, oznaczanie hematokrytu, EKG, badanie słuchu), ale zazwyczaj pracujemy na programach symulacyjnych… Tutaj badamy szczura z usuniętą tarczycą i przysadką mózgową i faszerujemy go hormonami. :P Generalnie nuda.
7) 4-nitroacetanilid to chyba jak dotychczas najgorszy preparat…
8) Studniówkę siostry przeżywałam prawie jak własną. ;) Poszukiwanie naszyjnika idealnego.
9) Świętujemy na słodko ostatnie, zaliczone koło z fizjologii. Naleśniki z serkiem waniliowym, nutellą, bananami i sosem malinowym. Pycha! :) )

Lecę na wykład z immunologii, a Wam życzę miłego dnia! 
Dajcie znać jak Wam minął styczeń. :) Buziaki! :*

Ostatni miesiąc w zdjęciach.

wtorek, Luty 18th, 2014

Wiem, że lubicie te posty i cieszę się podwójnie, bo i mnie ich pisanie sprawia niezłą frajdę. Zachęcam Was do tego typu blogowej aktywności, sama długi czas nie mogłam się do niej przekonać, a teraz z przyjemnością wracam do wcześniejszych zdjęciowych migawek i czerpię z tego więcej niż mogłoby się wydawać.

Dzisiaj z wielkim poślizgiem o moim styczniu w zdjęciach. Przygotowując dla Was ten mały zdjęciowy kolaż doszłam do wniosku, że moje życie jest tak nudne i wypchane po brzegi szarą codziennością, że czasami nie ma się nad czym rozwodzić. ;) Może stąd to osiemnastodniowe opóźnienie? Jeśli mimo wszystko macie ochotę przyjrzeć się przez chwilę mojej styczniowej rutynie, na którą składała się głównie nauka i która do złudzenia przypomina fragment z pamiętnika pracoholika, to zapraszam do dalszej części posta!

1) Nowy rok to i nowy kalendarz. ;) Ten jest mały, lekki i co ważne- problemu mieści mi się w torebce, w której i tak dźwigam ze sobą pół świata. Bez kalendarza w moim przypadku to jak bez ręki. ;)
2) Jeansowa koszula to jeden z moich ulubionych elementów garderoby. Już choruję na kolejną, a Reserved pod tym względem jak dla mnie wymiata.
3) Trochę tu ogarnęłam…  :P Chcecie room tour?
4) Czy to już malinowy? ;) ) Oznaczanie twardości wody.
5) Nie znoszę zimy!
6) Przez pierwszą część miesiąca walczyłam z nerką, którą mimo plotek, że „to koło poprawia się po osiemnaście (!!!) razy”, udało mi się zdać za … pierwszym. :D
7) Fibrynoliza, hemostaza, leki przeciwzakrzepowe i … mamusine kanapki. :) )
8) Bo mojej siostrze zamarzył się kożuch!
9) Opuszczam Bydgoszcz na weekend i wracam do domu… ♥

1) Kolacja na bogato! Dobrze, że nie każdy jest takim antytalentem kulinarnym jak ja… :D
2) Znalazłam biały odpowiednim Milki Oreo! Jeśli tak jak ja wariujecie na punkcie tej czekolady, to koniecznie musicie spróbować „footballowej” Pasji Smaku.
3) Moje włosy znowu zaczęły lecieć na potęgę (nie żeby wcześniej było dobrze, ale to co się działo ostatnio to już była prawdziwa masakra) i postanowiłam oprócz dermatologicznego leczenia, wspomóc się jeszcze jakimś suplementem. Ostatni łykałam chyba rok temu… Tym razem padło na Vitapil.
4) Ostatnie w tym semestrze ćwiczenia z chemii organicznej: analiza grup funkcyjnych. Nie myślałam, że to powiem, ale polubiłam te zajęcia. :P
5) Po całym tygodniu jedzenia makaronu z sosem z paczki i suchych bułek, fajnie jest zjeść normalny obiad. :D D Przepisem na zapiekankę warzywną z ryżem dzieliłam się już z Wami w TYM poście.
6) Często pytacie mnie jak wyglądają nasze ćwiczenia z fizjologii. Czasami są bardziej praktyczne (np. spirometria, oznaczanie hematokrytu, EKG, badanie słuchu), ale zazwyczaj pracujemy na programach symulacyjnych… Tutaj badamy szczura z usuniętą tarczycą i przysadką mózgową i faszerujemy go hormonami. :P Generalnie nuda.
7) 4-nitroacetanilid to chyba jak dotychczas najgorszy preparat…
8) Studniówkę siostry przeżywałam prawie jak własną. ;) Poszukiwanie naszyjnika idealnego.
9) Świętujemy na słodko ostatnie, zaliczone koło z fizjologii. Naleśniki z serkiem waniliowym, nutellą, bananami i sosem malinowym. Pycha! :) )

Lecę na wykład z immunologii, a Wam życzę miłego dnia! 
Dajcie znać jak Wam minął styczeń. :) Buziaki! :*

WSPÓŁPRACA z e-naturalne.pl

poniedziałek, Luty 17th, 2014

Witajcie! Jakiś czas temu nawiązałam współprace ze sklepem internetowym e-naturalne.pl, a dziś otrzymałam paczuszkę. Zapraszam Was do zapoznania się z atrakcyjną ofertą sklepu oraz polubienia ich fanpage’u.

SKLEP INTERNETOWY     lub     FACEBOOK

Cieszę się, że miałam możliwość wybrania sobie produktów, które mnie zainteresowały. Ostatecznie zdecydowałam się na:

  1. maskę algową nawilżającą typu peel-off, 
  2. zestaw do samodzielnego przygotowania balsamu do ust.

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

  • Archiwa

  • Kategorie