Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» 2013 » Grudzień Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

Archive for Grudzień, 2013

RECENZJA NAGIETKOWEGO KREMU DO RĄK OD ATELIER NATURY

niedziela, Grudzień 29th, 2013

Przez kilka dni testowałam krem do rąk nagietkowy, który otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem internetowym –  Atelier Natury. O podjęciu współpracy pisałam Wam TU


SKLEP INTERNETOWY     lub     FACEBOOK

Informacje od producenta:


Nagietkowy krem do rąk chroni przed szkodliwym działaniem detergentów i środków dezynfekujących. Przywraca jędrność i elastyczność skóry.

Moja opinia:
Krem ma jedynie 40 ml pojemności, co mi w zupełności wystarcza. Lubię małe opakowania, które są idealne do torebki. Krem bardzo szybko się wchłania, nie pozostawiając na dłoniach tłustej warstwy. Po jego nałożeniu nasze dłonie ładnie pachną i są idealnie gładkie w dotyku. Dobrze nawilża skórę dłoni, ciekawa jestem czy sprawdziłby się też w mroźne dni. Po tygodniu stosowania zużyłam dopiero 1/4 opakowania, potwierdza to o jego wydajności. Niestety nie mam pojęcia w jakiej będzie cenie ponieważ produkt dopiero pojawi się w ofercie sklepu. Ze swojej strony jak najbardziej polecam za dobre działanie.


Zalety: 
  1. małe opakowanie,
  2. wygodna aplikacja,
  3. dobra konsystencja,
  4. nie pozostawia tłustej warstwy,
  5. delikatny zapach,
  6. bardzo szybko się wchłania,
  7. wygładza,
  8. dobrze nawilża,
  9. wydajny.

Wady:

       dostępność

Moja ocena: 5/5 !

Zapraszam do zapoznania się z ofertą sklepu, znajdziesz w nim kosmetyki naturalne czy produkty ziołowe. Jeżeli zdecydujesz się na zakup jakichkolwiek produktów z Atelier Natury to warto skorzystać z 10 % rabatu:

RECENZJA OTRZYMANYCH PRODUKTÓW OD CIDER INN

sobota, Grudzień 28th, 2013

Jak wiecie kilka dni temu otrzymałam produkty w ramach współpracy z Cider Inn. O współpracy pisałam Wam TU. Dziś post poświęcony będzie krótkiej recenzji oraz przybliżeniu Wam informacji czym jest słynny cydr. Zapraszam Was do polubienia Cider Inn i oczywiście spróbowania ich wyrobów temu kto jeszcze ich nie próbował.

KLIKNIJ TUTAJ      lub     FACEBOOK


Informacje od producenta:

Cydr wytwarzany jest według XIX-wiecznych polskich receptur, szanujących prawa natury i czasu. Cider Inn to zrobiony ze smakiem, światowej jakości polski cydr. Powstaje ze 100%-wego moszczu jabłkowego, bez dodatku wody i tylko z naturalnych składników. Jest niepasteryzowany, lekki, musujący, orzeźwiający. Najlepiej smakuje schłodzony: na imprezie, w klubie, do grilla i do eleganckiego obiadu w restauracji. Popularny w Europie i na świecie, cydr jest doskonałą alternatywą dla piwa i wina.

Moja opinia:

Od razu napiszę, że nie miałam wcześniej styczności z cydrem. Bardzo się cieszę, że w końcu go spróbowałam. Tak jak obiecuje producent jest lekki, musujący i niesamowicie orzeźwiający. Uważam, że można go podać podczas romantycznej kolacji dla dwojga czy spotkań rodzinnych. Smakiem przypadł do gustu każdemu. Nie potrafię opisać dokładnego smaku, dlatego najlepiej będzie jak sami spróbujecie i się przekonacie. Ze swojej strony polecam w 100 %. Na pewno sięgniemy po niego nie jeden raz :)


Polubić srebro…

piątek, Grudzień 27th, 2013

Każda z nas lubi złoto lub srebro.. ja zdecydowanie wole srebro ale czy polubiłam się z tym produktem?
Pulanna mleczko ze srebrem 
„Doskonale oczyszcza bez naruszania naturalnej warstwy ochronnej skóry. Zwiększa elastyczność  i odporność na podrażnienia” 
„Mleczko zawiera płatki srebra, wyciąg z rumianku i nasion lotosu. Dokładnie usuwa nadmiar wydzieliny łojowej, kurz, makijaż, nie narusza jednak naturalnej warstwy ochronnej skóry. Dzięki temu mleczko ze srebrem nie tylko oczyszcza skórę lecz także ją pielęgnuje. 
Zachowane zostaje prawidłowe nawilżenia naskórka, zwiększa się jego elastyczność i odporność na podrażnienia. Skóra jest przygotowana do dalszej pielęgnacji. „
Mleczko zawarte w odkręcanej tubce. Na opakowaniu nie znalazłam informacji o pojemności natomiast na stronie producenta piszę, że jest to 90 g.
Jego konsystencja jest średnio gęsta- bywają mleczka o bardziej zbitej konsystencji. 
Producent zaleca zmywanie mleczkiem za pomocą wacików. Ja jednak myję twarz mleczkiem a potem spłukuję normalnie wodą. 
Pare razy używałam go do demakijażu oczu i bardzo dobrze sobie radził. Nie piecze, nie podrażnia oczu. 
Ma jeden minus- jest niewydajne. 
Skóra jest miękka, gładka po umyciu. Nie podrażnia i nie wysusza skóry. 
Daje poczucie oczyszczenia.
Nie pozostawia tłustej warstwy, a dzięki dodatkom srebra polecany jest dla osób z problemami skórnymi. 
Miałyście do czynienia z innymi produktami Pulanna? Jestem ciekawa kremów

Świąteczny SB i podsumowanie tygodniowego wyzwania.

piątek, Grudzień 27th, 2013

Święta, święta i po świętach… Czy tylko ja odczuwam taki niedosyt? Choć Mikołaj okazał się czytać w moich myślach, rodzinka była w komplecie, a stół dosłownie uginał się od wigilijnych pyszności, to nie do końca udało mi się poczuć tę magię, nacieszyć się tym czasem i wyciągnąć z niego tyle ile chciałam i zamierzałam… Świąteczne dni minęły nim się obejrzałam i teraz trzeba wrócić już do szarej rzeczywistości… Nie wiem jak Wy, ale ja dzisiejszą wizytą w kinie uwieńczyłam i zakończyłam swój świąteczny odpoczynek i jak na pilną (:P) studentkę przystało, zaraz zaczynam ostre zakuwanie, ale zanim zagrzebię się w stercie notatek i kserówek, przychodzę do Was z jeszcze odrobinę świątecznym postem, a raczej z świątecznymi kosmetykami, bo będziemy przyglądać się zawartości grudniowego ShinyBox’a. Zainteresowane? Zapraszam do czytania!

Nie ukrywam, że grudniowa edycja pudełka, podobnie jak listopadowa, bardzo przypadła mi do gustu. Choćbym chciała- nie mam się do czego przyczepić. Brawo Shiny, oby tak dalej! :)

W środku znalazłam:

1) Peeling enzymatyczny z ziołami ORGANIQUE (pełen produkt, 73 zł/100ml) – świetnie, bardzo lubię Organique i peelingi enzymatyczne, jestem bardzo ciekawa tego produktu, jeszcze go nie wypróbowałam, denkuję zapasy.

2) Rytualne masło do ciała Fresh&Beauty FARMONA (pełen produkt, 14 zł/200ml) – limonka i zielona herbata to może nie do końca moje nuty zapachowe, ale masło jest naprawdę gęste i treściwe, uwielbiam takie mazidła na sezon jesienno-zimowy, a seria Fresh&Beauty jest dla mnie nowością, dlatego z przyjemnością przetestuję to masełko.

3) Balsam do ust ANATOMICALS (pełen produkt, 12 zł/15 ml)- produktów do ust nigdy za wiele. Jestem na tak! Tymbardziej, że kosmetyki Anatomicals nie są najłatwiej dostępne w Polsce.

4) Bibułki matujące z pudrem MARION (pełen produkt, 50 szt/12 zł) – byłam ich bardzo ciekawa, ale muszę Wam powiedzieć, że po pierwszym użyciach tyłka nie urywają… chyba spodziewałam się czegoś lepszego.

5) Błyszczyk Glam Shine #181 Sheer Grandine L’OREAL (pełen produkt, 34 zł/6ml) – obawiałam się tej czerwieni, ale kolor na ustach jest naprawdę śliczny, lekko malinowy, a sam błyszczyk ma bardzo fajną konsystencję, super aplikator i całkiem fajnie się trzyma. Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne. :)

Jak widzicie w pudełku znalazło się aż 5 produktów pełnowymiarowych, a ich łączna  wartość (według cen podanych przez Shiny) przekracza 140 zł. Ja jestem zadowolona, a Wy co myślicie o zawartości? Jakich produktów oczekiwałybyście w edycji świątecznej? Mnie zabrakło jedynie jakiegoś fajnego gadżetu. ;)

Jeżeli chciałybyście sprawić sobie, albo komuś z Waszych najbliższych spóźniony prezent świąteczny, to odsyłam Was TUTAJ.

*** 

Na koniec jeszcze dwa słowa o moim tygodniowym wyzwaniu codziennego pisania postów, które właśnie dobiega końca. Strasznie się cieszę, że udało mi się wytrwać w swoim postanowieniu, muszę przyznać, że nie było to takie łatwe jak myślałam. ;) Na pewno kiedyś powtórzę ten mały eksperyment, tymczasem dziękuję Wam za Waszą obecność na moim blogu w tym tygodniu i jeszcze raz za wszystkie świąteczne życzenia i miłe słowa, które do mnie napłynęły. :)
Nie znikam na zbyt długo, także… do napisania niebawem! Buziaki! :*

Świąteczny SB i podsumowanie tygodniowego wyzwania.

piątek, Grudzień 27th, 2013

Święta, święta i po świętach… Czy tylko ja odczuwam taki niedosyt? Choć Mikołaj okazał się czytać w moich myślach, rodzinka była w komplecie, a stół dosłownie uginał się od wigilijnych pyszności, to nie do końca udało mi się poczuć tę magię, nacieszyć się tym czasem i wyciągnąć z niego tyle ile chciałam i zamierzałam… Świąteczne dni minęły nim się obejrzałam i teraz trzeba wrócić już do szarej rzeczywistości… Nie wiem jak Wy, ale ja dzisiejszą wizytą w kinie uwieńczyłam i zakończyłam swój świąteczny odpoczynek i jak na pilną (:P) studentkę przystało, zaraz zaczynam ostre zakuwanie, ale zanim zagrzebię się w stercie notatek i kserówek, przychodzę do Was z jeszcze odrobinę świątecznym postem, a raczej z świątecznymi kosmetykami, bo będziemy przyglądać się zawartości grudniowego ShinyBox’a. Zainteresowane? Zapraszam do czytania!

Nie ukrywam, że grudniowa edycja pudełka, podobnie jak listopadowa, bardzo przypadła mi do gustu. Choćbym chciała- nie mam się do czego przyczepić. Brawo Shiny, oby tak dalej! :)

W środku znalazłam:

1) Peeling enzymatyczny z ziołami ORGANIQUE (pełen produkt, 73 zł/100ml) – świetnie, bardzo lubię Organique i peelingi enzymatyczne, jestem bardzo ciekawa tego produktu, jeszcze go nie wypróbowałam, denkuję zapasy.

2) Rytualne masło do ciała Fresh&Beauty FARMONA (pełen produkt, 14 zł/200ml) – limonka i zielona herbata to może nie do końca moje nuty zapachowe, ale masło jest naprawdę gęste i treściwe, uwielbiam takie mazidła na sezon jesienno-zimowy, a seria Fresh&Beauty jest dla mnie nowością, dlatego z przyjemnością przetestuję to masełko.

3) Balsam do ust ANATOMICALS (pełen produkt, 12 zł/15 ml)- produktów do ust nigdy za wiele. Jestem na tak! Tymbardziej, że kosmetyki Anatomicals nie są najłatwiej dostępne w Polsce.

4) Bibułki matujące z pudrem MARION (pełen produkt, 50 szt/12 zł) – byłam ich bardzo ciekawa, ale muszę Wam powiedzieć, że po pierwszym użyciach tyłka nie urywają… chyba spodziewałam się czegoś lepszego.

5) Błyszczyk Glam Shine #181 Sheer Grandine L’OREAL (pełen produkt, 34 zł/6ml) – obawiałam się tej czerwieni, ale kolor na ustach jest naprawdę śliczny, lekko malinowy, a sam błyszczyk ma bardzo fajną konsystencję, super aplikator i całkiem fajnie się trzyma. Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne. :)

Jak widzicie w pudełku znalazło się aż 5 produktów pełnowymiarowych, a ich łączna  wartość (według cen podanych przez Shiny) przekracza 140 zł. Ja jestem zadowolona, a Wy co myślicie o zawartości? Jakich produktów oczekiwałybyście w edycji świątecznej? Mnie zabrakło jedynie jakiegoś fajnego gadżetu. ;)

Jeżeli chciałybyście sprawić sobie, albo komuś z Waszych najbliższych spóźniony prezent świąteczny, to odsyłam Was TUTAJ.

*** 

Na koniec jeszcze dwa słowa o moim tygodniowym wyzwaniu codziennego pisania postów, które właśnie dobiega końca. Strasznie się cieszę, że udało mi się wytrwać w swoim postanowieniu, muszę przyznać, że nie było to takie łatwe jak myślałam. ;) Na pewno kiedyś powtórzę ten mały eksperyment, tymczasem dziękuję Wam za Waszą obecność na moim blogu w tym tygodniu i jeszcze raz za wszystkie świąteczne życzenia i miłe słowa, które do mnie napłynęły. :)
Nie znikam na zbyt długo, także… do napisania niebawem! Buziaki! :*

RECENZJA PODKŁADU POD MAKIJAŻ MADAME L’AMBRE

piątek, Grudzień 27th, 2013

Dzisiejszy post poświęcony jest recenzji podkładu pod makijaż, który otrzymałam w ramach współpracy z firmą Madame L’ambre. O podjęciu współpracy pisałam TU.

KLIKNIJ TUTAJ

Od producenta:


Dzięki nowoczesnym technologiom, stosowanym przy produkcji podkładu pod makijaż Madame LAMBRE, skóra może swobodnie oddychać. Krem dostosowuje się do koloru skóry nie pozostawiając śladów i maskując jej niedoskonałości. Łatwo się rozprowadza czyniąc skórę nieskazitelnie gładką. Dzięki doskonałej recepturze i aksamitnej konsystencji świetnie niweluje efekt błyszczenia skóry. Podkład posiada właściwości powodujące, że twarz wygląda na świeżą, wypoczętą i naturalnie nawilżoną. Zawierające się w podkładzie filtry UVA I UVB zapewniają ochronę skóry przed szkodliwym działaniem środowiska zewnętrznego.
Moja opinia:

Podkład otrzymujemy w przepięknym opakowaniu z pompką. Zaznaczę, że podkładu nie używam na co dzień a jedynie na jakieś ważniejsze wyjścia. Wg mnie jest to lekki podkład przypominający krem BB. Konsystencja podkładu pozwala na dobre rozprowadzenie kosmetyku na twarzy. Po jego aplikacji moja twarz wygląda świeżo i promiennie. Jest idealnie gładka, miękka, pachnąca i dobrze nawilżona. Podkład nie pozostawia smug, nie zapycha porów oraz idealnie wtapia się w skórę. Niedoskonałości maskuje w zadowalającym stopniu. Po kilku godzinach twarz odrobinę się świeci, ale od czego są bibułki matujące. Jedynym minusem jest brak możliwości kontrolowania zawartości kosmetyku. Polecam wszystkim kobietom ceniących sobie naturalny wygląd.

Odcień: nr 1
Pojemność: 40 ml
Cena: 27,20 zł 

Zalety:

  1. przystępna cena,
  2. łatwa aplikacja,
  3. przyjemnie pachnie,
  4. odpowiednia konsystencja,
  5. ładny naturalny efekt,
  6. trwały, nie ściera się, 
  7. nie zapycha porów,
  8. nie pozostawia smug,
  9. nadaje świeżości, 
  10. nie rozmazuje się,
  11. nie wysusza,
  12. wygładza skórę,
  13. nawilża skórę,
  14. nie uczula,
  15. wydajny,
  16. bezproblemowy w demakijażu,
  17. doskonale wtapia się w skórę,
  18. przepiękne i wygodne opakowanie z pompką,
Wady:
  1. dostępność,
  2. brak możliwości kontrolowania zawartości kosmetyku.
Moja ocena: 5/5 !

RECENZJA PODKŁADU POD MAKIJAŻ MADAME L’AMBRE

piątek, Grudzień 27th, 2013

Dzisiejszy post poświęcony jest recenzji podkładu pod makijaż, który otrzymałam w ramach współpracy z firmą Madame L’ambre. O podjęciu współpracy pisałam TU.

KLIKNIJ TUTAJ

Od producenta:


Dzięki nowoczesnym technologiom, stosowanym przy produkcji podkładu pod makijaż Madame LAMBRE, skóra może swobodnie oddychać. Krem dostosowuje się do koloru skóry nie pozostawiając śladów i maskując jej niedoskonałości. Łatwo się rozprowadza czyniąc skórę nieskazitelnie gładką. Dzięki doskonałej recepturze i aksamitnej konsystencji świetnie niweluje efekt błyszczenia skóry. Podkład posiada właściwości powodujące, że twarz wygląda na świeżą, wypoczętą i naturalnie nawilżoną. Zawierające się w podkładzie filtry UVA I UVB zapewniają ochronę skóry przed szkodliwym działaniem środowiska zewnętrznego.
Moja opinia:

Podkład otrzymujemy w przepięknym opakowaniu z pompką. Zaznaczę, że podkładu nie używam na co dzień a jedynie na jakieś ważniejsze wyjścia. Wg mnie jest to lekki podkład przypominający krem BB. Konsystencja podkładu pozwala na dobre rozprowadzenie kosmetyku na twarzy. Po jego aplikacji moja twarz wygląda świeżo i promiennie. Jest idealnie gładka, miękka, pachnąca i dobrze nawilżona. Podkład nie pozostawia smug, nie zapycha porów oraz idealnie wtapia się w skórę. Niedoskonałości maskuje w zadowalającym stopniu. Po kilku godzinach twarz odrobinę się świeci, ale od czego są bibułki matujące. Jedynym minusem jest brak możliwości kontrolowania zawartości kosmetyku. Polecam wszystkim kobietom ceniących sobie naturalny wygląd.

Odcień: nr 1
Pojemność: 40 ml
Cena: 27,20 zł 

Zalety:

  1. przystępna cena,
  2. łatwa aplikacja,
  3. przyjemnie pachnie,
  4. odpowiednia konsystencja,
  5. ładny naturalny efekt,
  6. trwały, nie ściera się, 
  7. nie zapycha porów,
  8. nie pozostawia smug,
  9. nadaje świeżości, 
  10. nie rozmazuje się,
  11. nie wysusza,
  12. wygładza skórę,
  13. nawilża skórę,
  14. nie uczula,
  15. wydajny,
  16. bezproblemowy w demakijażu,
  17. doskonale wtapia się w skórę,
  18. przepiękne i wygodne opakowanie z pompką,
Wady:
  1. dostępność,
  2. brak możliwości kontrolowania zawartości kosmetyku.
Moja ocena: 5/5 !

Ratunek dla suchej skóry?

czwartek, Grudzień 26th, 2013

Często pytacie mnie jak radzę sobie z przesuszonymi partiami skóry twarzy w okresie jesienno-zimowym, jak ją pielęgnuję i po jakie kosmetyki sięgam. Nawet moja problematyczna, lubiąca się przetłuszczać cera, w sezonie grzewczym potrafi spłatać mi figla i przy wykonywaniu porannego makijażu odwdzięczyć się suchymi skórkami na policzkach, a nawet w strefie T, co doprowadza mnie do szału. Staram się pamiętać o regularnych peelingach i częstym nakładaniu maseczek, ale co wieczorny brak czasu na który cierpię i nocne zakuwanie sprawia, że często kończy się tylko na sięgnięciu po tłusty, bardziej nawilżający krem. Całe szczęście mam w swojej kosmetyczce dwa produkty, które usprawniają mi wieczorną pielęgnację, pozwalają zaoszczędzić trochę czasu, a jednocześnie utrzymują moją mieszaną cerę w stanie przyzwoitego nawilżenia. O czym mowa? Tego właśnie dowiecie się z dzisiejszego posta, zapraszam do czytania!

MASECZKA NAWADNIAJĄCA

Składniki aktywne:
Woda termalna, Kwas Hialuronowy, Mocznik-UREA, Gliceryna,Alantoina, Natural Extract AP,Abil OSW5, Oxynex K

 Maseczkę nawadniającą z serii Hydra in 3 Hialuro miałam okazję poznać w sierpniowym ShinyBox’ie i właściwie już po kilku pierwszych użyciach wiedziałam, że przypadnie mi do gustu. Zarwane noce pozwoliły mi jeszcze bardziej docenić jej działanie. Dlaczego? Bo maska Dermedic nie wymaga spłukiwania. Nakładamy ją na twarz, pozostawiamy do wchłonięcia na około 15 minut, po czym usuwamy jej nadmiar za pomocą chusteczki lub wacika kosmetycznego, nawet nie wychodząc z łóżka. Jest lekka, łatwo się rozprowadza i bardzo szybko wchłania. Nie ma potrzeby nakładania po niej kremu, cera jest nawilżona, ale nie tłusta, rano wygląda świeżo i jest wyraźnie mniej zaczerwieniona. Używam jej co drugi dzień (nakładam dość grubą warstwę lub cieniutką jako krem i pozostawiam do rana), nie zauważyłam żeby mnie zapchała czy podrażniła. Minusem może być cena- to około 25 zł za 50g, ale biorąc pod uwagę bardzo fajne działanie, komfort stosowania, wydajność i wygodne, higieniczne opakowanie w formie tubki, jestem skłonna zapłacić za nią nawet dwa razy tyle. Polecam wszystkim posiadaczkom cery normalnej bądź mieszanej, Dziewczyny z suchą mogą nie być do końca zadowolone z poziomu nawilżenia. Ale jeśli macie cerę podobną do mojej- zdecydowanie warto przyjrzeć jej się bliżej. :)

PŁYN MICELARNY

Składniki aktywne:
Woda termalna, Kwas Hialuronowy, Hydroveg VV, Gliceryna

 Płyn micelarny to dla mnie produkt, na który nie lubię i nie chcę przeznaczać zbyt wiele pieniędzy. Muszę Wam powiedzieć, że jeśli chodzi o demakijaż oczu, to płyn micelarny Dermedic nie różni się szczególnie działaniem od tych drogeryjnych, z niższej półki cenowej. Jest super delikatny- to fakt, ale jeśli chodzi o radzenie sobie z makijażem- maskarą, cieniami czy kredką, to spisuje się dokładnie tak samo jak chociażby płyn micelarny BeBeauty. Jeśli natomiast chodzi o demakijaż twarzy- należą mu się wielkie brawa! Nie trafiłam do tej pory na płyn, który tak cudownie koił by i łagodził moją cerę. Bardzo lubię używać go po oczyszczeniu twarzy żelem, albo jako tonik przed porannym makijażem. Skóra się po nim nie lepi, nie jest ściągnięta, a odświeżona, ukojona i nawilżona, tak jak w przypadku maski- właściwie nie odczuwam potrzeby stosowania po nim kremu. Plus za wygodny dozownik zamykany „na klik”, który w przeciwieństwie do Biedronkowego płynu micelarnego jest szczelny i bardzo fajny skład. Za opakowanie o pojemności 200 ml płacimy około 20 zł. Czy polecam? Tak, jeżeli macie wrażliwe oczy, a Wasza cera jest skłonna to podrażnień i wiecznie przesuszona. Albo jeśli szukacie płynu, który o fajnym składzie, który z powodzeniem zastąpi Wam tonik.

 Aqua, Glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Hyaluronate, Urea, Diglycerin, Sodium PCA, Hydrolyzed Wheat Protein, Sorbitol, L-Lysine, Allantolin, Lactic Acid, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Znacie serię Hydra in 3 Hialuro marki Dermedic? Możecie polecić mi swoich ulubieńców? Nie ukrywam, że narobiłam sobie strasznej ochoty na kilka innych produktów i czekam tylko na zastrzyk gotówki i zużycie zapasów, żeby móc je w końcu wypróbować. Wszelkie rekomendacje z Waszej strony jak najbardziej mile widziane! :)

Ściskam Was ciepło i do napisania już jutro! Moje tygodniowe wzywanie powoli dobiega końca… ;)  

Ratunek dla suchej skóry?

czwartek, Grudzień 26th, 2013

Często pytacie mnie jak radzę sobie z przesuszonymi partiami skóry twarzy w okresie jesienno-zimowym, jak ją pielęgnuję i po jakie kosmetyki sięgam. Nawet moja problematyczna, lubiąca się przetłuszczać cera, w sezonie grzewczym potrafi spłatać mi figla i przy wykonywaniu porannego makijażu odwdzięczyć się suchymi skórkami na policzkach, a nawet w strefie T, co doprowadza mnie do szału. Staram się pamiętać o regularnych peelingach i częstym nakładaniu maseczek, ale co wieczorny brak czasu na który cierpię i nocne zakuwanie sprawia, że często kończy się tylko na sięgnięciu po tłusty, bardziej nawilżający krem. Całe szczęście mam w swojej kosmetyczce dwa produkty, które usprawniają mi wieczorną pielęgnację, pozwalają zaoszczędzić trochę czasu, a jednocześnie utrzymują moją mieszaną cerę w stanie przyzwoitego nawilżenia. O czym mowa? Tego właśnie dowiecie się z dzisiejszego posta, zapraszam do czytania!

MASECZKA NAWADNIAJĄCA

Składniki aktywne:
Woda termalna, Kwas Hialuronowy, Mocznik-UREA, Gliceryna,Alantoina, Natural Extract AP,Abil OSW5, Oxynex K

 Maseczkę nawadniającą z serii Hydra in 3 Hialuro miałam okazję poznać w sierpniowym ShinyBox’ie i właściwie już po kilku pierwszych użyciach wiedziałam, że przypadnie mi do gustu. Zarwane noce pozwoliły mi jeszcze bardziej docenić jej działanie. Dlaczego? Bo maska Dermedic nie wymaga spłukiwania. Nakładamy ją na twarz, pozostawiamy do wchłonięcia na około 15 minut, po czym usuwamy jej nadmiar za pomocą chusteczki lub wacika kosmetycznego, nawet nie wychodząc z łóżka. Jest lekka, łatwo się rozprowadza i bardzo szybko wchłania. Nie ma potrzeby nakładania po niej kremu, cera jest nawilżona, ale nie tłusta, rano wygląda świeżo i jest wyraźnie mniej zaczerwieniona. Używam jej co drugi dzień (nakładam dość grubą warstwę lub cieniutką jako krem i pozostawiam do rana), nie zauważyłam żeby mnie zapchała czy podrażniła. Minusem może być cena- to około 25 zł za 50g, ale biorąc pod uwagę bardzo fajne działanie, komfort stosowania, wydajność i wygodne, higieniczne opakowanie w formie tubki, jestem skłonna zapłacić za nią nawet dwa razy tyle. Polecam wszystkim posiadaczkom cery normalnej bądź mieszanej, Dziewczyny z suchą mogą nie być do końca zadowolone z poziomu nawilżenia. Ale jeśli macie cerę podobną do mojej- zdecydowanie warto przyjrzeć jej się bliżej. :)

PŁYN MICELARNY

Składniki aktywne:
Woda termalna, Kwas Hialuronowy, Hydroveg VV, Gliceryna

 Płyn micelarny to dla mnie produkt, na który nie lubię i nie chcę przeznaczać zbyt wiele pieniędzy. Muszę Wam powiedzieć, że jeśli chodzi o demakijaż oczu, to płyn micelarny Dermedic nie różni się szczególnie działaniem od tych drogeryjnych, z niższej półki cenowej. Jest super delikatny- to fakt, ale jeśli chodzi o radzenie sobie z makijażem- maskarą, cieniami czy kredką, to spisuje się dokładnie tak samo jak chociażby płyn micelarny BeBeauty. Jeśli natomiast chodzi o demakijaż twarzy- należą mu się wielkie brawa! Nie trafiłam do tej pory na płyn, który tak cudownie koił by i łagodził moją cerę. Bardzo lubię używać go po oczyszczeniu twarzy żelem, albo jako tonik przed porannym makijażem. Skóra się po nim nie lepi, nie jest ściągnięta, a odświeżona, ukojona i nawilżona, tak jak w przypadku maski- właściwie nie odczuwam potrzeby stosowania po nim kremu. Plus za wygodny dozownik zamykany „na klik”, który w przeciwieństwie do Biedronkowego płynu micelarnego jest szczelny i bardzo fajny skład. Za opakowanie o pojemności 200 ml płacimy około 20 zł. Czy polecam? Tak, jeżeli macie wrażliwe oczy, a Wasza cera jest skłonna to podrażnień i wiecznie przesuszona. Albo jeśli szukacie płynu, który o fajnym składzie, który z powodzeniem zastąpi Wam tonik.

 Aqua, Glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Hyaluronate, Urea, Diglycerin, Sodium PCA, Hydrolyzed Wheat Protein, Sorbitol, L-Lysine, Allantolin, Lactic Acid, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Znacie serię Hydra in 3 Hialuro marki Dermedic? Możecie polecić mi swoich ulubieńców? Nie ukrywam, że narobiłam sobie strasznej ochoty na kilka innych produktów i czekam tylko na zastrzyk gotówki i zużycie zapasów, żeby móc je w końcu wypróbować. Wszelkie rekomendacje z Waszej strony jak najbardziej mile widziane! :)

Ściskam Was ciepło i do napisania już jutro! Moje tygodniowe wzywanie powoli dobiega końca… ;)  

Kawiorowa kapiel do BingoSpa

czwartek, Grudzień 26th, 2013

Kto z nas nie lubi poleżeć sobie w wannie pachnącej jakimś miłym zapachem… oddać się relaksowi i zwolnić na chwilę w tym pędzącym świecie? Chyba każdy ma takie dni. 
Na rynku jest wiele specyfików mających zapewnić nam przyjemna kąpiel od płynów przez pudry, kule i inne. Dzisiaj przedstawię Wam propozycję od BingoSpa czyli kawior do kąpieli.
„Kawior do kąpieli BingoSpa to molekuły silnie nawilżającej substancji, nasycone ekstraktem z bursztynu i kofeiną. Molekuły o średnicy ok 1 mm , pod wpływem wody stopniowo uwalniają składniki pielęgnacyjne, równomierne nasycając skórę przez cały czas trwania kąpieli”
Coż ja mogę o nim powiedzieć? Zawarty w pojemniku o pojemności 380 gz dużym otworem. Nie przeszkadza to dozowaniu. Ja wsypuję sobie kawior na zakrętkę i daję pod biezącą wodę. Zapach cytrusowo- mydlany – nie wiem jak go określić. Barwi wodę na delikatny, pomarańczowy kolor. 
Zapach jest wyczuwalny podczas kąpieli, nie zostaje jednak na skórze.
Kawior nie produkuje piany, bąbelków, nie są musujące ani nic z tych bajerów;p 
Muszę przyznać ze kuleczki kawiorowe dosyć ładnie wyglądają :)
Skład kawioru jest minimalny:
Urea, Propylene Glycol, Amber extract, Panax Ginseng Extract, Mel Extract,  Caffeine, Titanum Doxide, Mica, Parfum, CI 15985.
Cena na stronie to 14 zł . Nie najniższa ale i tez nie za wysoka.
podumowując:
plusy:
-konsystencja
-zapach
-opakowanie 
minusy:
-dostępność
-wydajność 
  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

  • Archiwa

  • Kategorie