Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki markowych kosmetyków – Nowe!

» Probki kosmetyków Kolejna witryna oparta na WordPressie

Szukaj

Archive for the ‘Probki kosmetyków’ Category

Pierre Rene Performance Podrubiający tusz do rzęs

wtorek, Listopad 6th, 2018

Makijaż oka to podstawa. Wystarczy mi, że podkreślę rzęsy i od razu lepiej się czuję. 
Nasze początku z tuszem od Pierre Rene nie były łatwe. Dwa pierwsze razy skleiło mi rzęsy masakrycznie. Wydawało mi się, że mam tonę tuszu  pajęcze nóżki zamiast rzęs. Dałam mu parę dni na lekkie podeschnięcie i dałam kolejną szanse.

Szczoteczka jest tak skonstruowana,że nabiera sporą ilość tuszu. Trzeba troszkę nią popracować, żeby nam nie posklejała rzęs, ale wszystko jest do zrobienia. Szczerze powiedziawszy im dłużej go używałam tym stawał się lepszy.

Mega wielki plus za trwałość. Rzęs spokojnie wytrzymywały do samego demakijażu. Nie było efektu pandy, czy obsypywania. Trwałość rewelacja. Jeśli chodzi o demakijaż, to nieco topornie to szło przy pomocy płynu micelarnego, ale spokojnie dało się to zrobić. Ostatnio zmywam olejkami i tu jest wprost cudownie. Pięknie się rozpuszcza i nie ma żadnego problemu.

Uchwycenie rzęs to jakaś masaka :) ale mam nadzieję, ze coś zobaczcie;)

Średniak z tego tuszu Jeśli mam być szczera.

In Sight szapon energetyzujący i odżywka nawilżająca

niedziela, Listopad 4th, 2018

Bardzo dużą wagę przywiązuję ostatnio do włosów. Jestem w trakcie ich zapuszczania i tak naprawdę każdy centymetr jest ważny. Jako posiadaczka włosów rozjaśnianych liczyć muszę się z kruszeniem końców.

In sight to włoska  marka, którą spotkać możecie w salonach fryzjerskich. Ich produkty inspirowane są naturą. Bazą kosmetyków jest ozonowana woda. Marka zrezygnowała z używania środków myjących SLS i SLES.  Zamiennikiem detergentu jest siarczan sodu, który jest łagodniejszy dla skóry głowy. Są tokosmetyki bez olejów mineralnych, silikonów, parabenów, sztucznych barwników.

Szampon z serii Daily use przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji. Odżywka anti-frizz, to odżywka do włosów suchych.

Przede wszystkim bardzo odpowiadają mi opakowania kosmetyków. Dzięki zastosowaniu pompki są bardzo wygodne w użyciu. Możemy dozować tyle produktu ile potrzebujemy.Opakowania swobodnie mogą stać na wannie- naklejka nie ulega zniszczeniu :)

Mam wrażliwą skórę głowy z tendencją do przetłuszczania. Ważne jest dla mnie, żeby szampon dobrze oczyszczał skórę, ale nie podrażniał jej. Ten jest niesamowicie wydajnym produktem. Niecała pompka wystarczy na 1 mycie. Ma bardzo delikatny zapach.

Jeśli chodzi  o odżywkę jest bardzo bogatym produktem. Trzeba uważać, żeby nie nałożyć jej za dużo lub zbyt blisko skóry głowy, bo będzie mieć tendencję do obciążenia włosów. Jak przystało na produkty fryzjerskie jest niesamowicie wydajna i już niewielka ilość produktu wystarczy, żeby dobrze odżywić włosy. Trzeba ją też porządnie spłukać. Na początku moje włosy chłonęły ją jak gąbka. Im dłużej jej używałam tym mniej produktu musiałam nakładać. Na moich cienkich, ale rozjaśnionych włosach sprawdza się bardzo dobrze. Włosy są miękkie i zdrowe. Zapewniam Was, że warto im się przyjrzeć.

Cena szamponu i odżywki w sklepach internetowych to około 36 zł za 400 ml.

Yankee Candle christmas magic

piątek, Listopad 2nd, 2018

Tak wiem wszędzie już nas bombardują na święta, tak, żeby cały klimat uleciał jak najdalej. Ale część z nas przygotowuje się wcześniej do świąt.  Może myślicie też o zapachu w domu ?
Dzić Christmas magic od Yankee Candle.
„Tradycyjny zapach Świąt. Połączenie magicznej woni kadzidła i aromatu jodły balsamicznej wprowadzi ciepły świąteczny nastrój do Twojego domu.”

Dość mocny zapach. Radzę go rozdzielić na części po max 1/4. Zdecydowanie czuć święta. Jodłowy zapach wychodzi po czasie w palonego wosku. Wosk ma dość ciężki aromat. Gdzieś tam w tle czuć w nim zapach gorzko cytrusowy. Kadzidła tez są wyczuwalne. Dla miłośników ciężkich zapachów. Polecam raczej do większych pomieszczeń.

Zapach dostępny na goodies.pl

Moja jesienna pielęgnacja

niedziela, Październik 28th, 2018

Jesień to u mnie bogactwo olejków, serum i mocniejszej pielęgnacji. Moja skóra szybciej się wysusza. Głównym powodem zapewne jest to, że marne więc wszelkie grzejniki są u mnie odpalane bardzo szybko. Poza tym piję zdecydowanie więcej kawy niż wody ;) W okresie jesiennym tez więcej siedzimy w domu więc chcąc nie chcąc mam więcej czasu na pielęgnację.

W krokiem jest zmiana demakijażu. W okresie jesieni i zimy odrzucam wszelkie płyny micelarne i skupiam się na demakijażu olejkami. W tym momencie w ruch poszedł u mnie olejek do demakijażu dla skóry suchej od Biolove. Po demakijażu skóry czas na tonizowanie. Ostatnio moim ulubieńcem jest tonik azelainowy od Peel Mission.

Również jest czas na nawilżające serum do twarzy- aktualnie używam płynnego serum nawilżającego Tołpa. Na dzień pod makijaż używam kremu Velvetin ze sluzem ślimaka i komórkam macierzystymi.. Na noc różnie bywa. Kiedy czuję, że moja skóra potrzebuje więcej natłuszczenia stosuję olejki lub bogatsze kremy, choć krem Murier bardzo dobrze się u mnie sprawdza. Staram się dbać też o okolicę oczu.

A Wy zmieniacie swoja pielęgnację w okresie jesienno zimowym ?

Moja jesienna pielęgnacja

niedziela, Październik 28th, 2018

Jesień to u mnie bogactwo olejków, serum i mocniejszej pielęgnacji. Moja skóra szybciej się wysusza. Głównym powodem zapewne jest to, że marne więc wszelkie grzejniki są u mnie odpalane bardzo szybko. Poza tym piję zdecydowanie więcej kawy niż wody ;) W okresie jesiennym tez więcej siedzimy w domu więc chcąc nie chcąc mam więcej czasu na pielęgnację.

W krokiem jest zmiana demakijażu. W okresie jesieni i zimy odrzucam wszelkie płyny micelarne i skupiam się na demakijażu olejkami. W tym momencie w ruch poszedł u mnie olejek do demakijażu dla skóry suchej od Biolove. Po demakijażu skóry czas na tonizowanie. Ostatnio moim ulubieńcem jest tonik azelainowy od Peel Mission.

Również jest czas na nawilżające serum do twarzy- aktualnie używam płynnego serum nawilżającego Tołpa. Na dzień pod makijaż używam kremu Velvetin ze sluzem ślimaka i komórkam macierzystymi.. Na noc różnie bywa. Kiedy czuję, że moja skóra potrzebuje więcej natłuszczenia stosuję olejki lub bogatsze kremy, choć krem Murier bardzo dobrze się u mnie sprawdza. Staram się dbać też o okolicę oczu.

A Wy zmieniacie swoja pielęgnację w okresie jesienno zimowym ?

Planeta Galaretka do twarzy i ciała

piątek, Październik 26th, 2018

I zaczyna się sezon na jesienno- zimowe umilacze. Zdecydowanie moa pielegnacja w okresie jesiennej maskary różni się od tej letniej. Zdecydowanie stawiam na produkty o cięższej, bardziej bogatej konsystencji. 
Z entuzjazmem podeszłam do tego produktu. Dostałam go do przetestowania na spotkaniu blogerek w Krakowie. Galaretka do twarzy ? Nigdy nie miałam takiego produktu.
Po otwarciu otula nas cudowny owocowy zapach. Zdecydowanie moje klimaty. Sam produkt zawarty w szklanym, zakręcanym słoiczku. Cenie sobie szkło- uważam je za jedne z lepszych opakowań kosmetyków. 

Galaretka jest niesamowicie wydajna. Zdecydowanie lepiej nakłada się ją na lekko wilgotną skórę, bo jest toporna w rozprowadzaniu. W kontakcie z ciepłą skórą konsystencja galaretki zmienia się na bardziej olejkową. Cudowny jest jej zapach. Bardzo intensywnie nawilża skórę. Nie daje też poczucia, że jest ona mega tłusta i lepka. Do galaretki można dodać również swoje ulubione serum dla wzbogacenia pielęgnacji. Ja jednak używałam jej na ciało samodzielnie. Bardzo się z nią polubiłam . Skóra po jej użyciu jest dobrze natłuszczona, gładka i dodatkowo świetnie pachnie. Od razu mam ochotę na inne produkty tej marki :)

50 ml tej galaretki kosztuje 69 zł. Dostępna na stronie producenta 

Składniki: carthamus tinctorius seed oil, gossypium herbaceum seed oil, oryza sativa bran oil, prunus persica kernel oil, glycerin, caprylic/capric triglycerides, sucrose stearate, aqua, sucrose laurate, aroma, benzyl alcohol, tocopherols, helianthus annuus seed oil, dehydroacetic acid, benzoic acid, sorbic acid

Planeta Galaretka do twarzy i ciała

piątek, Październik 26th, 2018

I zaczyna się sezon na jesienno- zimowe umilacze. Zdecydowanie moa pielegnacja w okresie jesiennej maskary różni się od tej letniej. Zdecydowanie stawiam na produkty o cięższej, bardziej bogatej konsystencji. 
Z entuzjazmem podeszłam do tego produktu. Dostałam go do przetestowania na spotkaniu blogerek w Krakowie. Galaretka do twarzy ? Nigdy nie miałam takiego produktu.
Po otwarciu otula nas cudowny owocowy zapach. Zdecydowanie moje klimaty. Sam produkt zawarty w szklanym, zakręcanym słoiczku. Cenie sobie szkło- uważam je za jedne z lepszych opakowań kosmetyków. 

Galaretka jest niesamowicie wydajna. Zdecydowanie lepiej nakłada się ją na lekko wilgotną skórę, bo jest toporna w rozprowadzaniu. W kontakcie z ciepłą skórą konsystencja galaretki zmienia się na bardziej olejkową. Cudowny jest jej zapach. Bardzo intensywnie nawilża skórę. Nie daje też poczucia, że jest ona mega tłusta i lepka. Do galaretki można dodać również swoje ulubione serum dla wzbogacenia pielęgnacji. Ja jednak używałam jej na ciało samodzielnie. Bardzo się z nią polubiłam . Skóra po jej użyciu jest dobrze natłuszczona, gładka i dodatkowo świetnie pachnie. Od razu mam ochotę na inne produkty tej marki :)

50 ml tej galaretki kosztuje 69 zł. Dostępna na stronie producenta 

Składniki: carthamus tinctorius seed oil, gossypium herbaceum seed oil, oryza sativa bran oil, prunus persica kernel oil, glycerin, caprylic/capric triglycerides, sucrose stearate, aqua, sucrose laurate, aroma, benzyl alcohol, tocopherols, helianthus annuus seed oil, dehydroacetic acid, benzoic acid, sorbic acid

Yankee Candle Kilimanjaro Stars

środa, Październik 24th, 2018

Hej kochani ! Czy u Was sezon świec i wosków też już jest w pełni. Jak tylko dopadają mnie jesienne klimaty za oknem, mam ochotę schować się pod koc i odpalić jakiś otulający zapach. 

Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Aromat czystego górskiego powietrza splecionego z chłodną nutą mięty i ciepłą paczulą.

Uwielbiam lekko męskie zapachy, a taki własnie był Kilimajaro Stars na sucho.Bardzo szybko wypełnia pomieszczenie swoim zapachem. Jeśli nie lubicie intensywnych zapachów ten może Wam nie podejść. Przebija się w nim faktycznie nuta mięty, ale to właśnie paczula gra tu główne skrzypce.

Wosk dostępny jest na goodies.pl.

Może polecicie mi jakiś fajny zapach na jesień ?

Post przerywany czyli odwrót od typowych zaleceń dietetycznych

wtorek, Październik 16th, 2018

Nigdy nie byłam dobra w dietach. Wytyczne żywieniowe, liczenie kalorii, brak słodyczy  5 posiłków to nie dla mnie. Przy moim trybie życia 5 posiłków, w regularnych odstępach czasowych to jakiś totalny kosmos. Pomijam fakt, że do godziny 12:00 mam odruch wymiotny patrząc na jedzenie, a jedyną rzeczą jaką przyswajam jest kawa w każdej ilości :) Był czas, że walczyłam ze sobą by zjeść coś rano. Gryzienie w ogóle nie wchodziło w rachubę, więc próbowałam jogurtów. Niestety niezbyt za nimi przepadam, a i czuje się nie najlepiej po tym szajsie z rana.

Śniadanie najważniejszy posiłek dnia mówią…. a gówno prawda tyle lat go nie jem i jakoś żyje.
Do tej pory moje żywienie niestety wyglądało tak,że coś tam wrzuciłam w siebie po południu w pracy, po powrocie do domu po 20 też coś wrzuciłam, przegryzłam batonikiem i dobra jest.

Dieta nie jest dla mnie niczym czasowym. Uważam, że wszelkie diety ograniczające ilość kalorii oraz wszystkie wysokowęglodowanowe, wysokobiałkowe, wysokotłuszczowe to głupota. Będziesz jeść tak cale życie ? Z kalkulatorem kalorycznym w ręce? Czy nie chodzi o to by starać się jeść z sensem i zdrowo ? Czy nie warto znaleźć sposób na siebie.

Nie zdecydowałam się na post przerywany z powodu zrzucania wagi. Przede wszystkim szukałam sensownego dla siebie sposobu żywienia.


Na czym polega ten cały post przerywany czy też okienko żywieniowe?

Chodzi o to, by jeść w określonych godzinach, przez kolejne zachowując post żywieniowy. Post powinien trwać minimum 16 godzin. Co w praktyce oznacza, że przez 8 godzin jesz, a resztę pościsz. W czasie postu możesz przyjmować bezkaloryczne płyny typu herbata, zioła, czarna kawa i oczywiście woda w każdej ilości. Napoje muszą być oczywiście bez dodatku cukru, mleka i innych rzeczy. Myślicie teraz porąbana przecież to jakiś kosmos. Przyjrzyjcie się jednak swojemu jedzeniu. Ile razy wrzucaliście w siebie byle gówno wieczorem, bo nie było czasu na spokojne jedzenie ?

Jeśli chodzi o wybór godzin jedzenie i godzin postu to jest to sprawa indywidualna- można sobie samemu wybrać te przedziały czasowe. Jeśli chodzi Ci o zrzucenie wagi to najlepiej jeść rano, a przez resztę dnia pościć.

Czuję, że dietetycy się ze mną nie będą zgadzać…

Ja zdecydowałam się po prostu usystematyzować swoje jedzenie. Zwykle zaczynałam jeść kolo 14, ale lubiłam wrzucić coś w siebie tez po powrocie z pracy. Moje okienko trwa od 15:30- 21:30. Przy czym chodzę spać około 23-24 więc zachowuję też odstęp między ostatnim posiłkiem, a pójściem spać. Oczywiście zanim się zdecydowałam na ten sposób jedzenia trochę o tym poczytałam. Absolutnie nie jest to dieta głodowa. Przyjąć powinno się normalna, ludzką ilość kalorii około 2500 nie wierzcie dietom 1000 kcal. Moje zapotrzebowanie na samo życie to 1500 kcal, a do tego czasem chodzimy i wykonujemy mnóstwo innych czynności.

Z czego wynika spadek wagi podczas stosowania postu żywieniowego ? Z poziomu insuliny. Bezpośrednio po posiłku nasz organizm zaczyna intensywnie produkować insulinę, która sprzyja magazynowaniu zapasów w organizmie. Podczas postu ilość insuliny jest na bardzo niskim poziomie co sprzyja temu, że organizm zaczyna czerpać ze swoich zapasów. Dodatkowo podczas tzw głodówki organizm zaczyna produkować hormon wzrostu, co sprzyja między innymi budowie masy mięśniowej. Mój 16 godzinny post sprawia, że organizm ma czas na spokojne strawienie pokarmów, a następnie pozbycie się toksyn i złogów z organizmu.

Zdecydowanie przyjmuję więcej wody. DO 15:30 piję jedynie kawe, herbatę i wodę.

Wydawało mi się, że nie będę w stanie zjeść w ciągu 6 godzin posiłków, które miałyby mi zapewnić zapotrzebowanie energetyczne. Nic takiego. W ciągu postu mogę jeść. Mam wrażenie, że moje trawienie w tym czasie działa na maksa, bo spokojnie zjadam kilka normalnych posiłków. Nie przejadam się, nie mam uczucia obżarstwa.

Nigdy się nie ważyłam, bo waga nie jest dla mnie miarodajna. Jestem zwolennikiem bardziej mierzenia się niż ważenia. Moim celem przy przejściu na okienko żywieniowe nie było odchudzanie. Jednak ja zauważyłam spadek tkanki tłuszczowej w obrębie brzucha.

Nie jesteś smietnikiem

Oczywiście, że to, że można podczas okienka jeść absolutnie wszystko nie jest powodem, by wrzucać w siebie bez ograniczeń syf. Staram się jeść pełnowartościowe posiłki. Jem również słodycze, ale zauważyłam, że mam zdecydowanie mniejszą na nie ochotę. Kiedyś zawsze miałam coś schowanego na czarną godzinę. Teraz wiem, że mój organizm kochał słodycze, bo były szybkim źródłem cukru.

Pierwszy tydzień postu żywieniowego był ciężki. Od godziny 12 już chodziłam głodna. Ale myślę, że to siedzi w głowie. Nie wolno- znaczy masz przejebane. Dziś czuję się świetnie. Nie chodzę głodna.. Nie jestem tez pełna ani przejedzona. Skończyły się wzdęcia. Ważne jest, żeby faktycznie w czasie okienka zjeść sporą ilość kalorii. Dzięki temu do następnego dnia spokojnie wytrzymuję. Alkohol również wchodzi w grę tylko podczas okienka, ale akurat moje godziny są całkiem ludzkie, a poza tym szczególnym amatorem wódeczki to ja nie jestem ;)

Post przerywany nie jest dla mnie dietą czasową, myślę, że znalazłam swój sposób żywienia. Dobry dla mojego organizmu i zgodny z moim trybem życia, pracy.

A co Wy o tym sądzicie ?

Post przerywany czyli odwrót od typowych zaleceń dietetycznych

wtorek, Październik 16th, 2018

Nigdy nie byłam dobra w dietach. Wytyczne żywieniowe, liczenie kalorii, brak słodyczy  5 posiłków to nie dla mnie. Przy moim trybie życia 5 posiłków, w regularnych odstępach czasowych to jakiś totalny kosmos. Pomijam fakt, że do godziny 12:00 mam odruch wymiotny patrząc na jedzenie, a jedyną rzeczą jaką przyswajam jest kawa w każdej ilości :) Był czas, że walczyłam ze sobą by zjeść coś rano. Gryzienie w ogóle nie wchodziło w rachubę, więc próbowałam jogurtów. Niestety niezbyt za nimi przepadam, a i czuje się nie najlepiej po tym szajsie z rana.

Śniadanie najważniejszy posiłek dnia mówią…. a gówno prawda tyle lat go nie jem i jakoś żyje.
Do tej pory moje żywienie niestety wyglądało tak,że coś tam wrzuciłam w siebie po południu w pracy, po powrocie do domu po 20 też coś wrzuciłam, przegryzłam batonikiem i dobra jest.

Dieta nie jest dla mnie niczym czasowym. Uważam, że wszelkie diety ograniczające ilość kalorii oraz wszystkie wysokowęglodowanowe, wysokobiałkowe, wysokotłuszczowe to głupota. Będziesz jeść tak cale życie ? Z kalkulatorem kalorycznym w ręce? Czy nie chodzi o to by starać się jeść z sensem i zdrowo ? Czy nie warto znaleźć sposób na siebie.

Nie zdecydowałam się na post przerywany z powodu zrzucania wagi. Przede wszystkim szukałam sensownego dla siebie sposobu żywienia.


Na czym polega ten cały post przerywany czy też okienko żywieniowe?

Chodzi o to, by jeść w określonych godzinach, przez kolejne zachowując post żywieniowy. Post powinien trwać minimum 16 godzin. Co w praktyce oznacza, że przez 8 godzin jesz, a resztę pościsz. W czasie postu możesz przyjmować bezkaloryczne płyny typu herbata, zioła, czarna kawa i oczywiście woda w każdej ilości. Napoje muszą być oczywiście bez dodatku cukru, mleka i innych rzeczy. Myślicie teraz porąbana przecież to jakiś kosmos. Przyjrzyjcie się jednak swojemu jedzeniu. Ile razy wrzucaliście w siebie byle gówno wieczorem, bo nie było czasu na spokojne jedzenie ?

Jeśli chodzi o wybór godzin jedzenie i godzin postu to jest to sprawa indywidualna- można sobie samemu wybrać te przedziały czasowe. Jeśli chodzi Ci o zrzucenie wagi to najlepiej jeść rano, a przez resztę dnia pościć.

Czuję, że dietetycy się ze mną nie będą zgadzać…

Ja zdecydowałam się po prostu usystematyzować swoje jedzenie. Zwykle zaczynałam jeść kolo 14, ale lubiłam wrzucić coś w siebie tez po powrocie z pracy. Moje okienko trwa od 15:30- 21:30. Przy czym chodzę spać około 23-24 więc zachowuję też odstęp między ostatnim posiłkiem, a pójściem spać. Oczywiście zanim się zdecydowałam na ten sposób jedzenia trochę o tym poczytałam. Absolutnie nie jest to dieta głodowa. Przyjąć powinno się normalna, ludzką ilość kalorii około 2500 nie wierzcie dietom 1000 kcal. Moje zapotrzebowanie na samo życie to 1500 kcal, a do tego czasem chodzimy i wykonujemy mnóstwo innych czynności.

Z czego wynika spadek wagi podczas stosowania postu żywieniowego ? Z poziomu insuliny. Bezpośrednio po posiłku nasz organizm zaczyna intensywnie produkować insulinę, która sprzyja magazynowaniu zapasów w organizmie. Podczas postu ilość insuliny jest na bardzo niskim poziomie co sprzyja temu, że organizm zaczyna czerpać ze swoich zapasów. Dodatkowo podczas tzw głodówki organizm zaczyna produkować hormon wzrostu, co sprzyja między innymi budowie masy mięśniowej. Mój 16 godzinny post sprawia, że organizm ma czas na spokojne strawienie pokarmów, a następnie pozbycie się toksyn i złogów z organizmu.

Zdecydowanie przyjmuję więcej wody. DO 15:30 piję jedynie kawe, herbatę i wodę.

Wydawało mi się, że nie będę w stanie zjeść w ciągu 6 godzin posiłków, które miałyby mi zapewnić zapotrzebowanie energetyczne. Nic takiego. W ciągu postu mogę jeść. Mam wrażenie, że moje trawienie w tym czasie działa na maksa, bo spokojnie zjadam kilka normalnych posiłków. Nie przejadam się, nie mam uczucia obżarstwa.

Nigdy się nie ważyłam, bo waga nie jest dla mnie miarodajna. Jestem zwolennikiem bardziej mierzenia się niż ważenia. Moim celem przy przejściu na okienko żywieniowe nie było odchudzanie. Jednak ja zauważyłam spadek tkanki tłuszczowej w obrębie brzucha.

Nie jesteś smietnikiem

Oczywiście, że to, że można podczas okienka jeść absolutnie wszystko nie jest powodem, by wrzucać w siebie bez ograniczeń syf. Staram się jeść pełnowartościowe posiłki. Jem również słodycze, ale zauważyłam, że mam zdecydowanie mniejszą na nie ochotę. Kiedyś zawsze miałam coś schowanego na czarną godzinę. Teraz wiem, że mój organizm kochał słodycze, bo były szybkim źródłem cukru.

Pierwszy tydzień postu żywieniowego był ciężki. Od godziny 12 już chodziłam głodna. Ale myślę, że to siedzi w głowie. Nie wolno- znaczy masz przejebane. Dziś czuję się świetnie. Nie chodzę głodna.. Nie jestem tez pełna ani przejedzona. Skończyły się wzdęcia. Ważne jest, żeby faktycznie w czasie okienka zjeść sporą ilość kalorii. Dzięki temu do następnego dnia spokojnie wytrzymuję. Alkohol również wchodzi w grę tylko podczas okienka, ale akurat moje godziny są całkiem ludzkie, a poza tym szczególnym amatorem wódeczki to ja nie jestem ;)

Post przerywany nie jest dla mnie dietą czasową, myślę, że znalazłam swój sposób żywienia. Dobry dla mojego organizmu i zgodny z moim trybem życia, pracy.

A co Wy o tym sądzicie ?

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

  • Archiwa

  • Kategorie