Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» 2013 » Listopad Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

Archive for Listopad, 2013

A jednak się przekonałam….

środa, Listopad 27th, 2013

Sceptycznie podchodzę do różnych drogeryjnych kremów,  zwłaszcza tych reklamowanych w telewizji.
A ta marka jest dosyć szeroko reklamowana w mediach — mowa o marce Olay.
Na spotkaniu blogerek dostałam do przetestowania komplet o marki Olay.
Krem do twarzy na dzień i na noc.
W skład zestawu weszły:
Krem nawilżający na dzień do skóry normalnej i suchej.
Krem odżywczo-wzmacniający na noc do skóry normalnej,suchej mieszanej
Otworzyłam ten zestaw po zużyciu wcześniejszego kremu.
W oryginale produkty są zapakowane w zafoliowane pudełeczka.
Kremy zawarte w słoiczkach, dzięki temu na pewno zużyjemy je do końca. Zarówno krem na dzień jak i na noc są o dosyć lekkiej konsystencji. Delikatnie pachną.
 
Bardzo lubię rozwiązania, kiedy mam osobno krem na noc i na dzień, gdyż mam wtedy poczucie, że dokładnie dbam o moja twarz. Wszak inne potrzeby ma za dnia a inne nocą.
Mam cerę mieszaną w kierunku normalnej. Nie lubię ciężkich kremów, lecz te zbyt lekkie nie dają mi poczucia dostatecznej pielęgnacji.
Używam kremów już od miesiąca. Jak widać zużycie jest niewielkie co świadczy o tym, że są dosyć wydajne.
Bardzo ładnie się wchłaniają, nie zostawiają tłustej czy lepkiej warstwy.
Odkąd ich używam widzę wielka poprawę w stanie skóry po kremie AA. Twarz jest miękka, dobrze nawilżona.
Krem na dzień świetnie nadaje się pod makijaż. Podkład pięknie wtapia się w skórę, nie dając wyglądu maski.
Po kremie na noc moja skóra nie jest przetłuszczona, zbyt ciężka. Krem szybko się wchłania dzięki czemu połowa nie wyląduje na poduszce;p
Coś do czego mogę się przyczepić to niemal identycznie wyglądające słoiczki pomiędzy kremem na dzień a na noc. Rozróżnia je w zasadzie tylko kolor napisu- na dzień różowy na noc fioletowy. Uważam, ze producent mógłby pomyśleć o zastosowaniu zakrętek w różnych kolorach.
Ja jestem dosyć zadowolona z kremów

A jednak się przekonałam….

środa, Listopad 27th, 2013

Sceptycznie podchodzę do różnych drogeryjnych kremów,  zwłaszcza tych reklamowanych w telewizji.
A ta marka jest dosyć szeroko reklamowana w mediach — mowa o marce Olay.
Na spotkaniu blogerek dostałam do przetestowania komplet o marki Olay.
Krem do twarzy na dzień i na noc.
W skład zestawu weszły:
Krem nawilżający na dzień do skóry normalnej i suchej.
Krem odżywczo-wzmacniający na noc do skóry normalnej,suchej mieszanej
Otworzyłam ten zestaw po zużyciu wcześniejszego kremu.
W oryginale produkty są zapakowane w zafoliowane pudełeczka.
Kremy zawarte w słoiczkach, dzięki temu na pewno zużyjemy je do końca. Zarówno krem na dzień jak i na noc są o dosyć lekkiej konsystencji. Delikatnie pachną.
 
Bardzo lubię rozwiązania, kiedy mam osobno krem na noc i na dzień, gdyż mam wtedy poczucie, że dokładnie dbam o moja twarz. Wszak inne potrzeby ma za dnia a inne nocą.
Mam cerę mieszaną w kierunku normalnej. Nie lubię ciężkich kremów, lecz te zbyt lekkie nie dają mi poczucia dostatecznej pielęgnacji.
Używam kremów już od miesiąca. Jak widać zużycie jest niewielkie co świadczy o tym, że są dosyć wydajne.
Bardzo ładnie się wchłaniają, nie zostawiają tłustej czy lepkiej warstwy.
Odkąd ich używam widzę wielka poprawę w stanie skóry po kremie AA. Twarz jest miękka, dobrze nawilżona.
Krem na dzień świetnie nadaje się pod makijaż. Podkład pięknie wtapia się w skórę, nie dając wyglądu maski.
Po kremie na noc moja skóra nie jest przetłuszczona, zbyt ciężka. Krem szybko się wchłania dzięki czemu połowa nie wyląduje na poduszce;p
Coś do czego mogę się przyczepić to niemal identycznie wyglądające słoiczki pomiędzy kremem na dzień a na noc. Rozróżnia je w zasadzie tylko kolor napisu- na dzień różowy na noc fioletowy. Uważam, ze producent mógłby pomyśleć o zastosowaniu zakrętek w różnych kolorach.
Ja jestem dosyć zadowolona z kremów

Pozytywnie zaskoczona! :)))

środa, Listopad 27th, 2013

Widziałyście już listopadowe pudełko ShinyBox? :) Ja jestem jego posiadaczką od zeszłego weekendu i muszę Wam powiedzieć, że w końcu czuję się usatysfakcjonowana jego zawartością! W tym miesiącu Shiny przygotowało dla nas aż pięć produktów pełnowymiarowych, z czego wszystkie, absolutnie wszystkie wpasowują się w mój gust i kosmetyczne potrzeby. Jesteście ciekawe co takiego znalazłam w środku? Zapraszam do oglądania! :)

Listopadowy box powstał pod patronatem sklepu internetowego Deezee i po raz kolejny zaskoczył nas zmienioną szatą graficzną. W mojej skromnej opinii najładniej wypadła różowo-brązowa edycja urodzinowa, ale nie marudzę, czerwień z czernią też ma swój urok. ;)

1. LA ROSA mineralny cień do powiek #85 Aventurine- trafił mi się piękny, złoto oliwkowy odcień, więc jestem podwójnie zadowolona. :) ) To moja pierwsza styczność z sypkim cieniem mineralnym.
2. LA ROS lakier do paznokci #106- po raz kolejny piękny kolor! Ciemno wiśniowy, idealny na nadchodzącą zimę i okres świąteczny.
3. MARIZA matujący puder ryżowy- jestem bardzo ciekawa tego produktu, niestety ma koszmarne opakowanie… już po pierwszym otwarciu połowa pudru wylądowała na podłodze… Aplikator też nie wygląda za ciekawie, ale zobaczymy. ;)
4. BINGOSPA maska do twarzy ze 100% olejkiem ryżowym- jestem maseczkowym potworem, plus dla Shiny za ten produkt!
5. AA COSMETICS ujędrniający balsam do ciała- balsamów nigdy za wiele, a do kosmetyków marki AA zawsze mi jakoś nie po drodze, także miło będzie przetestować.

Subskrybentki znalazły też w pudełku serum na porost rzęs marki Neicha, a części Dziewczyn trafiła się również płócienna torba marki Deezee i podwójna maseczka Floslek.

Generalnie rzecz ujmując ja jestem bardzo na tak, bo a) w końcu nie ma nic do włosów ;) b) mamy aż pięć produktów pełnowymiarowych, c) pojawiła się kolorówka, w dodatku w bardzo trafionych kolorach! Śmiem pokusić się nawet o stwierdzenie, że to najlepszy ShinyBox jaki dotychczas wpadł w moje ręce. :)

Pozytywnie zaskoczona zabieram się więc za testowanie i za miesiąc podzielę się z Wami swoimi pierwszymi wrażeniami z używania tych produktów. Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę doczekać się edycji świątecznej. Jak myślicie, na co w grudniu postawi Shiny? Podoba Wam się pudełko listopadowe? :)

Pozytywnie zaskoczona! :)))

środa, Listopad 27th, 2013

Widziałyście już listopadowe pudełko ShinyBox? :) Ja jestem jego posiadaczką od zeszłego weekendu i muszę Wam powiedzieć, że w końcu czuję się usatysfakcjonowana jego zawartością! W tym miesiącu Shiny przygotowało dla nas aż pięć produktów pełnowymiarowych, z czego wszystkie, absolutnie wszystkie wpasowują się w mój gust i kosmetyczne potrzeby. Jesteście ciekawe co takiego znalazłam w środku? Zapraszam do oglądania! :)

Listopadowy box powstał pod patronatem sklepu internetowego Deezee i po raz kolejny zaskoczył nas zmienioną szatą graficzną. W mojej skromnej opinii najładniej wypadła różowo-brązowa edycja urodzinowa, ale nie marudzę, czerwień z czernią też ma swój urok. ;)

1. LA ROSA mineralny cień do powiek #85 Aventurine- trafił mi się piękny, złoto oliwkowy odcień, więc jestem podwójnie zadowolona. :) ) To moja pierwsza styczność z sypkim cieniem mineralnym.
2. LA ROS lakier do paznokci #106- po raz kolejny piękny kolor! Ciemno wiśniowy, idealny na nadchodzącą zimę i okres świąteczny.
3. MARIZA matujący puder ryżowy- jestem bardzo ciekawa tego produktu, niestety ma koszmarne opakowanie… już po pierwszym otwarciu połowa pudru wylądowała na podłodze… Aplikator też nie wygląda za ciekawie, ale zobaczymy. ;)
4. BINGOSPA maska do twarzy ze 100% olejkiem ryżowym- jestem maseczkowym potworem, plus dla Shiny za ten produkt!
5. AA COSMETICS ujędrniający balsam do ciała- balsamów nigdy za wiele, a do kosmetyków marki AA zawsze mi jakoś nie po drodze, także miło będzie przetestować.

Subskrybentki znalazły też w pudełku serum na porost rzęs marki Neicha, a części Dziewczyn trafiła się również płócienna torba marki Deezee i podwójna maseczka Floslek.

Generalnie rzecz ujmując ja jestem bardzo na tak, bo a) w końcu nie ma nic do włosów ;) b) mamy aż pięć produktów pełnowymiarowych, c) pojawiła się kolorówka, w dodatku w bardzo trafionych kolorach! Śmiem pokusić się nawet o stwierdzenie, że to najlepszy ShinyBox jaki dotychczas wpadł w moje ręce. :)

Pozytywnie zaskoczona zabieram się więc za testowanie i za miesiąc podzielę się z Wami swoimi pierwszymi wrażeniami z używania tych produktów. Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę doczekać się edycji świątecznej. Jak myślicie, na co w grudniu postawi Shiny? Podoba Wam się pudełko listopadowe? :)

WSPÓŁPRACA Z PRETTY WOMEN

wtorek, Listopad 26th, 2013

Kolejną współpracę nawiązałam z PRETTY WOMEN. Firma istnieje na rynku od 2000 roku, oferuje wysokiej jakości suknie i sukienki na wszelkiego rodzaju imprezy okolicznościowe. 
SKLEP INTERNETOWY lub FACEBOOK lub ALLEGRO

Sukienka wysłana została w piątek,  a wczoraj była już u mnie. W związku z tym, że miałam możliwość wyboru sukienki wybrałam „Malwę” - KLIKNIJ TUTAJ
Przepraszam za tło, niestety sukienka jest typowo na lato więc nie miałam możliwości zrobienia zdjęć w plenerze.

Zalety:
- piękny miętowy kolorek,
- miły materiał,
- ładnie dopasowuje się do sylwetki,
- każdy szczegół jest dopracowany,
- brak wystających nitek,
- rewelacyjna cena,
- posiada halkę dzięki której bielizna nie prześwituje,
- idealna na ważne okazje jak i na co dzień.

Moja ocena: 5/5 !

WSPÓŁPRACA Z PRETTY WOMEN

wtorek, Listopad 26th, 2013

Kolejną współpracę nawiązałam z PRETTY WOMEN. Firma istnieje na rynku od 2000 roku, oferuje wysokiej jakości suknie i sukienki na wszelkiego rodzaju imprezy okolicznościowe. 
SKLEP INTERNETOWY lub FACEBOOK lub ALLEGRO

Sukienka wysłana została w piątek,  a wczoraj była już u mnie. W związku z tym, że miałam możliwość wyboru sukienki wybrałam „Malwę” - KLIKNIJ TUTAJ
Przepraszam za tło, niestety sukienka jest typowo na lato więc nie miałam możliwości zrobienia zdjęć w plenerze.

Zalety:
- piękny miętowy kolorek,
- miły materiał,
- ładnie dopasowuje się do sylwetki,
- każdy szczegół jest dopracowany,
- brak wystających nitek,
- rewelacyjna cena,
- posiada halkę dzięki której bielizna nie prześwituje,
- idealna na ważne okazje jak i na co dzień.

Moja ocena: 5/5 !

WSPÓŁPRACA Z MADAME L’AMBRE

poniedziałek, Listopad 25th, 2013

Kilka dni temu nawiązałam współpracę z MADAME L’AMBRE. Marka ta jest nowością na polskim rynku. Kosmetyki Madame L’ambre produkowane są w oparciu o profesjonalne receptury, nowoczesne technologie, na bazie najlepszych surowców i wyselekcjonowanych składników aktywnych. Oryginalność i wyjątkowość Madame LAMBRE to wysoka jakość, ale także czar ręcznie robionych opakowań.
KLIKNIJ TUTAJ

Dostałam: 
- krem pod oczy,
- podkład z pompką,
- puder prasowany,
- cień prasowany w kolorze brązu,
- cień prasowany w kolorze różu,
- konturówkę do ust w przepięknym kolorze fuksji.

Serdecznie dziękuje za wszystkie otrzymane kosmetyki. Bardzo ciekawa jestem jak sprawdzą się na mojej twarzy. Opakowania kosmetyków urzekły mnie, są naprawdę przepiękne. 

WSPÓŁPRACA Z MADAME L’AMBRE

poniedziałek, Listopad 25th, 2013

Kilka dni temu nawiązałam współpracę z MADAME L’AMBRE. Marka ta jest nowością na polskim rynku. Kosmetyki Madame L’ambre produkowane są w oparciu o profesjonalne receptury, nowoczesne technologie, na bazie najlepszych surowców i wyselekcjonowanych składników aktywnych. Oryginalność i wyjątkowość Madame LAMBRE to wysoka jakość, ale także czar ręcznie robionych opakowań.
KLIKNIJ TUTAJ

Dostałam: 
- krem pod oczy,
- podkład z pompką,
- puder prasowany,
- cień prasowany w kolorze brązu,
- cień prasowany w kolorze różu,
- konturówkę do ust w przepięknym kolorze fuksji.

Serdecznie dziękuje za wszystkie otrzymane kosmetyki. Bardzo ciekawa jestem jak sprawdzą się na mojej twarzy. Opakowania kosmetyków urzekły mnie, są naprawdę przepiękne. 

RECENZJA WYROBU MEDYCZNEGO BETA SKIN

niedziela, Listopad 24th, 2013

Zapraszam Was na post poświęcony recenzji wyrobu medycznego otrzymanego w ramach współpracy z firmą Beta Skin. O współpracy informowałam Was TUTAJ .
KLIKNIJ TUTAJ


Od producenta :

Beta-Skin Natural Active Cream to unikalna formuła zapewniająca bezpieczne stosowanie, niwelująca objawy towarzyszące poszczególnym dermatozom, tj. uporczywy świąd, uczucie pieczenia, zaczerwienienie oraz suchość skóry i nadmierne łuszczenie. Wyrób wykazuje intensywne właściwości regenerujące, łagodzące zmiany skórne, regulujące wzmożony łojotok i nadmierne rogowacenie.

Beta-Skin Natural Active Cream należy stosować w obrębie nieuszkodzonej skóry twarzy i innych partii ciała. Wyrób przeznaczony jest do stosowania we wspomaganiu leczenia, a także w łagodzeniu przebiegu następujących chorób skóry:
  • łojotokowe zapalenie skóry
  • atopowe zapalenie skóry
  • kontaktowe zapalenie skóry
  • łuszczyca
  • trądzik młodzieńczy

Moja opinia: 

Bardzo ucieszyłam się z możliwości przetestowania produktu Beta Skin. Od kilku lat jak u większości dziewczyn, na twarzy występują zmiany skórne. W zależności od pory roku jak i zaburzeń wewnątrz naszego organizmu zmiany te przeważnie mają charakter negatywny. W swoim życiu wypróbowałam wiele kremów antytrądzikowych, kilka razy byłam na oczyszczaniu twarzy u kosmetyczki. Na dłuższą mete żadna metoda nie poradziła sobie z moim trądzikiem. Po otrzymaniu Beta Skin, przeczytałam dołączone ulotki jak i przeanalizowałam jego skład. Spodziewałam się znacznego postępu w wyglądzie mojej skóry. Beta Skin używałam codziennie rano i wieczorem na suchą, oczyszczoną skórę twarzy. W pierwszej fazie zauważyłam pogorszenie, które trwało ponad dwa tygodnie. Nie byłam wcale zdziwiona, ponieważ w takiej fazie następuje dogłębne usunięcie niedoskonałości znajdujących się pod skórą. W trakcie kuracji zaobserwowałam ograniczenie wydzielanego sebum zwłaszcza w strefie T. Po około 3 tygodniach zauważyłam, że mam o wiele mniej niedoskonałości, odrobinę oczyszczone pory, a także odżywioną twarz. Skóra twarzy po zastosowaniu tego produktu jest dobrze nawilżona oraz gładka w dotyku. Zapach jest bardzo przyjemny, odrobinę ziołowy. Konsystencja dość gęsta. Ten produkt medyczny jest wydajny, stosując go niecałe półtora miesiąca zużyłam dopiero 30 ml próbki. Polecam ze względu na zadowalające efekty. 
Zalety:
  1. łatwa aplikacja,
  2. nie uczula,
  3. wygładza,
  4. ładne, proste opakowanie,
  5. dobry skład,
  6. wydajny,
  7. odżywia, 
  8. idealna konsystencja,
  9. przyjemny, ziołowy zapach,
  10. ogranicza wydzielanie sebum,
  11. znacznie oczyszcza zatkane pory,
  12. zapewnia równowagę nawilżenia.

Wady:
  1. dostępność,
  2. cena.
Moja ocena: 4/5 !

Rossmann -40% – co warto kupić? + moja lista zakupów

niedziela, Listopad 24th, 2013

Nastał niebezpieczny czas dla wszystkich zakupoholiczek i maniaczek kosmetyków. ;) Od piątku w Rossmannie -40% na kolorówkę, co skutkuje nie tylko zwiększonym tłokiem przy drogeryjnych szafach i wychudzeniem naszych portfeli, ale i wysypem postów na ten temat w blogosferze, co mnie osobiście bardzo cieszy! Nie miałam zamiaru publikować takiej notki u siebie, bo wydawało mi się, że Dziewczyny powiedziały na ten temat już wszystko co można było, ale została zlinczowana mailami od Was, więc oto jestem. :D Za Waszą namową postanowiłam wtrącić jednak swoje trzy grosze i podzielić się z Wami tym, co według mnie warto kupić, albo na co przynajmniej warto zwrócić uwagę buszując w Rossmannie. Wszystkie wymienione produkty posiadam, a jeśli nie to posiadałam i z przyjemnością kupiłabym je ponownie. Jeżeli nie macie dość postów obracających się w temacie wielkiej makijażowej wyprzedaży, albo zakupy macie jeszcze przed sobą i cały czas wahacie się co wrzucić do koszyka, to serdecznie zapraszam do czytania!

Gdybym miała wybrać moje trzy ulubione masakry, to zdecydowanie wymieniłabym te wyżej, ze szczególnym zaznaczeniem Colossala, do którego wracam co jakiś czas i mojego ostatniego odkrycia marki Loreal, które recenzowałam Wam w TYM poście. Tusz do rzęs z Lovely również spisuje się u mnie bardzo fajnie, a biorąc pod uwagę cenę promocyjną tego produktu (około 6 zł) myślę, że grzechem byłoby nie przetestować go na sobie! ;) Recenzja TU.

Jeśli chodzi o drogeryjne podkłady to zdecydowanie najmilej wspominam Lasting Performance od Max Factor. To trochę lżejsza forma Revlona Color Stay, więc jeśli nie przypadła Wam do gustu nowa wersja, albo szukacie czegoś trochę mniej obciążającego to myślę, że warto się skusić. Bladziochy powinny być zadowolone! :)   Recenzja TU.
Smooth Effect kupiłam kiedyś z Waszego polecenia i również byłam z niego bardzo zadowolona. Całkiem fajnie kryje, dobrze się trzyma, a co najważniejsze wygląda naturalnie i nie podkreśla suchych skórek. Ostatnio tego nie znoszę. ;) Recenzja TU.
BB krem marki Eveline to z kolei fajna, lekka alternatywa, ale raczej na cieplejsze miesiące, bo jak się pewnie domyślacie teraz najjaśniejszy odcień będzie dla wielu z nas dużo za ciemny, ale co stoi na przeszkodzie, żeby poczekał z nami do wakacji? Eveline zbiera naprawdę dobre opinie, zajrzyjcie na wizaż, żeby dowiedzieć się o nim czegoś więcej, bo na moim blogu nie doczekał się jeszcze swojej recenzji (KLIK).

Koniecznie zwróćcie uwagę na pomadki! Wszystkie trzy są naprawdę świetne i powinny spodobać się każdej fance nudziaków i naturalnych kolorów na ustach. Chyba nie umiem wybrać spośród nich swojego faworyta. Airy Fairy (swatche TU) to zgaszony, chłodny odcień różu, który będzie pasował chyba każdemu typowi urody,  Nude Delight (recenzja TU) to z kolei klasyczny beż, który odrobinę wpada w brzoskwinię, natomiast Maybelline Color Whisper (zdjęcie zobaczycie w TYM poście) ma półtransparentne wykończenie i z powodzeniem może zastąpić na błyszczyk. ;)

Jeżeli szukacie fajnego zestawu cieni w jesiennych kolorach to serdecznie polecam Wam małą paletkę cieni marki Manhattan w odcieniach brązu i fioletu. Na moim blogu pojawiła się jej recenzja, jeżeli jesteście ciekawe odsyłam Was TUTAJ.
Cień w kremie od Maybelline to w tej chwili już mój niezbędnik przy codziennym makijażu, darzę go miłością szczerą i za każdym razem zachwycam coraz bardziej. Piękny kolor, świetne wykończenie i szybka, bezproblemowa aplikacja sprawiają, że musicie go mieć! :) (zdjęcia znajdziecie TUTAJ)
Cielista kredka do oczu to z kolei coś dla tych, którym tak jak mnie zdarza się zarwać noc i obudzić z przemęczonymi, czerwonymi oczami. Świetnie otwiera oko i nadaje spojrzeniu mu takiej… świeżości? Tak, to chyba dobre słowo. Do tego obowiązkowo dobrze kryjący korektor z Miss Sporty, który poradzi sobie z cieniami pod oczami, maskara (patrz wyżej!) i jesteśmy gotowe do wyjścia!

Nie zapomnijcie też o lakierach, Wibo możecie dorwać za trzy złote z groszami, Rimmel wychodzi trochę drożej, ale warto, bo kolory są cudne, a aplikacja bezproblemowa. Mam jeden lakier z serii Salon Pro, kryje już przy jednej warstwie i trzyma się na paznokciach około 4 dni. Dla mnie bomba!

Na koniec pokażę Wam jeszcze swoją listę zakupów, a za kilka dni pochwalę się Wam czy i w jakim stopniu udało mi się ją zrealizować!

Tymczasem uciekam, ściskam Was ciepło i czekam na Wasze rady- co jeszcze warto kupić w Rossmannie? :) )

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

  • Archiwa

  • Kategorie